Reklama

Gdzie zawiódł system? SOP po tragedii w Ustce

Kandydaci do służby w Służbie Ochrony Państwa przechodzą wieloetapową procedurę kwalifikacyjną oraz regularne badania, w tym psychologiczne. Byli funkcjonariusze BOR i SOP podkreślają jednak w rozmowie, że nawet najbardziej rygorystyczne procedury nie są w stanie wyeliminować ryzyka wszystkich tragicznych zdarzeń.

We wtorek Prokuratura Okręgowa w Słupsku wszczęła śledztwo wobec 44-letniego funkcjonariusza SOP, który w Ustce zaatakował nożem swoją rodzinę, śmiertelnie raniąc czteroletnią córkę. W środę śledczy planują postawić mu zarzuty.

W wydanym we wtorek komunikacie Służba Ochrony Państwa złożyła kondolencje rodzinie i bliskim funkcjonariusza oraz poinformowała, że pozostaje w kontakcie z Wojewódzkim Szpitalem Specjalistycznym w Słupsku, gdzie hospitalizowane są osoby ranne.

SOP przekazała również, że zatrzymany funkcjonariusz pełnił służbę od 23 lat, a na początku października 2025 roku przeszedł okresowe badania, w tym psychologiczne, które zakończyły się dopuszczeniem go do dalszej służby.

Reklama

Wszyscy funkcjonariusze SOP – niezależnie od zajmowanego stanowiska czy komórki organizacyjnej – podlegają tym samym procedurom kwalifikacyjnym oraz cyklicznym badaniom. Z rozporządzenia ministra spraw wewnętrznych i administracji z 2018 roku wynika, że postępowanie kwalifikacyjne do SOP ma charakter złożony i dwuetapowy.

Pierwszy etap obejmuje złożenie wymaganych dokumentów oraz rozmowę kwalifikacyjną. Drugi składa się m.in. z testu wiedzy, sprawdzianu sprawności fizycznej, badania psychologicznego, badania wariograficznego, weryfikacji danych osobowych, uzyskania poświadczenia bezpieczeństwa do klauzuli „Poufne” lub „Tajne”, a także przedstawienia zaświadczenia lekarskiego o zdolności do służby.

Reklama

Kandydaci wypełniają szczegółowy kwestionariusz zawierający informacje dotyczące m.in. danych osobowych, sytuacji rodzinnej, wykształcenia oraz dotychczasowego doświadczenia zawodowego. Podczas rozmowy kwalifikacyjnej oceniane są m.in. umiejętności komunikacyjne, motywacja do służby w SOP oraz zdolność autoprezentacji.

Sprawdzane są także precyzja wypowiedzi, logiczność argumentacji, umiejętność kontroli własnych emocji i zachowań, odporność na stres oraz zachowanie spokoju w sytuacjach trudnych. Ocenie podlega również samoocena predyspozycji do służby, w tym umiejętność wskazania własnych mocnych i słabych stron, a także poziom wiedzy ogólnej.

Reklama

Badania psychologiczne przeprowadzane są wobec kandydatów, którzy pozytywnie przejdą rozmowę kwalifikacyjną. Obejmują one ocenę zdolności intelektualnych, funkcjonowania społecznego, stabilności emocjonalnej, cech osobowości oraz postawy wobec pracy i obowiązków służbowych. Elementem badania jest także rozmowa dotycząca dotychczasowych doświadczeń, motywacji oraz predyspozycji do służby w SOP. Na podstawie wyników sporządzana jest opinia psychologiczna – jej pozytywna ocena oznacza zaliczenie testu.

Testy sprawności fizycznej obejmują próby siłowe, szybkościowe oraz ogólnosprawnościowe.

Reklama

Jak poinformował PAP rzecznik SOP, funkcjonariusze poddawani są badaniom psychologicznym co dwa–trzy lata, przy czym kierowcy przechodzą je częściej. Testy sprawności fizycznej oraz badania ogólnego stanu zdrowia odbywają się co roku. Badania psychologiczne są porównywalne z tymi, którym podlegają inne formacje uzbrojone.

Byli funkcjonariusze BOR i SOP przyznają jednak, że nawet najbardziej wnikliwe procedury nie są w stanie całkowicie zapobiec dramatycznym zdarzeniom, takim jak tragedia w Ustce.

Reklama

– To służba wykonywana pod ogromną presją i w permanentnym stresie. Nigdy nie da się przewidzieć, co może wyzwolić w człowieku skrajne emocje – powiedział PAP były oficer, proszący o zachowanie anonimowości. – Badania są rzetelne, ale do takich sytuacji może dojść zawsze, zwłaszcza gdy pojawi się silny czynnik wyzwalający. W tym przypadku, jak wskazują wstępne ustalenia, były to problemy rodzinne – dodał.

Inny rozmówca PAP, były członek ścisłego kierownictwa BOR, przyznał, że nie pamięta podobnego przypadku z udziałem funkcjonariusza tej formacji, choć – jak zaznaczył – zdarzały się samobójstwa.

Reklama

Podkreślił, że atak na własne dziecko jest zdarzeniem o charakterze skrajnie ekstremalnym i wymaga szczegółowego wyjaśnienia. – Nie wiadomo, czy funkcjonariusz nie był pod wpływem substancji psychoaktywnych ani czy nie doszło do nagłego ujawnienia się choroby psychicznej, której rutynowe badania nie były w stanie wykryć. Nie znamy również jego wcześniejszych doświadczeń, w tym tych związanych ze służbą – zaznaczył.

Zwrócił uwagę, że najpoważniejsze problemy psychiczne dotyczyły zwykle funkcjonariuszy wracających z placówek w rejonach konfliktów zbrojnych. – To osoby funkcjonujące przez długi czas w skrajnym stresie, szkolone do reagowania według bardzo uproszczonych schematów zagrożenia – podsumował były oficer.

Reklama

 

 

red./PAP

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo WaWa.info




Reklama
Najnowsze wiadomości