Sprawa zwrotu blisko 500 tys. zł przez jednego z lekarzy zatrudnionych w Szpitalu Południowym w Warszawie wciąż budzi emocje. Do kontrowersji odniósł się były europoseł i poseł PiS Zbigniew Kuźmiuk, który opublikował w mediach społecznościowych nagranie komentujące działania władz placówki.
Polityk zwrócił uwagę na decyzję szpitala o nieprzyjęciu pieniędzy zwracanych przez lekarza. W jego ocenie taki krok nie jest przypadkowy.
– „Zastanawiacie się państwo, dlaczego Szpital Południowy nie przyjął 500 tysięcy zwracanych przez młodego lekarza? Nic dziwnego, proszę państwa” – powiedział Kuźmiuk.
Zdaniem polityka przyjęcie środków mogłoby oznaczać konieczność wyjaśnienia okoliczności związanych z rozliczaniem czasu pracy lekarza. Jak stwierdził, akceptacja zwrotu pieniędzy mogłaby zostać odebrana jako potwierdzenie nieprawidłowości.
– „Gdyby szpital te pieniądze przyjął, potwierdziłby, że tak naprawdę zostały ukradzione i że dyrekcja tego szpitala, przełożeni młodego lekarza akceptowali jego absurdalne ilości godzin zatrudnienia” – ocenił.
W dalszej części nagrania Kuźmiuk sugerował, że przyjęcie pieniędzy mogłoby postawić kierownictwo placówki w trudnej sytuacji.
– „No i teraz muszą się przyznać, czy musieliby się przyznać, że po prostu podpisywali fałszywe dane. Nie chcą się do tego przyznać” – mówił.
Według polityka właśnie dlatego zdecydowano się na odesłanie środków.
– „W związku z tym zwrócili pieniądze” – podsumował.
Sprawa Szpitala Południowego od wielu tygodni jest przedmiotem publicznej debaty. W centrum zainteresowania znajdują się rozliczenia czasu pracy medyków oraz procedury nadzoru nad dokumentacją dotyczącą dyżurów. Wypowiedź Zbigniewa Kuźmiuka wpisuje się w szerszą dyskusję dotyczącą odpowiedzialności osób zarządzających placówkami publicznej służby zdrowia oraz sposobu wyjaśniania pojawiających się wątpliwości.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze