Sejm uczcił uczestników robotniczych protestów z czerwca 1976 roku. W piątek posłowie jednogłośnie przyjęli uchwałę upamiętniającą wydarzenia w Radomiu, Płocku i Ursusie – trzech miastach, które pół wieku temu stały się symbolem społecznego sprzeciwu wobec komunistycznej władzy.
Za przyjęciem dokumentu zagłosowało 437 parlamentarzystów. Nikt nie był przeciw, nikt nie wstrzymał się od głosu. W uchwale podkreślono, że osoby, które w tamtym czasie odważyły się przeciwstawić niesprawiedliwości, odegrały istotną rolę na drodze do odzyskania przez Polskę wolności i budowy demokratycznego państwa po 1989 roku.
Tłem wydarzeń były decyzje władz PRL z 24 i 25 czerwca 1976 roku. Komunistyczny rząd ogłosił wówczas gwałtowne podwyżki cen żywności, które w niektórych przypadkach przekraczały nawet 100 procent. Jednocześnie zaproponowane mechanizmy rekompensat uznano za niesprawiedliwe i niewystarczające.
Informacja o podwyżkach wywołała falę niezadowolenia w całym kraju. Najsilniejszy sprzeciw pojawił się jednak w Radomiu, Płocku i Ursusie, gdzie robotnicy postanowili otwarcie zaprotestować przeciwko decyzjom władz.
Jak przypomniano w uchwale, protesty miały początkowo charakter ekonomiczny. Szybko jednak stały się czymś znacznie więcej – manifestacją walki o szacunek, prawa pracownicze i podstawowe wolności obywatelskie.
Najbardziej dramatyczny przebieg protesty miały w Radomiu. Tysiące robotników z wielu zakładów pracy oraz mieszkańcy miasta zgromadzili się przed siedzibą Komitetu Wojewódzkiego PZPR, domagając się wycofania podwyżek. Demonstracja została brutalnie rozbita przez oddziały ZOMO. Protestujących zatrzymywano, bito i poddawano represjom, w tym słynnym „ścieżkom zdrowia”. Wielu uczestników później stanęło przed sądami w pokazowych procesach, straciło pracę lub zostało objętych innymi formami szykan. Propaganda państwowa określała ich mianem „warchołów”, a sam Radom przez lata był stygmatyzowany jako „miasto z wyrokiem”.
Podobny scenariusz rozegrał się w Płocku. Protest rozpoczął się w Mazowieckich Zakładach Rafineryjnych i Petrochemicznych. Gdy robotnicy nie uzyskali informacji o wycofaniu podwyżek, ruszyli pod siedzibę lokalnych władz partyjnych. Do demonstracji dołączyły kolejne osoby i ostatecznie zgromadziła ona kilka tysięcy mieszkańców. Wieczorem protest został rozpędzony przez ZOMO. Zatrzymanych sądzono w przyspieszonym trybie, a wielu z nich spotkały zwolnienia dyscyplinarne i inne represje.
W Ursusie protestujący robotnicy Zakładów Mechanicznych „Ursus” zdecydowali się na wyjątkowo spektakularną formę sprzeciwu. Po przerwaniu pracy wyszli na ulice i zablokowali linię kolejową Warszawa–Łódź. Był to jeden z najbardziej widocznych sygnałów społecznego buntu w całym kraju. Także tutaj demonstracja została brutalnie spacyfikowana przez milicję i oddziały ZOMO. Wielu uczestników pobito, zatrzymano, pozbawiono pracy lub skazano w procesach pokazowych. Komunistyczne represje miały również tragiczne konsekwencje – odnotowano ofiary śmiertelne.
Choć protesty zostały stłumione, ich skutki okazały się dalekosiężne. Pod naciskiem społecznego niezadowolenia władze PRL wycofały się z planowanych podwyżek cen.
Jeszcze ważniejsze było jednak to, co wydarzyło się później. Represje wobec robotników wywołały bezprecedensową falę solidarności społecznej. W odpowiedzi na prześladowania powstał Komitet Obrony Robotników, który organizował pomoc dla poszkodowanych i ich rodzin. To właśnie działalność KOR-u stała się jednym z fundamentów demokratycznej opozycji, z której kilka lat później wyrosła „Solidarność”.
W przyjętej uchwale Sejm podkreślił, że uczestnicy Czerwca ’76 zapisali się w historii jako ludzie, którzy mieli odwagę przeciwstawić się niesprawiedliwości i autorytarnej władzy. Zdaniem parlamentarzystów ich postawa przyczyniła się do zwycięstwa wolności w 1989 roku oraz odbudowy niepodległej Rzeczypospolitej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze