Warszawskie ulice wypełniły się biało-czerwonymi flagami, związkowymi transparentami i hasłami sprzeciwu wobec polityki rządu oraz unijnych regulacji klimatycznych. W południe z Placu Zamkowego wyruszył marsz zorganizowany przez NSZZ „Solidarność” pod hasłem „Razem dla Polski i Polaków”. Uczestnicy przeszli Traktem Królewskim w kierunku Sejmu i Senatu, zatrzymując się po drodze przed Pałacem Prezydenckim.
Manifestacja była jednym z największych zgromadzeń organizowanych przez związkowców w ostatnich miesiącach. Na miejscu pojawili się przedstawiciele różnych środowisk — pracownicy przemysłu, rolnicy, górnicy, emeryci, a także politycy i publicyści związani z prawą stroną sceny politycznej. W tłumie dominowały hasła dotyczące kosztów życia, sytuacji gospodarczej oraz sprzeciwu wobec Zielonego Ładu.
Uczestnicy marszu podkreślali, że przyjechali do Warszawy z poczuciem narastającego niezadowolenia wobec kierunku zmian politycznych i gospodarczych. Wielu z nich mówiło o obawach dotyczących przyszłości przemysłu, rolnictwa czy rynku pracy.
W rozmowach powtarzały się zarzuty wobec rządu Donalda Tuska — od niespełnionych obietnic wyborczych po politykę energetyczną i relacje z Unią Europejską. Emocje były wyraźne, choć sama manifestacja przebiegała spokojnie i bez większych incydentów.
— Przyjechaliśmy tutaj dla naszych dzieci i wnuków. Chcemy normalnie żyć i pracować — mówiła jedna z uczestniczek manifestacji.
W tłumie można było usłyszeć również hasła sprzeciwu wobec unijnej polityki klimatycznej. Demonstranci skandowali m.in. „Precz z Zielonym Ładem”, argumentując, że obecne regulacje zbyt mocno uderzają w polską gospodarkę, szczególnie w sektor przemysłowy i rolniczy.
Atmosfera marszu momentami przypominała polityczny wiec, ale wielu uczestników podkreślało, że ich obecność ma przede wszystkim wymiar obywatelski i społeczny.
Jednym z najważniejszych punktów manifestacji było poparcie dla inicjatywy referendum dotyczącego unijnej polityki klimatycznej. Związkowcy przekonywali, że decyzje mające wpływ na koszty życia, energetykę i miejsca pracy powinny zostać poddane pod głos obywateli.
Przewodniczący NSZZ „Solidarność” Piotr Duda mówił podczas wystąpienia, że „suweren ma prawo wypowiedzieć się w sprawach, które go dotyczą”, zapowiadając dalszą walkę o przeprowadzenie referendum.
Manifestanci przypominali również o innych postulatach związku — sprzeciwie wobec zwolnień grupowych, obronie praw pracowniczych, wsparciu dla polskiego rolnictwa oraz przyspieszeniu strategicznych inwestycji, takich jak CPK czy energetyka jądrowa.
Wśród uczestników obecni byli także politycy związani z Prawem i Sprawiedliwością, m.in. Przemysław Czarnek czy europosłowie tej partii, którzy publikowali w mediach społecznościowych zdjęcia i komentarze z wydarzenia.
Marsz przeszedł ulicami Krakowskiego Przedmieścia, Nowego Światu i Alej Ujazdowskich, powodując duże utrudnienia w ruchu i zmiany w komunikacji miejskiej. Według organizatorów frekwencja była bardzo wysoka, choć oficjalne szacunki liczby uczestników różniły się w zależności od źródła.
Na trasie demonstracji dało się zauważyć silny akcent patriotyczny — uczestnicy śpiewali hymn, nieśli narodowe flagi i transparenty odnoszące się do suwerenności oraz przyszłości Polski. Część osób traktowała wydarzenie jako wyraz sprzeciwu wobec obecnej polityki rządu, inni jako manifestację przywiązania do wartości społecznych i narodowych.
— Szczęść Boże, Polsko. Wreszcie jesteśmy razem — mówił ze sceny Piotr Duda, witając zgromadzonych przed parlamentem.
Choć polityczne emocje były wyraźnie obecne, marsz miał również wymiar symboliczny — dla wielu uczestników był okazją do pokazania jedności środowisk pracowniczych i społecznego niezadowolenia, które narasta wokół kwestii gospodarczych, energetycznych i kosztów życia.

































Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze