Jeszcze kilkanaście lat temu w sezonie letnim trudno było tu znaleźć wolne miejsce. Turyści przyjeżdżali nad wodę z Płocka, Gostynina i wielu innych zakątków kraju. Jezioro Zdworskie było symbolem wypoczynku na Mazowszu, miejscem spotkań, rekreacji i wędkarskich pasji. Dziś krajobraz wygląda zupełnie inaczej. Woda cofa się z roku na rok, brzegi zarastają roślinnością, a mieszkańcy coraz częściej z niepokojem zadają pytanie: czy największe naturalne jezioro Mazowsza da się jeszcze uratować?
Proces degradacji Jeziora Zdworskiego trwa od lat, ale w ostatnim czasie jego skutki stają się coraz bardziej widoczne. Poziom wody systematycznie się obniża, a znaczna część akwenu została pokryta grubą warstwą osadów. Miejsca, które jeszcze niedawno znajdowały się pod wodą, dziś można pokonać suchą stopą.
Skalę problemu najlepiej pokazują wydarzenia z ostatnich tygodni. Łódź miejscowej Ochotniczej Straży Pożarnej, wypływająca z Matyldowa, nie była w stanie dotrzeć do brzegu. Powodem okazało się rozległe zamulenie jeziora, które coraz bardziej utrudnia poruszanie się po akwenie.
Dla wielu mieszkańców to sygnał alarmowy. Jezioro, które przez dekady było wizytówką regionu, zaczyna przypominać zbiornik stopniowo tracący swoje naturalne funkcje.
Problem nie dotyczy wyłącznie środowiska naturalnego. Wraz z pogarszającym się stanem jeziora zagrożone są także lokalne miejsca pracy i działalności związane z turystyką.
– Nie jesteśmy ani w górach, ani nad morzem. Ludzie przyjeżdżają tutaj przede wszystkim dla jeziora – mówi Krzysztof Kazimierczak, właściciel jednego z miejscowych ośrodków wypoczynkowych. Jak podkreśla, dalsze obniżanie poziomu wody może oznaczać poważne problemy dla całej branży turystycznej działającej w okolicy.
Niepokój podzielają także mieszkańcy związani z jeziorem od dziesięcioleci. Stanisław Krysiak, wędkarz obserwujący akwen od 1963 roku, nie kryje rozczarowania.
– To, co się stało z tym jeziorem, to okropieństwo – mówi krótko.
Sytuacja jest na tyle poważna, że zamknięto lokalne kąpielisko. Tam, gdzie woda jeszcze pozostała, jest ona mętna i pełna osadów. Dla wielu osób to symboliczny moment pokazujący, jak bardzo zmieniło się Jezioro Zdworskie.
Mieszkańcy od lat apelują o podjęcie skutecznych działań. Ich prośby trafiały do kolejnych instytucji i urzędów odpowiedzialnych za gospodarkę wodną oraz ochronę środowiska.
– Zwracaliśmy się wszędzie – od urzędu gminy, przez starostwo i urząd marszałkowski, aż po Wody Polskie – podkreśla Wiesława Lewicka-Dymek, sołtys Zdworza.
Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Warszawie zapewnia, że prowadzone są działania mające poprawić sytuację jeziora. Jak informuje rzeczniczka instytucji Anna Truszczyńska, regularnie usuwana jest roślinność utrudniająca dopływ wody, jezioro jest zasilane wodą z Kanału Dobrzykowskiego, a także utrzymywana jest instalacja służąca do napowietrzania akwenu.
Dla mieszkańców są to jednak działania, które powinny zostać wzmocnione. Wielu z nich uważa, że bez kompleksowego programu ratunkowego proces degradacji będzie postępował.
– Mam nadzieję, że apel o ratowanie tak pięknego miejsca przyniesie skutek – mówi Joanna Olejnik, mieszkanka Zdworza.
Przyszłość Jeziora Zdworskiego pozostaje niewiadomą. Jedno jest jednak pewne – jeśli nie uda się zatrzymać postępujących zmian, Mazowsze może stracić jedno ze swoich najcenniejszych przyrodniczych miejsc. Dla mieszkańców byłaby to strata nie tylko krajobrazowa, ale również społeczna i gospodarcza.


Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze