Jeszcze kilka lat temu taki scenariusz wydawał się marzeniem. Dziś stał się faktem — PGE Projekt Warszawa znalazł się w elitarnym Final Four Ligi Mistrzów i już w sobotę stanie przed największym wyzwaniem w historii klubu. W Turynie stołeczny zespół zmierzy się z obrońcą tytułu, włoskim gigantem Sir Sicoma Monini Perugia. To właśnie od tego meczu rozpocznie się weekend, który może przejść do historii polskiej siatkówki.
Co istotne, drugi rok z rzędu o najważniejsze klubowe trofeum w Europie walczą aż dwa polskie zespoły. Obok warszawian w turnieju finałowym zagra także Aluron CMC Warta Zawiercie, aktualny mistrz Polski. Dla Projektu jednak sam awans do najlepszej czwórki jest już wydarzeniem przełomowym — i sygnałem, że warszawska siatkówka wraca na europejskie salony naprawdę na serio.
Droga stołecznej drużyny do Turynu nie była przypadkiem ani jednorazowym wyskokiem. Klub od kilku sezonów konsekwentnie budował skład, doświadczenie i pozycję w Europie. Teraz przyszedł moment, w którym Projekt Warszawa ma szansę pokazać, że należy do ścisłej czołówki kontynentu.
Rywal jednak nie mógł być bardziej wymagający. Sir Sicoma Monini Perugia to aktualny triumfator Ligi Mistrzów i jedna z najmocniejszych drużyn świata. W jej składzie nie brakuje gwiazd światowego formatu, a jednym z liderów pozostaje reprezentant Polski Kamil Semeniuk. Co więcej, włoski zespół dobrze wspomina mecze z warszawianami — w poprzednich edycjach Champions League dwukrotnie pokonywał Projekt 3:1.
Mimo to w Warszawie nikt nie zamierza jechać do Turynu wyłącznie po doświadczenie. W drużynie czuć ogromną mobilizację i świadomość, że to może być moment definiujący całą epokę funkcjonowania klubu.
– Bardzo się cieszę, że tu jesteśmy, bo droga do Final Four nie była łatwa dla naszego zespołu. Cieszę się też, że mamy dwie drużyny z Polski. Jesteśmy gotowi na półfinał – mówił przed turniejem kapitan Projektu Damian Wojtaszek.
Inalpi Arena to miejsce dobrze znane polskim kibicom siatkówki. To właśnie tutaj reprezentacja Polski w 2018 roku sięgnęła po drugie z rzędu mistrzostwo świata. Pięć lat później halę podbiła ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, wygrywając Ligę Mistrzów po raz trzeci z rzędu.
Teraz do Turynu przyjeżdżają kolejne polskie zespoły z nadzieją na powtórzenie tamtych sukcesów. Warto podkreślić, że od 2018 roku przedstawiciele PlusLigi regularnie meldują się w Final Four Champions League. Polska siatkówka od lat należy do europejskiej elity, ale apetyt kibiców pozostaje ogromny — szczególnie po dwóch sezonach przerwy od triumfu w tych rozgrywkach.
Warszawski klub może dodatkowo korzystać z faktu, że do turnieju przystępuje bez gigantycznej presji. To Perugia jest faworytem, to Włosi bronią trofeum i to oni będą musieli udźwignąć oczekiwania. Projekt może natomiast zagrać odważnie, agresywnie i bez kalkulacji.
A właśnie takie historie sport lubi najbardziej.
Drugim półfinałem będzie starcie Aluronu CMC Warty Zawiercie z tureckim Ziraat Bankkart Ankara. Zawiercianie wracają do Final Four po ubiegłorocznym finale przegranym właśnie z Perugią. Tym razem jednak przyjeżdżają do Włoch jako mistrzowie Polski i z jeszcze większym doświadczeniem.
W drużynie z Ankary występuje Tomasz Fornal, z kolei po stronie Perugii gra Semeniuk. Oznacza to, że niezależnie od końcowych rozstrzygnięć, polski siatkarz na pewno sięgnie po trofeum. Pewne jest także, że co najmniej jeden polski klub wróci z Turynu z medalem.
Największe emocje w Warszawie koncentrują się jednak wokół sobotniego popołudnia. Bo dla Projektu to coś więcej niż mecz. To test ambicji, jakości całego projektu i dowód na to, że stolica znów może być ważnym punktem na siatkarskiej mapie Europy.
Program Final Four Ligi Mistrzów siatkarzy:
Sobota, 16 maja
Niedziela, 17 maja

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze