Prokuratura Rejonowa Warszawa-Ochota wszczęła śledztwo dotyczące niedzielnego wypadku autobusu miejskiego na stołecznej Ochocie. Śledczy badają, czy zdarzenie mogło stanowić sprowadzenie niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym. Jednym z kluczowych elementów postępowania będzie ustalenie, czy przyczyną dramatycznego przebiegu zdarzenia była usterka techniczna pojazdu.
Jak poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Piotr Antoni Skiba, kierowca autobusu jest obecnie przesłuchiwany w charakterze świadka. Zabezpieczono również zapis z kamer znajdujących się wewnątrz pojazdu. Według prokuratury nagrania mogą wskazywać, że zachowanie kierowcy było reakcją na problemy techniczne autobusu.
Na obecnym etapie postępowania śledczy koncentrują się na zabezpieczaniu materiału dowodowego. Do sprawy zostaną powołani biegli z zakresu rekonstrukcji wypadków i mechaniki pojazdów, którzy przeanalizują m.in. dane zapisane przez rejestrator autobusu.
Prokuratura sprawdzi również, czy warszawskie zdarzenie może mieć związek z podobnym przypadkiem, do którego doszło w czerwcu tego roku w Gliwicach. Tam kierująca autobusem miejskim informowała o awarii elektroniki, która miała doprowadzić do zablokowania pedału przyspieszenia. Pojazd zatrzymał się dopiero po wjechaniu na skarpę, jednak nikt z pasażerów nie odniósł obrażeń.
Śledczy zapowiadają także powołanie lekarzy biegłych, którzy ocenią stopień obrażeń osób poszkodowanych w warszawskim wypadku. Sam autobus pozostaje zabezpieczony do dalszych oględzin i ekspertyz.
Do wypadku doszło w niedzielę. Solaris Urbino 18 należący do Miejskich Zakładów Autobusowych, obsługujący linię 186, najpierw zderzył się z tramwajem, a następnie kontynuował jazdę, uszkadzając kolejne pojazdy. Według policji autobus przejechał przez rondo, uderzył w siedem samochodów, a ostatecznie wpadł do przejścia podziemnego, spychając tam również jedno z aut.
Bilans zdarzenia to sześć osób poszkodowanych. Dwie z nich, w tym osoba nieletnia, zostały przewiezione do szpitala.
Rzecznik Komendanta Stołecznego Policji podkom. Jacek Wiśniewski przekazał, że autobusem kierował 58-letni Polak. Mężczyzna był trzeźwy, a wykonany narkotest nie wykazał obecności środków odurzających. Z jego relacji wynika, że podczas jazdy pojawiły się problemy z układem hamulcowym. Ostatecznie, jak poinformowała policja, w całym zdarzeniu uczestniczyło 14 samochodów osobowych.
Do pojawiających się w przestrzeni publicznej informacji o możliwej awarii pedału przyspieszenia odniosły się Miejskie Zakłady Autobusowe. Rzecznik spółki Adam Stawicki podkreślił, że na obecnym etapie nie ma podstaw do formułowania takich wniosków.
Jak zaznaczył, w autobusach tej serii nie odnotowano wcześniej usterek potencjometru pedału przyspieszenia. Według wiedzy producenta ewentualna awaria tego elementu skutkowałaby unieruchomieniem pojazdu, a nie jego niekontrolowanym przyspieszeniem.
Przedstawiciel MZA poinformował również, że spółka pozostaje w stałym kontakcie z producentem autobusów, firmą Solaris Bus & Coach, która wspiera prowadzone analizy techniczne. Jednocześnie stanowczo zdementował pojawiające się w internecie sugestie dotyczące możliwości zdalnego przejęcia kontroli nad autobusem.
– Taka techniczna możliwość nie istnieje – podkreślił rzecznik MZA.




























Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze