Przez dziesięciolecia był miejscem codziennych zakupów, sąsiedzkich rozmów i spotkań mieszkańców Mokotowa. Dziś przyszłość bazarku przy ulicy Gotarda stoi pod dużym znakiem zapytania. Kupcy otrzymali już wypowiedzenia umów najmu, a właściciel terenu planuje w tym miejscu budowę nowego budynku mieszkalnego. Handlowcy i mieszkańcy nie zamierzają jednak pogodzić się z takim scenariuszem i walczą o zachowanie targowiska.
Targowisko przy ulicy Gotarda działa sześć dni w tygodniu i od lat cieszy się niesłabnącą popularnością. Wielu mieszkańców przyznaje, że właśnie tutaj robi codzienne zakupy, bo mogą liczyć na świeże produkty i kontakt ze sprzedawcami, których znają od lat. Dla wielu osób to coś więcej niż zwykły punkt handlowy – to element lokalnej społeczności.
Jedną z najdłużej pracujących tu sprzedawczyń jest Marianna Mróz, która prowadzi swój handel od ponad 35 lat. Jak podkreśla, przez ten czas zbudowała grono stałych klientów, którzy regularnie wracają po warzywa, owoce, pieczywo i inne produkty spożywcze.
– Tu ludzie kupują świeże warzywa, owoce, chleb. A jeśli nas zlikwidują, to gdzie będą robić zakupy? – pyta pani Marianna.
Kupcy nie ukrywają, że dla wielu z nich zamknięcie bazarku oznaczałoby utratę jedynego źródła utrzymania. Z kolei mieszkańcy obawiają się, że z mapy Mokotowa zniknie kolejne miejsce z lokalnym charakterem.
Teren, na którym funkcjonuje bazarek, od lat 80. należy do Spółdzielni Mieszkaniowej „Służewiec”. Właściciel nieruchomości zamierza wykorzystać działkę pod nową inwestycję mieszkaniową. Zgodnie z obowiązującym miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego może tam powstać budynek wielorodzinny z lokalami usługowymi na parterze.
Pierwsze konkretne działania już zostały podjęte. Handlowcy otrzymali wypowiedzenia umów najmu i – jak mówią – do końca września mają opuścić teren.
– Do końca września mamy się wynieść. Byliśmy u pani prezes spółdzielni, ale niczego nie udało się zmienić – mówi kupiec Kazimierz Bednarski.
Sprzedawcy próbują jeszcze walczyć o przyszłość targowiska. Do władz spółdzielni przekazali petycję w sprawie zachowania bazarku, pod którą podpisało się około 300 osób. Liczą, że uda się znaleźć rozwiązanie, które pozwoli zachować miejsce ważne dla mieszkańców.
Choć sprawa budzi duże emocje, możliwości działania samorządu są ograniczone. Urząd Dzielnicy Mokotów nie jest właścicielem terenu, a zarządza jedynie pasem drogowym ulicy Gotarda. Ostateczne decyzje dotyczą więc właściciela nieruchomości.
Jak zapewnia rzecznik prasowy Urzędu Dzielnicy Mokotów m.st. Warszawy Tomasz Keller, urząd pozostaje w kontakcie zarówno ze spółdzielnią, jak i przedstawicielami kupców.
– Jesteśmy w kontakcie z obiema stronami. Będziemy pilnować, aby wszystkie działania odbywały się zgodnie z obowiązującymi przepisami – podkreśla.
Dla mieszkańców perspektywa likwidacji bazarku jest szczególnie dotkliwa również dlatego, że podobne zmiany zachodziły już wcześniej w innych częściach stolicy. Pięć lat temu z krajobrazu Warszawy zniknął bazar Sadyba u zbiegu ulic Powsińskiej i św. Bonifacego. W jego miejscu powstał nowoczesny apartamentowiec.
Czy taki sam los czeka targowisko przy Gotarda? Na razie kupcy nie składają broni i liczą, że wieloletnią tradycję tego miejsca uda się jeszcze ocalić.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze