Były prezydent Stanów Zjednoczonych Bill Clinton oraz jego żona, była sekretarz stanu Hillary Clinton, zadeklarowali gotowość osobistego stawienia się przed Kongresem w związku ze śledztwem dotyczącym finansisty i przestępcy seksualnego Jeffreya Epsteina – poinformowały w poniedziałek wieczorem amerykańskie media.
Clintonowie mają złożyć zeznania przed komisją ds. nadzoru Izby Reprezentantów, która prowadzi dochodzenie w sprawie kontaktów Epsteina z wpływowymi osobami ze świata polityki i biznesu. Przesłuchanie odbędzie się na Kapitolu.
„Powiedzieliście już pod przysięgą, co wiecie, ale to zostało zignorowane. Mimo to były prezydent i była sekretarz stanu stawią się przed komisją. Chcą ustanowić standard, który będzie obowiązywał wszystkich” – napisał w mediach społecznościowych Angel Urena, zastępca szefa sztabu Billa Clintona.
W drugiej połowie stycznia komisja ds. nadzoru przegłosowała wniosek o postawienie Clintonów w stan oskarżenia za obrazę Kongresu, zarzucając im odmowę wcześniejszego stawiennictwa na przesłuchania. Jak informował wówczas „Washington Post”, decyzja ta otworzyła drogę do głosowania w całej Izbie Reprezentantów, które mogło odbyć się w lutym.
Odmowa złożenia zeznań przed Kongresem w USA może skutkować odpowiedzialnością karną, w tym karą pozbawienia wolności. Podczas prezydentury Joe Bidena dwaj byli doradcy Donalda Trumpa – Steve Bannon i Peter Navarro – zostali skazani za zignorowanie wezwań komisji śledczej badającej szturm na Kapitol. Obaj odbyli czteromiesięczne kary więzienia.
Do tej pory Clintonowie nie zostali formalnie oskarżeni o żadne przestępstwa związane z Epsteinem. Konsekwentnie podkreślają, że nie posiadają informacji istotnych dla prowadzonego dochodzenia.
Jak wcześniej wyjaśniał rzecznik byłego prezydenta, Bill Clinton spotykał się z Epsteinem kilkukrotnie i cztery razy podróżował jego prywatnym samolotem. Zapewniał jednak, że w tamtym okresie nie miał wiedzy o przestępczej działalności finansisty. Według jego przedstawicieli relacje z Epsteinem zostały zerwane w 2006 roku.
red./PAP
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze