Środa w poznańskim Zoo zaczęła się jak każda inna. Poranny obchód, rutynowe sprawdzenie wybiegów, krótka lista zadań do odhaczenia. Tyle że tym razem coś się nie zgadzało. Drzwi do pomieszczeń, w których przebywała Bożenka – samica manula – były otwarte.
A Bożenki nie było.
Pracownicy ogrodu zoologicznego nie mają wątpliwości: wiele wskazuje na to, że zwierzę zostało wypuszczone celowo. „Z naszych ustaleń wynika, że mogła zostać wypuszczona przez nieznanego sprawcę” – przekazano w oficjalnym komunikacie. Sprawa została zgłoszona odpowiednim służbom, a zoo apeluje do mieszkańców o czujność.
Bożenki nie sposób pomylić z innym zwierzęciem. To niewielki, szary, dziki kot o niezwykle gęstym futrze, przystosowanym do surowego klimatu Azji Centralnej. Jej znakiem rozpoznawczym jest brak lewego oka – straciła je jeszcze jako młode zwierzę.
To właśnie ten szczegół może okazać się kluczowy w poszukiwaniach.
Manul (zwany też kotem Pallasa) nie jest zwierzęciem udomowionym. Choć z wyglądu przypomina puchatego, nieco nadąsanego kota domowego, jego natura pozostaje w pełni dzika. Jest płochliwy, unika ludzi i w sytuacji stresowej może się bronić. Dlatego pracownicy zoo podkreślają: jeśli ktoś zauważy Bożenkę, nie powinien próbować jej łapać ani podchodzić zbyt blisko.
W przypadku zauważenia zwierzęcia należy natychmiast skontaktować się z zoo pod numerem +48 663 110 436 lub ze Strażą Miejską (986).
Choć manul nie stanowi zagrożenia porównywalnego z dużymi drapieżnikami, jego obecność poza kontrolowanym wybiegiem to sytuacja niebezpieczna zarówno dla niego, jak i dla otoczenia. Zwierzę może wpaść pod samochód, zostać zaatakowane przez psy lub – próbując się bronić – zranić człowieka.
W pamięci pracowników wciąż żywa jest historia z października 2020 roku, gdy z tego samego zoo uciekł inny manul. Wtedy również rozpoczęły się intensywne poszukiwania. Po kilku dniach, dzięki sygnałowi od osoby, która zauważyła kota w pobliżu ogrodu, udało się go schwytać. Ocalone zwierzę otrzymało wówczas imię Magellan – na pamiątkę swojej nieplanowanej wyprawy.
Zoo liczy na solidarność mieszkańców i szybkie informacje o ewentualnych tropach. W takich chwilach widać, jak cienka bywa granica między uporządkowanym światem ogrodu zoologicznego a nieprzewidywalnością ludzkich decyzji.
A gdzieś pośród drzew i zarośli może właśnie czaić się mała, jednooka kotka – zbyt dzika, by zaufać człowiekowi, i zbyt oswojona.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze