Publiczne miejsce, monitoring i tłum ludzi — to nie powstrzymało grupy nastolatków przed atakiem na 56-latka w Przasnyszu.
20 lutego 2026 roku, tuż przed godziną 20.00, dyżurny komendy w mazowieckim Przasnyszu odebrał zgłoszenie o agresywnym zachowaniu grupy młodych osób wobec starszego mężczyzny. Kiedy patrol dotarł na miejsce, uczestnicy zdarzenia zdążyli się już rozejść. Na posadzce nie było śladów bójki, krzyki ucichły. Zostało tylko pytanie: jak mogło do tego dojść?
Policjanci szybko ustalili tożsamość poszkodowanego. To 56-letni mężczyzna w kryzysie bezdomności, znany w okolicy. Według relacji świadków miał zostać zaczepiony przez grupę nastolatków. Zaczęło się od słownych docinków. Potem padły pierwsze popchnięcia.
Śledczy zabezpieczyli monitoring i przesłuchali osoby, które widziały zajście. Z ich relacji wyłania się obraz eskalującej przemocy.
W ataku miało brać udział aż 15 nieletnich w wieku od 13 do 16 lat — wszyscy mieszkańcy powiatu przasnyskiego. Jak przekazała asp. Ilona Cichocka z Komendy Powiatowej Policji w Przasnyszu w rozmowie z TVN24, jeden z chłopców, 13-latek, „wymachiwał ręką w kierunku mężczyzny, kopał go i w pewnym momencie wyciągnął młotek”.
To właśnie wobec niego wszczęto postępowanie z art. 160 Kodeksu karnego, który dotyczy narażenia człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Policja analizuje również wątek podżegania i pomocnictwa w odniesieniu do pozostałych uczestników zdarzenia.
Jeśli zebrany materiał dowodowy potwierdzi dotychczasowe ustalenia, sprawa trafi do sądu rodzinnego. Będzie rozpatrywana na podstawie przepisów ustawy o wspieraniu i resocjalizacji nieletnich z 2022 roku.

Śledczy podkreślają, że kluczowe w podobnych sytuacjach jest reagowanie — zarówno ze strony świadków, jak i opiekunów młodych ludzi. Milczenie i przyzwolenie potrafią działać jak katalizator. Dla sprawców przemoc staje się wtedy pokazem siły, formą rozrywki, sposobem na zdobycie uznania w grupie.
Uderza kontrast: z jednej strony grupa nastolatków, z drugiej — samotny, starszy mężczyzna bez stałego dachu nad głową. Miejsce publiczne, monitoring, ludzie wokół — a mimo to nikt nie zdołał w porę zatrzymać eskalacji.
Do takich ataków dochodzi coraz częściej, a sprawcami często bywają bardzo młodzi ludzie. Bezdomni, niewidoczni dla systemu i często dla przechodniów, stają się łatwym celem. I nie chodzi tu zazwyczaj wyłącznie o „wybryk” czy młodzieńczy brak rozsądku, lecz o głębszy problem — deficyt empatii i wychowania.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze