W publicznym systemie ochrony zdrowia kolejka bywa bezlitosna, ale przynajmniej powinna być równa dla wszystkich. Kontrola Narodowego Funduszu Zdrowia pokazuje jednak, że w Państwowym Instytucie Medycznym MSWiA ta zasada miała wyjątki – i to na masową skalę.
NFZ zakończył kontrolę w klinice chirurgii PIM MSWiA. Wnioski są jednoznaczne: w aż 2178 z 2244 przeanalizowanych przypadków naruszono zasady prowadzenia list oczekujących. To 97,1 proc. wszystkich spraw objętych kontrolą. W konsekwencji na szpital nałożono karę w wysokości 507,5 tys. zł.

Sprawa dotyczy przede wszystkim pacjentów z rakiem trzustki – jednym z najbardziej agresywnych nowotworów, gdzie czas liczy się podwójnie. Już w ubiegłym roku opisywano, że chorzy, chcąc skorzystać z nowoczesnego leczenia w PIM MSWiA, byli proszeni o wpłaty sięgające kilkudziesięciu tysięcy złotych. Pieniądze trafiały jako darowizny na fundację działającą przy szpitalu.
Oczekiwanie takich wpłat miał formułować ówczesny szef jednej z klinik i przewodniczący rady naukowej instytutu, prof. Marek Durlik. Oficjalnie były to darowizny. W praktyce – jak wynika z ustaleń kontrolerów – wpłata mogła oznaczać szybszy termin operacji.
NFZ przeanalizował okres od 1 stycznia 2022 r. do 31 marca 2025 r. W raporcie wskazano, że mechanizm powiązany z fundacją miał charakter wieloletni. Z ankiet przeprowadzonych wśród pacjentów wynika, że 36 osób zapłaciło za dostęp do operacji z użyciem robota da Vinci i otrzymało termin szybciej niż wynikałoby to z normalnej kolejności.
Fundusz stwierdził wprost: pacjenci, którzy nie dokonywali wpłat, nie mieli dostępu do przejrzystej procedury kwalifikacji. W dokumentacji medycznej brakowało wpisów uzasadniających zmiany kolejności przyjęć.

Relacje pacjentów układają się w powtarzalny schemat. Najpierw prywatna wizyta u profesora – koszt 1150 zł. Tam ustalany był plan leczenia i wstępny termin operacji. Jeśli pacjent chciał skorzystać z operacji z użyciem systemu robotowego, pojawiała się sugestia wsparcia fundacji.
Problem w tym, że Narodowy Fundusz Zdrowia finansuje operacje klasyczne i laparoskopowe, natomiast szpital – jako placówka publiczna – nie ma prawa żądać od pacjentów dopłat do świadczeń realizowanych w ramach umowy z NFZ. Robot chirurgiczny jest droższy w użyciu, ale to nie pacjent powinien pokrywać różnicę.
Prof. Marek Durlik odpiera zarzuty. Twierdzi, że nikogo do wpłat nie zmuszał, a o kolejności zabiegów decydował stan kliniczny chorych. Podkreśla również, że nie czerpał osobistych korzyści finansowych. Kontrolerzy zwracają jednak uwagę, że w dokumentacji nie znaleziono medycznych uzasadnień dla licznych przesunięć w kolejce.

Dyrekcja Państwowego Instytutu Medycznego MSWiA zakwestionowała ustalenia kontroli, ale NFZ odrzucił jej argumenty. Ostatecznie na szpital nałożono karę w wysokości ponad pół miliona złotych.
Głos zabrał również rzecznik praw pacjenta Bartłomiej Chmielowiec. Stwierdził naruszenie praw pacjentów i nakazał zakończenie praktyk oraz wystosowanie przeprosin. W rozmowie z mediami podkreślił zidentyfikowanie przypadków, w których darowizna warunkowała szybszy termin operacji lub użycie systemu robotowego w ramach umowy z NFZ .
Fundacja działająca przy szpitalu – formalnie podlegająca Ministerstwu Zdrowia – w 2023 roku przekazała 2,4 mln zł na wsparcie PIM MSWiA. Z tej kwoty 1,65 mln zł przeznaczono na narzędzia do robotyki w klinice kierowanej przez prof. Durlika. Dyrekcja podkreśla, że fundacja jest podmiotem niezależnym. W budynku szpitala widniały jednak plakaty zachęcające pacjentów do dokonywania wpłat.
W teorii – wsparcie dla rozwoju nowoczesnej medycyny. W praktyce – jak wskazuje kontrola – system, w którym część pacjentów miała realnie krótszą drogę do sali operacyjnej.
Publiczna służba zdrowia opiera się na prostym założeniu: dostęp do leczenia teoretycznie nie zależy od zasobności portfela. Sprawa z PIM MSWiA pokazuje jednak, jak cienka bywa granica między „dobrowolną darowizną” a mechanizmem, który w praktyce premiuje tych, którzy mogą zapłacić.
Odbudowanie zaufania do systemu będzie prawdopodobnie trudniejsze niż opłacenie półmilionowej sankcji.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze