Reklama

S8 w Markach jak pobojowisko. Kilkanaście aut rozbitych

Groźny wypadek, samochód rozerwany siłą uderzenia, zablokowana trasa i kierowcy, którzy zamiast patrzeć przed siebie, zwalniali, by zobaczyć, co wydarzyło się po drugiej stronie jezdni. Na trasie S8 w Markach jedno zdarzenie uruchomiło lawinę kolejnych. Ostatecznie w kolizjach mogło uczestniczyć nawet kilkanaście samochodów.

Wszystko zaczęło się na wysokości wiaduktu nad ulicą Ząbkowską, na jezdni prowadzącej w kierunku Białegostoku. Kierujący Toyotą stracił panowanie nad samochodem i z dużą siłą uderzył w bariery energochłonne. Auto odbiło się od nich, a następnie uderzyło w prawidłowo jadącego Volkswagena Caddy.

Skutki pierwszego uderzenia były wyjątkowo poważne. Z Toyoty wyrwany został silnik razem z elementami przedniego zawieszenia i kołami. Rozbite części pojazdu znalazły się na jezdni, a miejsce zdarzenia szybko wypełniły wozy służb ratunkowych.

Reklama

Z Toyoty wyrwało silnik. Na miejsce ruszyły służby

Według wstępnych ustaleń przyczyną zdarzenia mogło być niedostosowanie prędkości do warunków panujących na drodze. Dokładne okoliczności kolizji będą jednak wyjaśniane przez policję.

Na miejsce skierowano cztery zastępy straży pożarnej – trzy z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej nr 15 oraz jeden z OSP w Markach. Do zdarzenia przyjechały również dwa zespoły ratownictwa medycznego. Kierowca Toyoty został zabrany do szpitala na szczegółowe badania.

Akcja służb oznaczała poważne utrudnienia dla kierowców jadących w stronę Białegostoku. Trzy pasy ruchu zostały zablokowane, a samochody mogły przejeżdżać jedynie pasem awaryjnym. Korek szybko zaczął się wydłużać.

Reklama

Na tym jednak problemy na S8 się nie skończyły. Kiedy strażacy, ratownicy i policjanci pracowali przy rozbitych samochodach, po przeciwnej stronie trasy zaczęło dochodzić do kolejnych kolizji.

Kierowcy zwalniali, żeby popatrzeć. Chwilę później sami się zderzali

Na jezdni prowadzącej w kierunku Warszawy część kierowców miała wyraźnie zwalniać, by przyjrzeć się skutkom wypadku po drugiej stronie drogi. Według relacji świadków właśnie to mogło doprowadzić do serii kolejnych zdarzeń.

Wystarczyła chwila nieuwagi. Kierowcy skupieni na rozbitym aucie i działaniach służb zbyt późno zauważali, że pojazdy przed nimi hamują. Zaczęło dochodzić do najechań na tył i kolejnych stłuczek.

Reklama

W krótkim czasie na pasach w stronę Warszawy miało dojść do kilku osobnych kolizji. Łącznie mogło w nich uczestniczyć nawet kilkanaście samochodów. Sytuacja stała się na tyle poważna, że po zakończeniu działań po stronie jezdni prowadzącej do Białegostoku policjanci przenieśli się na przeciwną stronę S8.

Funkcjonariusze musieli ustalić, ile dokładnie zdarzeń miało miejsce, które samochody brały w nich udział oraz kto odpowiadał za poszczególne kolizje.

S8 stanęła w obu kierunkach

Seria zdarzeń sparaliżowała jeden z najważniejszych odcinków trasy w rejonie Warszawy. Najpierw trzy pasy zostały zablokowane w kierunku Białegostoku. Później niemal identyczna sytuacja powtórzyła się na jezdni prowadzącej do stolicy.

Reklama

Także tam kierowcom pozostawiono przejazd pasem awaryjnym. Efekt był łatwy do przewidzenia – ogromne korki utworzyły się po obu stronach trasy.

Cała sytuacja pokazuje, jak szybko jeden wypadek może doprowadzić do kolejnych niebezpiecznych zdarzeń. Tym razem problemem nie były wyłącznie utrudnienia związane z akcją służb. Do następnych kolizji miała przyczynić się również zwykła ciekawość kierowców, którzy zamiast obserwować drogę przed sobą, zwalniali, by zobaczyć rozbite samochody po przeciwnej stronie S8.

Źródło: warszawa.tvp.pl
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo WaWa.info




Reklama
Najnowsze wiadomości