To miała być rutynowa wizyta. Cieknący kran, zapchany odpływ, niedziałające ogrzewanie — w mieszkaniach starszych osób takie usterki bywają codziennością. Drzwi otwierały się więc bez większych podejrzeń. Za progiem stawał mężczyzna z narzędziami i wiarygodną historią. Kilkanaście minut później w tych samych mieszkaniach rozgrywał się dramat.
24 lutego 2026 roku Prokuratura Okręgowa w Warszawie poinformowała o przełomie w jednej z najbardziej wstrząsających spraw ostatnich lat. Śledczy nadzorują postępowanie przeciwko czterem mężczyznom: Michałowi P., Tarasowi H., Ihorowi H. oraz Jarosławowi O. Według ustaleń prokuratury, trzej pierwsi mają odpowiadać za serię brutalnych zbrodni na starszych kobietach w stolicy. W centrum sprawy znajduje się Michał P. — mężczyzna, któremu zarzuca się sześć zabójstw seniorek.
Schemat działania był prosty i przez to przerażająco skuteczny. Sprawcy, jak wynika z komunikatu podpisanego przez rzecznika Prokuratury Okręgowej w Warszawie, prokuratora Piotra Antoniego Skibę, podszywali się pod hydraulików. Pod pretekstem pilnej naprawy byli wpuszczani do mieszkań.
Potem następował krótki dialog. Wystarczająco długi, by uśpić czujność. I wystarczająco krótki, by przejść do gróźb.

Śledczy ustalili, że kobiety były zastraszane — grożono im śmiercią, domagając się wskazania miejsc, w których przechowują pieniądze i kosztowności. Część ofiar była krępowana. Niektóre zginęły w wyniku gwałtownego uduszenia. Po wszystkim mieszkania były plądrowane, a drzwi zamykane kluczami należącymi do ofiar — tak, by przez pewien czas nikt nie nabrał podejrzeń.
Najbardziej poruszający jest jeden z wątków: część kobiet znała Michała P. wcześniej. Rzeczywiście wykonywał u nich prace hydrauliczne. Zaufanie, budowane przy zwykłych domowych naprawach, stało się narzędziem zbrodni.
Sprawa zaczęła zataczać coraz szersze kręgi, gdy śledczy wrócili do trzech wcześniejszych zgonów starszych kobiet, które początkowo uznano za naturalne. Chodzi m.in. o dramat z grudnia 2024 roku przy ul. Grzybowskiej w Warszawie, gdzie w jednym mieszkaniu znaleziono ciała dwóch sióstr w podeszłym wieku, oraz o styczniowy zgon w rejonie al. Jana Pawła II.
Dziś prokuratura twierdzi, że również w tych przypadkach doszło do zabójstw na tle rabunkowym. Wątek podwójnego mordu przy ul. Grzybowskiej jest jednym z najcięższych zarzutów w tej sprawie.

Według aktualnych ustaleń Michał P. miał dopuścić się sześciu zabójstw na terenie Warszawy — w Śródmieściu, na Ochocie i Ursynowie. Część zbrodni miał popełnić wspólnie z innymi podejrzanymi.
Z Ihorem H. — trzy zabójstwa, w tym podwójne przy ul. Grzybowskiej oraz czyn w rejonie al. Jana Pawła II.
Z Tarasem H. — jedno zabójstwo przy ul. Księcia Trojdena.
Dwa kolejne — przy ul. Franciszkańskiej i ul. Wąwozowej — miał popełnić sam.
W sprawie pojawia się również wątek rozboju przy ul. Pruszkowskiej. Podczas napadu starsza kobieta zmarła, jednak — jak podkreśla prokuratura — dotychczasowe ustalenia nie pozwoliły stwierdzić, że podejrzani przyczynili się do jej śmierci.

Zatrzymanie Michała P. miało dramatyczny przebieg. W lutym 2025 roku, tuż po zabójstwie przy ul. Wąwozowej, funkcjonariusze znaleźli go ukrywającego się na balkonie — bezpośrednio pod balkonem mieszkania, w którym leżało ciało ofiary.
Według prokuratury mężczyzna przyznał się do wszystkich zarzucanych mu czynów i złożył obszerne wyjaśnienia.
Tego samego dnia zatrzymano Tarasa H. — w mieszkaniu Michała P. On również przyznał się do udziału w przestępstwach, choć w jednym z przypadków zaprzeczył, by planował zabójstwo. Twierdził, że jego zamiarem był wyłącznie rabunek.
Odmienną postawę przyjął Ihor H. Nie przyznał się do winy, a jego wyjaśnienia — jak wskazują śledczy — nie korespondują z materiałem dowodowym.
Czwarty z podejrzanych, Jarosław O., ma odpowiadać za paserstwo. Według prokuratury dwukrotnie zbywał w lombardzie przedmioty pochodzące z rabunków, działając na polecenie Michała P. Wobec niego zastosowano dozór policyjny.
Trzej główni podejrzani — Michał P., Taras H. i Ihor H. — pozostają w tymczasowym areszcie. Śledztwo trwa. Policjanci z wydziału do walki z terrorem kryminalnym Komendy Stołecznej Policji analizują także inne, zakończone już postępowania dotyczące zgonów osób starszych w Warszawie, które miały miejsce przed zatrzymaniem podejrzanych.
Prokuratura zastrzega, że na obecnym etapie nie będzie przekazywać szczegółowych informacji. Śledczy nie wykluczają jednak, że lista ofiar może się wydłużyć.
W tej sprawie najbardziej uderza nie tylko liczba zarzutów, lecz także mechanizm wykorzystania zaufania. Drzwi, nie były wyważanie. Najgroźniejsze było to, że ofiary otwierały je same.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze