O świcie Wisła wygląda spokojnie. Tafla lodu, miejscami gruba na kilkadziesiąt centymetrów, tłumi nurt i wycisza krajobraz. Ale pod tą pozorną ciszą kryje się siła, która w sprzyjających warunkach potrafi zmienić rzekę w żywioł. Dlatego na Zbiorniku Włocławskim znów słychać metaliczny trzask pękającej kry i niski pomruk silników. Lodołamacze wróciły do pracy.
Akcja rozpoczęła się w czwartek rano. Z bazy przy stopniu wodnym we Włocławku wypłynęło sześć jednostek: Lew, Gepard, Niedźwiedź, Bawół, Sokół i Jaguar. Dzień później ta sama flotylla ponownie ruszyła w górę rzeki. Ich zadanie jest jasne – uprzedzić zagrożenie, zanim Wisła sama upomni się o uwagę.
Zbiornik Włocławski to największy sztuczny zbiornik w Polsce. Rozciąga się w środkowym biegu Wisły od Włocławka po okolice Płocka. Ma 58 kilometrów długości i miejscami nawet dwa kilometry szerokości. Powstał pod koniec lat 60., wraz z budową tamy i elektrowni wodnej – inwestycji, która na trwałe zmieniła krajobraz i charakter tej części rzeki.
Zimą zbiornik staje się jednak obszarem szczególnej troski. Zamarzająca woda i napierająca kra lodowa mogą tworzyć zatory, które blokują swobodny przepływ. A to prosta droga do gwałtownego piętrzenia się wody i lokalnych podtopień.
Dlatego lodołamanie ma charakter prewencyjny. Nie chodzi o widowiskowe kruszenie lodu, lecz o konsekwentne, techniczne działanie – wyznaczanie i poszerzanie tzw. rynny, czyli toru wolnej wody, którym nurt może bezpiecznie odpływać.
Cztery lodołamacze czołowe pracują nad poszerzaniem wcześniej utworzonej rynny – od stopnia wodnego we Włocławku (675. kilometr Wisły) w stronę Główiny, a następnie aż do Starego Duninowa, w rejonie 646. kilometra rzeki. Dwie jednostki liniowe rozdrabniają krę i utrzymują drożność na bliższym odcinku.
To praca wymagająca precyzji i doświadczenia. Każdy manewr musi być skoordynowany z nurtem, grubością lodu i warunkami hydrologicznymi. Wcześniejszy rekonesans – przeprowadzony przez lodołamacze Orkan i Lew – wykazał, że miejscami pokrywa lodowa osiąga nawet 40 centymetrów grubości. Przy takich parametrach nie ma miejsca na improwizację.
Po zakończeniu dziennych działań jednostki czołowe mają zacumować w Nowym Duninowie, a liniowe wrócić do Włocławka. Następnego dnia scenariusz może się powtórzyć – wszystko zależy od pogody i sytuacji na rzece.

Lodołamacze nie wypływają przypadkowo. Każdej zimy w ramach tzw. dyżuru lodowego wyznaczane są jednostki, które pozostają w gotowości do końca marca. W tym sezonie w bazie przy tamie we Włocławku stacjonuje osiem lodołamaczy – sześć podstawowych i dwie rezerwowe.
Ich obecność to nie tylko element technicznego zabezpieczenia zbiornika. To także cicha gwarancja bezpieczeństwa dla mieszkańców nadwiślańskich miejscowości.
Pamięć o wydarzeniach sprzed kilku lat wciąż jest tu żywa. W lutym i marcu 2021 roku intensywne lodołamanie trwało tygodniami. W rejonie Kępy Polskiej, Woli Brwileńskiej i Dobrzykowa utworzyły się zatory, które ograniczały przepływ wody. W Płocku i siedmiu gminach powiatu płockiego ogłoszono alarm przeciwpowodziowy.
Wezbrana Wisła zalała bulwary w Płocku, podtapiała ulice i osiedla domów jednorodzinnych. Część mieszkańców trzeba było ewakuować. Zagrożone były także ujęcia wody dla miasta i infrastruktura przemysłowa. W działania zaangażowano nie tylko służby wodne i samorządy, lecz także strażaków, policjantów i żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej.
Tamta sytuacja pokazała, że zima nad Wisłą potrafi być wymagająca – i że lepiej działać zawczasu.
Dzisiejsze lodołamanie na Zbiorniku Włocławskim to właśnie takie działanie wyprzedzające. Kruszenie i spławianie lodu na blisko 20-kilometrowym odcinku ma jeden cel: utrzymać drożność rzeki, zanim natura zacznie dyktować warunki.
Z perspektywy brzegu to spektakl – ciężkie jednostki wgryzające się w zamarzniętą taflę, lód pękający z hukiem, kry przesuwające się w dół nurtu. Z perspektywy hydrologów i załóg – to codzienna, odpowiedzialna służba.
Bo Wisła, nawet skute lodem, wciąż płynie. A ktoś musi pilnować, by robiła to bezpiecznie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze