W niewielkim Sońsku na północnym Mazowszu temat bezdomnych psów przestał być jedynie kolejnym punktem w budżecie. Stał się sprawą rachunku ekonomicznego. W czwartek radni zdecydują, czy w gminie ruszy program o nazwie, która już teraz budzi emocje: „Becikowe na 4 łapy”.
Propozycja jest prosta: 1500 zł dla osoby, która zdecyduje się przygarnąć psa odłowionego na terenie gminy i przebywającego dziś w schronisku.
– Ten pomysł zrodził się z potrzeby – mówi wójt Jarosław Muchowski. – Musimy szukać rozwiązań systemowych. Żaden program nie będzie idealny, ale dopóki nie spróbujemy, nie dowiemy się, czy działa.
W schronisku w Pawłowie przebywa obecnie 26 psów z terenu gminy. Każdy z nich to osobna historia: czyjś dawny pupil, czyjeś zaniedbanie, czasem czyjaś bezradność. Samorząd co miesiąc płaci za ich pobyt – 20 zł dziennie za jednego psa. To około 600 zł miesięcznie. Jeśli zwierzę spędzi w schronisku kilka lat, rachunek rośnie do kilkunastu, a nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych.
Do tego dochodzą koszty odłowienia – kilkaset złotych – oraz opieki weterynaryjnej: szczepień, odrobaczania, czipowania, leczenia. W sumie od 1 do 2 tysięcy złotych jeszcze zanim pies trafi do boksu.
Wójt nie ukrywa: program ma wymiar humanitarny, ale i finansowy. Lepiej jednorazowo wesprzeć adopcję niż przez lata opłacać pobyt w schronisku.

Program ma charakter ogólnopolski. O wsparcie będzie mógł wystąpić każdy, kto adoptuje psa odłowionego w gminie Sońsk. Po podpisaniu umowy adopcyjnej nowy właściciel złoży wniosek o wypłatę 1500 zł.
Ale to nie będzie przelew „na zaufanie”.
We wniosku znajdą się oświadczenia dotyczące zapewnienia odpowiednich warunków bytowych oraz udokumentowania stałego dochodu – na przykład poprzez umowę o pracę czy rozliczenie PIT za poprzedni rok. Chodzi o to, by wykluczyć przypadkowe decyzje i adopcje podejmowane pod wpływem impulsu.
Nowy właściciel podpisze także zobowiązanie, że jest świadomy odpowiedzialności – że pies to nie rzecz, lecz żywe stworzenie wymagające czasu, opieki i uwagi. Urzędnicy będą mogli w każdej chwili skontrolować warunki, w jakich przebywa zwierzę.
Program przewiduje adopcję maksymalnie dwóch psów rocznie przez jedną osobę.
Wszystkie psy opuszczające schronisko są po pełnej ścieżce weterynaryjnej – odrobaczone, zaszczepione i oznakowane mikroczipem. Jeśli zwierzę ponownie trafiłoby na ulicę, właściciela można szybko zidentyfikować. W takim przypadku musi się on liczyć z kosztami odłowienia i transportu psa.
Adoptujący ma też obowiązek zgłosić w ciągu siedmiu dni zaginięcie lub śmierć zwierzęcia. Jeżeli okaże się, że doszło do zaniedbania, gmina może domagać się zwrotu przyznanych środków.
Samorząd nie narzuca, na co wydać 1500 zł. Wójt liczy jednak, że pieniądze pomogą w zakupie budy, kojca, karmy czy podstawowego wyposażenia.
Dyskusja w Sońsku wpisuje się w ogólnokrajową debatę o odpowiedzialności za zwierzęta. We wtorek wiceminister rolnictwa Jacek Czerniak poinformował o przyjęciu przez rząd projektu ustawy o Krajowym Rejestrze Oznakowanych Psów i Kotów (KROPiK). Nowe przepisy mają wprowadzić obowiązkowe czipowanie psów oraz zwierząt przebywających w schroniskach; w przypadku kotów system – z wyjątkami – ma być dobrowolny.
Jeśli ustawa wejdzie w życie, identyfikacja właścicieli stanie się prostsza w całym kraju. Program „Becikowe na 4 łapy” byłby więc lokalnym uzupełnieniem szerszych zmian systemowych.
Projekt uchwały trafił już do radnych. Jeśli go przyjmą, gmina będzie musiała jeszcze poczekać na publikację w Dzienniku Urzędowym Województwa Mazowieckiego. Realnie program mógłby ruszyć w połowie marca.
W Sońsku nikt nie ma złudzeń, że 1500 zł rozwiąże problem bezdomności zwierząt. Ale być może dla kilkunastu psów oznacza to coś znacznie ważniejszego niż budżetowe oszczędności.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze