W Warszawie zainaugurowano obywatelską inicjatywę, której celem jest doprowadzenie do referendum w sprawie odwołania prezydenta stolicy Rafała Trzaskowskiego oraz Rady Warszawy. O rozpoczęciu przedsięwzięcia poinformowano w czwartek, tuż przed sesją absolutoryjną Rady Miasta. Organizatorzy zapowiadają, że w najbliższych tygodniach rozpoczną zbiórkę podpisów niezbędnych do przeprowadzenia referendum.
Inicjatorem akcji jest prezes Fundacji Polskiego Rozwoju Maciej Wilk. Podczas konferencji prasowej przekonywał, że Warszawa od lat pozostaje pod wpływem układu politycznego, który – jak mówił – blokuje rozwój miasta i utrwala istniejący sposób sprawowania władzy.
– Warszawa od dwudziestu lat znajduje się w żelaznym uścisku patologicznego układu, który niczym ośmiornica oplata nasze miasto swoimi długimi mackami – mówił Wilk.
Jak zapowiedział, kampania referendalna nie ruszy od razu, lecz za kilka tygodni. Wówczas na ulicach, placach i skwerach stolicy mają pojawić się wolontariusze zbierający podpisy pod wnioskiem o referendum.
Zdaniem organizatorów tylko silny społeczny impuls może wymusić zmiany w funkcjonowaniu miasta. Wilk zaapelował również do mieszkańców o zaangażowanie się w akcję – zarówno jako wolontariusze, jak i darczyńcy.
Poinformował, że rozpoczęła się zbiórka środków na organizację przedsięwzięcia. Pieniądze mają zostać przeznaczone m.in. na przygotowanie materiałów promocyjnych, organizację spotkań, zakup sprzętu oraz utrzymanie infrastruktury internetowej. Zapewnił przy tym, że wszystkie wydatki będą szczegółowo rozliczane, a sam zadeklarował wpłatę 10 tys. zł na start inicjatywy.
– Wielu powie, że to niemożliwe, że nawet jeśli uda się zebrać podpisy, referendum i tak się nie odbędzie. Ale to nie zwalnia nas z obowiązku, by spróbować – podkreślił.
Do inicjatywy odnieśli się przedstawiciele stołecznych klubów radnych.
Wiceprzewodniczący Rady Warszawy z Koalicji Obywatelskiej Sławomir Potapowicz ocenił, że radni będą obserwować rozwój wydarzeń. Wyraził jednocześnie przekonanie, że mieszkańcy powinni ocenić działania władz miasta po wysłuchaniu prezydenta podczas sesji absolutoryjnej, a nie – jak stwierdził – pod wpływem emocjonalnych działań opozycji.
Krytycznie o przedsięwzięciu wypowiedziała się także przewodnicząca klubu Lewica – Miasto Jest Nasze – Wspólne Jutro Agata Diduszko-Zyglewska. Według niej inicjatywa nie ma charakteru oddolnego i jest związana z Konfederacją.
– To nie jest inicjatywa mieszkańców, lecz partii o bardzo konkretnym, skrajnie prawicowym światopoglądzie, którego nie podzielamy – powiedziała.
Ostrożniejsze stanowisko zajęli radni Prawa i Sprawiedliwości. Przewodniczący klubu zaznaczył, że jego zdaniem Rafał Trzaskowski nie powinien dalej pełnić funkcji prezydenta miasta, jednak partia nie zdecydowała jeszcze, czy oficjalnie poprze akcję referendalną.
– Nie wiemy jeszcze, czy to właściwy moment na taką inicjatywę. Będziemy się jej przyglądać, a decyzje zapadną na najwyższym szczeblu politycznym Prawa i Sprawiedliwości – powiedział.
Aby doszło do referendum, komitet inicjatywy musi zebrać podpisy co najmniej 10 proc. osób uprawnionych do głosowania w Warszawie. Oznacza to konieczność uzyskania około 132 tys. podpisów.
To jednak dopiero pierwszy etap procedury. Samo referendum będzie ważne wyłącznie wtedy, gdy do urn pójdzie odpowiednia liczba wyborców. Obowiązujący próg wynosi trzy piąte liczby osób uczestniczących w ostatnich wyborach samorządowych, co w przypadku Warszawy oznacza frekwencję na poziomie około 450 tys. głosujących.
Nie byłaby to pierwsza próba odwołania urzędującego prezydenta stolicy. W październiku 2013 roku odbyło się referendum dotyczące odwołania Hanny Gronkiewicz-Waltz. Inicjatorzy zarzucali jej wówczas m.in. problemy z organizacją komunikacji miejskiej, podwyżki cen biletów, chaos związany z reformą systemu odbioru odpadów oraz opóźnienia przy realizacji kluczowych inwestycji, takich jak budowa II linii metra czy Mostu Północnego.
Mimo przeprowadzenia głosowania referendum okazało się nieważne z powodu zbyt niskiej frekwencji. Do urn poszło 25,66 proc. uprawnionych, podczas gdy obowiązujący wówczas próg wynosił 30 proc.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze