Reklama

Ruszyła operacja M4

Na trasie planowanej linii M4 pojawiły się pierwsze ekipy geologów. To oni jako pierwsi „wchodzą” w teren, którym za kilka lat pojadą pociągi – jeszcze zanim pojawią się projektanci, maszyny drążące tunele i betonowe konstrukcje stacji.

Przy Alei Wilanowskiej, w sąsiedztwie Pałacu w Wilanowie, dyskretnie stanęły wiertnice. Ich zadanie jest proste tylko z pozoru: zajrzeć pod powierzchnię miasta i sprawdzić, co naprawdę kryje się kilkanaście, kilkadziesiąt metrów niżej.

Prezydent poinformował, że miasto rozpoczęło właśnie szeroko zakrojone odwierty geologiczne pod budowę IV linii metra. W ramach tego etapu zaplanowano około 1450 odwiertów i sondowań, które pozwolą dokładnie zbadać warunki gruntowe na całej trasie przyszłej inwestycji. Zebrane w ten sposób dane posłużą inżynierom do doboru odpowiednich technologii budowy tuneli i stacji, tak aby cały proces realizacji M4 mógł przebiegać bezpiecznie i w oparciu o rzetelną wiedzę o tym, co znajduje się pod powierzchnią miasta.

Reklama

1450 razy w głąb ziemi

Zanim powstanie choćby szkic konstrukcyjny, trzeba zrozumieć grunt. Dosłownie. Odwierty pozwolą określić strukturę podłoża na całej trasie nowej linii – jego warstwowość, nośność, poziom wód gruntowych. To od tych danych zależy, jak głęboko sięgną ściany szczelinowe stacji, jak zostaną poprowadzone tunele i jaką technologię drążenia wybiorą inżynierowie.

Podczas wiercenia pobierany jest rdzeń gruntowy – cylindryczny fragment ziemi, który opowiada historię miejsca warstwa po warstwie. Część próbek trafi do laboratoriów, gdzie zostanie poddana szczegółowym badaniom. Równolegle prowadzone są sondowania, pozwalające określić parametry wytrzymałościowe i odkształceniowe gruntu.

Reklama

W planach są także badania geofizyczne. W przygotowanych otworach umieszcza się nadajnik i odbiornik, a następnie mierzy czas przejścia fal sejsmicznych. Brzmi jak eksperyment z podręcznika fizyki, ale w praktyce to precyzyjna metoda rozpoznania podłoża – bez konieczności rozkopywania całej okolicy.

Łącznie zaplanowano niemal 700 otworów badawczych, około 750 sondowań i 10 badań geofizycznych. Najgłębsze odwierty sięgną nawet 52 metrów. To już poziom, na którym miasto cichnie, a zaczyna się geologiczna przeszłość.

Reklama

Badania wzdłuż całej przyszłej trasy

Prace obejmą teren całej planowanej linii M4 – od Białołęki po Wilanów, wraz z obszarem przyszłej Stacji Techniczno-Postojowej Polfa na Białołęce. Badania prowadzone są głównie w pasach zieleni, poza jezdniami i chodnikami, a miejsca prac są odpowiednio oznakowane.

Celem jest pełne rozpoznanie warunków geologiczno-inżynierskich i hydrogeologicznych. Bez tego nie sposób bezpiecznie projektować infrastruktury podziemnej w gęsto zabudowanym mieście. W kolejnych etapach projektanci będą musieli określić także strefy wpływu budowy na sąsiadujące budynki – tak, aby mieszkańcy mogli spać spokojnie, nawet gdy pod ich domami będą drążone tunele.

Reklama

Badania potrwają do jesieni przyszłego roku. Dopiero wtedy powstanie kompletny obraz tego, co czeka inżynierów pod ziemią.

Najdłuższa linia w historii warszawskiego metra

Jeśli plany zostaną zrealizowane, M4 stanie się najdłuższą linią metra w Warszawie. Ponad 26 kilometrów trasy i 23 stacje połączą Białołękę z Wilanowem, prowadząc przez dziewięć dzielnic. Linia przetnie Wisłę, minie główne arterie drogowe i linie kolejowe – pokona bariery, które dziś utrudniają przemieszczanie się między północą a południem miasta.

Na Białołęce zaplanowano również stację techniczno-postojową wraz z tunelami dojazdowymi – zaplecze, bez którego żadna linia nie może funkcjonować.

Reklama

Metro bez maszynisty

M4 ma być nie tylko najdłuższa, ale i najbardziej nowoczesna. To pierwsza w Polsce w pełni zautomatyzowana linia metra. System sterowania przejmie obowiązki maszynisty – będzie odpowiadał za prędkość, zatrzymanie pociągu, otwieranie drzwi, a nawet reakcję w sytuacjach awaryjnych.

Takie rozwiązania od lat działają w europejskich metropoliach – od Docklands Light Railway w Londynie, przez Paryż, Mediolan i Barcelonę, po Kopenhagę czy Lozannę. Warszawa chce dołączyć do tego grona.

Na razie jednak zamiast futurystycznych składów bez kabiny maszynisty, słychać warkot wiertnic i szum przesypywanej ziemi. 

Źródło: UM Warszawa
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo WaWa.info




Reklama
Najnowsze wiadomości