W sobotnie popołudnie na Dworcu Centralnym doszło do bulwersującego ataku. Nieznana kobieta podpaliła włosy przypadkowej pasażerce. Poszkodowana – Claudia Makowska – relacjonuje, że tylko dzięki szczęściu nie doznała poważnych obrażeń. Sprawą zajmuje się policja, która określa ją jako priorytetową.
Do zdarzenia doszło około godziny 16.40, na pierwszym piętrze dworca, w pobliżu jednej z restauracji typu fast food. Claudia chwilę wcześniej zjechała windą na niższy poziom i podeszła do elektronicznej tablicy z rozkładem jazdy.
– Ktoś nagle stuknął mnie w plecy. Odruchowo sprawdziłam torebkę, bo pomyślałam, że może próbowano mnie okraść – opowiada kobieta w nagraniu opublikowanym w mediach społecznościowych, m.in. na TikTok. – Odwróciłam głowę i zobaczyłam kobietę, która szybkim krokiem oddalała się w stronę wyjścia od ulicy Emilii Plater. Chwilę później poczułam okropny smród spalenizny. Byłam przekonana, że ktoś rzucił mi pod nogi petardę. Odsunęłam się kilka metrów i wtedy okazało się, że to moje włosy się palą.
Na to, co się wydarzyło, zwróciła jej uwagę grupa nastolatków w wieku około 14–16 lat. To oni poinformowali ją, że kobieta, która chwilę wcześniej uciekła, podpaliła jej związane włosy.
– Najprawdopodobniej użyła zapalniczki – mówi poszkodowana.
Claudia najpierw zgłosiła sprawę ochronie dworca. Jak twierdzi, reakcja była niewystarczająca. – Usłyszałam tylko „okej, przyjęliśmy”. Uważam, że taka postawa jest karygodna – ocenia. Następnie udała się na policję i złożyła zawiadomienie.
Na komisariacie zmierzono zniszczone włosy – spłonęło około pięciu centymetrów. – To jednak nie o włosy tu chodzi. Chodzi o fakt podpalenia człowieka „na żywca”. Cieszę się, że nie mam poparzonej twarzy ani ciała i że moja kurtka również nie zajęła się ogniem – podkreśla.
Z jej relacji wynika, że napastniczka była szczupłą kobietą o wzroście około 160–165 cm. Miała na sobie dopasowaną, ciemnogranatową kurtkę sięgającą kolan. – Miała kaptur, więc nie widziałam jej twarzy – była odwrócona do mnie plecami – dodaje.
Poszkodowana przekazała redakcji zdjęcia zniszczonych włosów, które przed atakiem sięgały znacznie poniżej ramion.
Policja potwierdza zdarzenie. – Trwają czynności zmierzające do zatrzymania sprawcy. Zgłoszenie zostało złożone w Łodzi, a my otrzymaliśmy stosowną informację z tamtejszej komendy. To obecnie jedna z naszych priorytetowych spraw – przekazał asp. szt. Artur Wojdat z Komisariatu Kolejowego Policji w Warszawie.
Funkcjonariusze zabezpieczają materiał dowodowy, w tym nagrania z monitoringu dworcowego.
Źródło: tvn24.pl
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze