Już w najbliższych dniach na jednym z najbardziej ruchliwych skrzyżowań prawobrzeżnej Warszawy ponownie pojawi się fotoradar. Urządzenie, które do tej pory stało na Moście Poniatowskiego, zostanie przeniesione na skrzyżowanie ulic Grochowskiej i Zamienieckiej. Decyzja ma związek nie tylko z reorganizacją systemu kontroli prędkości w mieście, ale też z tragicznymi wydarzeniami, które na początku roku wstrząsnęły mieszkańcami tej części stolicy.
Jak zapowiedział prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski, instalacja urządzenia jest kwestią najbliższych dni. Konkretna data nie jest jeszcze w pełni przesądzona, jednak – według zapowiedzi urzędników – najbardziej prawdopodobny scenariusz zakłada uruchomienie fotoradaru już we wtorek.
Rzecznik stołecznego Zarządu Dróg Miejskich, Jakub Dybalski, potwierdza, że przygotowania są na finiszu. Miasto konsekwentnie realizuje plan przenoszenia urządzeń z Mostu Poniatowskiego, gdzie docelowo znikną one całkowicie. Zastąpi je bardziej zaawansowany system – odcinkowy pomiar prędkości, który obejmie cały fragment trasy.
To jednak nie jedyna zmiana. Władze miasta prowadzą również postępowanie przetargowe dotyczące instalacji podobnego systemu w tunelu Wisłostrady. Tam również klasyczne fotoradary mają ustąpić miejsca nowocześniejszym rozwiązaniom, a same urządzenia zostaną wykorzystane w innych lokalizacjach Warszawy.
Z dotychczasowych ustaleń między Zarządem Dróg Miejskich a Głównym Inspektoratem Transportu Drogowego wynika, że trzy fotoradary z Mostu Poniatowskiego zmienią swoje położenie. Oprócz skrzyżowania Grochowskiej i Zamienieckiej, urządzenia trafią także na ulicę Wóycickiego oraz na trasę Łazienkowską w rejonie Torwaru.
Wybór tych miejsc nie jest przypadkowy. To punkty o dużym natężeniu ruchu, gdzie – jak wskazują statystyki – często dochodzi do niebezpiecznych sytuacji drogowych. Miasto stawia dziś wyraźnie na poprawę bezpieczeństwa, nawet kosztem większej liczby kontroli i ograniczeń dla kierowców.
Decyzja o ustawieniu fotoradaru na Grochowskiej ma również wymiar symboliczny. W styczniu na tym właśnie skrzyżowaniu doszło do dramatycznego wypadku, który zakończył się śmiercią sześcioletniego chłopca.
Według ustaleń śledczych, 28-letnia kierująca Fordem, skręcając w lewo, nie ustąpiła pierwszeństwa nadjeżdżającej Toyocie prowadzonej przez 48-latka. Siła zderzenia była na tyle duża, że jeden z pojazdów wpadł na grupę pieszych oczekujących przed przejściem.
W wyniku zdarzenia ranne zostały cztery osoby. Dziecko, mimo szybkiego przewiezienia do szpitala, nie przeżyło. Trzy kobiety również trafiły pod opiekę lekarzy.
Oboje kierowcy byli trzeźwi. Usłyszeli identyczne zarzuty, w tym spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Kobieta przyznała się do winy, mężczyzna nie.
Dla wielu mieszkańców to właśnie ta tragedia stała się momentem przełomowym. Powrót fotoradaru w to miejsce jest więc nie tylko elementem polityki transportowej miasta, ale także odpowiedzią na społeczne oczekiwania dotyczące większego bezpieczeństwa na drogach.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze