Choć mogło się wydawać, że zwrot ponad pół miliona złotych przez Dawida Kacprzyka zakończy jeden z najbardziej komentowanych w ostatnich tygodniach wątków związanych ze Szpitalem Południowym, najnowsze ustalenia prokuratury pokazują, że sytuacja jest znacznie bardziej skomplikowana. Śledczy ujawnili, że pieniądze wprawdzie trafiły na konto placówki, ale ostatecznie wróciły do lekarza.
Sprawa nabrała rozgłosu po publikacjach dotyczących wyjątkowo wysokich zarobków medyka. Wkrótce po medialnych doniesieniach Kacprzyk zdecydował się na skorygowanie kilkudziesięciu wystawionych wcześniej faktur. Miało to skutkować zwrotem do szpitala ponad 500 tys. złotych. Dziś wiadomo już, że ten ruch nie zakończył kontrowersji.
Jak wynika z informacji przekazanych przez śledczych, 15 czerwca Dawid Kacprzyk dokonał korekty 33 faktur obejmujących okres od końca stycznia 2025 roku do połowy czerwca 2026 roku. Na tej podstawie na konto Szpitala Południowego miała wrócić kwota przekraczająca pół miliona złotych.
Prokuratura podkreśla jednak, że medialne relacje nie zawsze pokrywają się z materiałem dowodowym zgromadzonym w toku postępowania. Zastrzeżenia dotyczą między innymi właśnie kwestii zwrotu pieniędzy.
– Ustalenia medialne poszczególnych osób nie do końca znajdują odzwierciedlenie w tych dowodach, które zgromadziliśmy. Dotyczy to między innymi zwrotu środków pieniężnych, o którym w ostatnich dniach szeroko informowano – powiedział Piotr Antoni Skiba, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie.
Najbardziej zaskakujący okazał się dalszy los przelewu. Jak ujawniła prokuratura, środki faktycznie wpłynęły na rachunek szpitala, jednak nie zostały przez placówkę zaksięgowane jako rozliczenie należności.
Według informacji przekazanych przez rzecznika prokuratury księgowość szpitala zdecydowała o zwrocie pieniędzy nadawcy. Powodem miał być brak odpowiedniej podstawy formalno-podatkowej, która umożliwiałaby prawidłowe przypisanie wpłaconych środków.
– Pieniądze wraz z fakturami korygującymi zostały przelane na rachunek szpitala, jednak następnie zwrócono je osobie wpłacającej. Wynikało to z braku tak zwanej kauzy fiskalnej, co uniemożliwiało właściwe zaksięgowanie tych środków – wyjaśnił prokurator Skiba.
Oznacza to, że mimo wykonania przelewu środki nie pozostały na koncie placówki, a kwestia ich ostatecznego rozliczenia nadal pozostaje nierozstrzygnięta.
Prokuratura podkreśla, że postępowanie znajduje się w fazie intensywnych analiz i żaden z elementów sprawy nie został uznany za zamknięty. Śledczy szczegółowo badają zarówno dokumentację finansową, jak i okoliczności związane z wystawianiem oraz korygowaniem faktur.
Jak zaznacza rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie, sam fakt zwrotu pieniędzy przez księgowość nie budzi obecnie zastrzeżeń organów ścigania. Nie oznacza to jednak końca postępowania.
– Przyglądamy się wszystkim dotychczasowym szczegółom tej sprawy i analizujemy je pod kątem obowiązujących przepisów – podkreślił Skiba.
W efekcie sprawa, która miała zakończyć się prostym zwrotem środków do szpitala, wciąż pozostaje otwarta. A najnowsze ustalenia pokazują, że droga do jej pełnego wyjaśnienia może być jeszcze długa.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze