AI umożliwia totalną kontrolę zahaczająca o tworzenie państwa totalitarnego. Problem w tym, że tzw urzędnicy a raczej ich szefowie lubują się w tym bo daje im to poczucie rządzenia nad ludźmi. Czyli idziemy ścieżką chińską. Ścieżka z 1984 Orwella. A może taka sama kontrolę skierować wobec tych urzędników czy policjantów? A dlaczego nie? Wszak żyjemy podobno w państwie demokratycznym i głoszącym równość obywateli wobec prawa. Instalujmy więc czipy urzędnikom i policjantom, żeby wiedzieć gdzie przebywają w godzinach pracy. Instalujmy kamerki obowiązkowe żeby wiedzieć jak wykonują swoje obowiązki. Następni w kolejce to politycy. Bo na razie oni decydują o totalnej kontroli kierowców. A oni to co? Specjalne przyjęcia na SOR-ach, specjalne szpitale z kliniką rządową, specjalne emerytury, kilometrówki mimo braku samochodu itd itd. Czy oni nie łamią przepisów jak kierowcy? Też łamią i to bez możliwości ich karania i skutecznej kontroli. Jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie.
Jeszcze niedawno trudno byłoby uwierzyć, że zwykły miejski autobus może stać się jednym z najskuteczniejszych narzędzi do wyłapywania kierowców łamiących przepisy. Tymczasem właśnie taki eksperyment przeprowadzono w Niemczech, a rezultaty okazały się na tyle wymowne, że mogą zainteresować także inne europejskie miasta.
W ciągu zaledwie kilku tygodni ujawniono setki przypadków nieprawidłowego parkowania. Co ciekawe, nie wymagało to dodatkowych patroli, kosztownych kontroli ani zwiększenia liczby funkcjonariuszy na ulicach. Wystarczyło wykorzystać pojazdy, które i tak codziennie kursują po mieście.
Pilotażowy program przeprowadzono we Frankfurcie nad Menem. Jak informuje serwis BRD24, na kilku autobusach komunikacji miejskiej zamontowano kamery rejestrujące sytuację na drodze. Nie chodziło jednak o monitoring wnętrza pojazdu, lecz o obserwację otoczenia.
System miał jedno zadanie – dokumentować przypadki samochodów zaparkowanych w sposób utrudniający przejazd autobusów. Takie zachowania nie tylko spowalniają komunikację miejską, ale często prowadzą do tworzenia się korków i stwarzają zagrożenie dla innych uczestników ruchu.
Warto podkreślić, że cały proces nie był w pełni zautomatyzowany. Kierowca autobusu dysponował specjalnym przyciskiem, który mógł aktywować wyłącznie wtedy, gdy zaparkowany pojazd rzeczywiście blokował lub znacząco utrudniał przejazd. Dopiero wtedy materiał trafiał do dalszej analizy.
Efekty? Pięć autobusów wyposażonych w taki system zarejestrowało aż 421 przypadków naruszeń w okresie od lutego do maja. Każdy z nich został zgłoszony odpowiednim służbom, a właścicielom pojazdów grozi kara sięgająca 70 euro, czyli blisko 300 zł.
Frankfurt nie jest odosobnionym przypadkiem. W wielu krajach Europy trwa wyścig o skuteczniejsze wykorzystanie technologii w walce z wykroczeniami drogowymi.
Dobrym przykładem są Włochy, gdzie rozwijany jest system Tutor 3.0. To rozwiązanie znacznie wykracza poza klasyczne fotoradary. Wykorzystuje sieć kamer, inteligentne oprogramowanie oraz czujniki umieszczone w nawierzchni drogi. Dzięki temu możliwe jest nie tylko mierzenie chwilowej prędkości, ale także obliczanie średniej prędkości na dłuższym odcinku trasy.
Możliwości systemu są jednak znacznie większe. Włoskie służby mogą zdalnie wykrywać m.in. jazdę pod prąd, niektóre przypadki przeciążenia pojazdów czy inne niebezpieczne zachowania kierowców. Coraz wyraźniej widać, że nowoczesny nadzór drogowy przestaje opierać się wyłącznie na obecności policjanta przy drodze.
Na tle Europy Polska wcale nie pozostaje technologicznie w tyle. Przy naszych drogach działają już zaawansowane systemy monitoringu ruchu, których możliwości wykraczają daleko poza zwykły pomiar prędkości.
Jednym z przykładów są urządzenia Mesta Fusion RN. Potrafią one jednocześnie analizować ruch nawet 32 pojazdów poruszających się po ośmiu pasach ruchu, mierząc ich prędkość na odcinku dochodzącym do 200 metrów. System automatycznie rozpoznaje również tablice rejestracyjne.
To jednak dopiero początek jego możliwości. Kamery mogą wykrywać przejazd na czerwonym świetle, nielegalne wyprzedzanie, jazdę po niedozwolonym pasie, wjazd pod zakaz ruchu czy zatrzymywanie pojazdów w miejscach wyłączonych z ruchu. Są również zdolne do kontrolowania odległości między samochodami, a nawet identyfikowania kierowców korzystających z telefonu podczas jazdy lub podróżujących bez zapiętych pasów bezpieczeństwa.
Wszystkie dane trafiają do systemu niemal w czasie rzeczywistym, co znacząco skraca proces identyfikacji sprawcy wykroczenia.
Problem nie leży więc w braku odpowiedniej technologii. Eksperci od lat zwracają uwagę, że większym wyzwaniem pozostają kwestie organizacyjne i prawne. Aby w pełni wykorzystać możliwości nowoczesnych kamer, konieczne są zmiany w systemach obsługujących zebrane dane oraz doprecyzowanie przepisów określających, jakie wykroczenia mogą być automatycznie rejestrowane i karane.
To właśnie te ograniczenia sprawiają dziś, że potencjał inteligentnych systemów nadzoru drogowego wciąż nie jest wykorzystywany w pełnym zakresie. A doświadczenia z Niemiec pokazują, że nawet kilka autobusów wyposażonych w kamery potrafi przynieść zaskakująco szybkie efekty.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze