Reklama

Koszmar z parkingami na osiedlach Warszawy

Warszawa znów rozszerza Strefę Płatnego Parkowania Niestrzeżonego. Decyzją stołecznych radnych nowe opłaty obejmą kolejne części Woli, Mokotowa, Pragi-Południe i po raz pierwszy także Włochy. Oficjalnie chodzi o „uporządkowanie parkowania” i „rotację miejsc”. Mieszkańcy mówią jednak wprost: w praktyce oznacza to coraz mniej miejsc do zostawienia auta i codzienny stres związany z parkowaniem pod własnym blokiem.

Wielu warszawiaków nie ukrywa frustracji. Jeszcze kilka lat temu można było wrócić z pracy i po kilku minutach znaleźć miejsce w okolicy. Dziś coraz częściej kończy się na krążeniu po osiedlu, parkowaniu kilka ulic dalej albo ryzyku mandatu. Kierowcy alarmują, że w wielu dzielnicach miasto nie tylko wprowadza płatne parkowanie, ale jednocześnie likwiduje legalne miejsca postojowe, stawia słupki, znaki zakazu i zawęża przestrzeń dostępną dla samochodów.

Zmiany zostały przegłosowane przez Radę Warszawy 11 czerwca 2026 roku. Pierwszy etap wejdzie w życie już we wrześniu tego roku, kolejny — w maju 2027.

Reklama

Coraz mniej miejsc, coraz więcej zakazów. Mieszkańcy mają dość

Największe emocje budzi fakt, że rozszerzanie strefy zbiega się z likwidacją kolejnych miejsc parkingowych na osiedlach. Mieszkańcy wielu części Warszawy od miesięcy skarżą się, że po przebudowach ulic i zmianach organizacji ruchu znikają całe rzędy miejsc postojowych.

W praktyce wygląda to tak: kierowca wraca wieczorem do domu i zaczyna codzienny rytuał objeżdżania okolicy. Jedno miejsce zajęte, drugie zastawione, trzecie już objęte zakazem. Po 30–40 minutach szukania wielu kierowców zostawia auto daleko od domu albo parkuje „na ryzyko”, licząc, że straż miejska nie przyjedzie.

Reklama

Krytycy polityki ratusza przekonują, że Warszawa pod rządami Rafała Trzaskowskiego konsekwentnie utrudnia życie kierowcom. Najpierw pojawiają się słupki i zakazy, potem płatne strefy, a na końcu mieszkańcy słyszą, że mają przesiąść się do komunikacji miejskiej. Problem w tym, że nie każdy może zrezygnować z auta — szczególnie rodziny z dziećmi, osoby pracujące poza centrum czy mieszkańcy gorzej skomunikowanych części miasta.

Coraz częściej pada też pytanie: co właściwie mają zrobić mieszkańcy? Łamać przepisy i płacić mandaty? Zostawiać auta kilka kilometrów od domu? A może — jak sugerują przeciwnicy obecnej polityki ratusza — przy kolejnych wyborach pójść drogą Krakowa i rozliczyć władze miasta z chaosu parkingowego?

Reklama

Cztery kolejne obszary wchodzą do strefy. Pierwsze zmiany już we wrześniu

Nowe rozszerzenie SPPN obejmie cztery obszary Warszawy i zostanie podzielone na dwa etapy.

Już od września 2026 roku płatne parkowanie pojawi się na Odolanach na Woli oraz w rejonie między ulicami Saską i Międzynarodową na Pradze-Południe.

Odolany przez ostatnie lata zmieniły się w ogromne osiedle mieszkaniowe. Powstały nowe bloki, biura i sklepy, a tramwaj na Kasprzaka sprawił, że okolica stała się atrakcyjna także dla osób dojeżdżających do centrum. Wraz z rozwojem dzielnicy pojawił się jednak problem z parkowaniem. Kierowcy spoza osiedla zostawiali auta na cały dzień, a mieszkańcy coraz częściej nie mogli znaleźć miejsca pod domem.

Reklama

Podobny scenariusz wydarzył się na Pradze-Południe. Po wprowadzeniu strefy na Saskiej Kępie wielu kierowców zaczęło parkować kilka ulic dalej — właśnie między Saską a Międzynarodową. Efekt? Jeszcze większy tłok na osiedlowych ulicach i presja mieszkańców na rozszerzenie strefy.

Kolejny etap zaplanowano na maj 2027 roku. Wtedy strefa obejmie Służewiec na Mokotowie oraz Raków i północną część Okęcia we Włochach.

Służewiec od lat zmaga się z gigantycznym problemem parkingowym. Tysiące pracowników biurowców codziennie zastawiają okoliczne uliczki, próbując uniknąć płatnych parkingów przy biurach. Mieszkańcy od dawna alarmują, że po godzinie 8 rano znalezienie wolnego miejsca graniczy z cudem.

Reklama

Jeszcze większe emocje budzi wejście strefy do Włoch — po raz pierwszy w historii tej dzielnicy. Szczególnie na Okęciu problemem są pasażerowie Lotniska Chopina, którzy zostawiają auta na kilka dni przed wylotem, zajmując miejsca mieszkańcom.

Parkowanie coraz droższe. Jeden dzień może kosztować ponad 100 zł

Od 1 maja 2026 roku obowiązują także nowe stawki w warszawskiej strefie płatnego parkowania. Im dłużej stoi samochód, tym drożej płaci kierowca.

Pierwsza godzina kosztuje 4,50 zł, druga już 5,40 zł, a trzecia aż 10,90 zł. Każda kolejna godzina to następne 9,50 zł. W praktyce całodzienny postój w strefie może kosztować ponad 106 zł.

Reklama

Ratusz tłumaczy, że system ma wymuszać rotację miejsc i zniechęcać do całodziennego parkowania. Kierowcy odpowiadają jednak, że dla wielu osób samochód nie jest luksusem, lecz koniecznością.

Mandat za brak opłaty wynosi obecnie 300 zł.

Miasto przypomina jednocześnie o abonamentach mieszkańca. Roczny abonament rejonowy kosztuje 30 zł i pozwala parkować w pobliżu miejsca zamieszkania. Problem w tym, że nawet abonament nie gwarantuje wolnego miejsca. Wielu mieszkańców zwraca uwagę, że płacenie za możliwość parkowania nie oznacza jeszcze, że rzeczywiście będzie gdzie zaparkować.

Reklama

A to właśnie ten problem warszawiacy podnoszą dziś najczęściej: miejsc nie przybywa, samochodów nie ubywa, a ograniczeń jest coraz więcej.

Źródło: warszawawpigulce.pl
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo WaWa.info




Reklama