Sprawa jednego z lekarzy Szpitala Południowego w Warszawie przerodziła się w poważny problem dla władz stolicy. Po tygodniach medialnych doniesień i narastających pytań dotyczących wynagrodzeń oraz rozliczania dyżurów, audyt zlecony przez ratusz potwierdził nieprawidłowości. Efektem są pierwsze decyzje kadrowe, a do prokuratury ma trafić zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.
W centrum całej sprawy znalazł się Dawid Kacprzyk – lekarz oraz radny związany wcześniej z Koalicją Obywatelską. To właśnie informacje o jego zarobkach i liczbie przepracowanych godzin uruchomiły lawinę pytań o sposób funkcjonowania jednej z najważniejszych miejskich placówek medycznych.
Kontrola została zlecona przez warszawski ratusz po ujawnieniu, że Dawid Kacprzyk, pełniący funkcję koordynatora Szpitalnego Oddziału Ratunkowego, miał w ubiegłym roku otrzymać wynagrodzenie sięgające około 1,6 mln zł. Szczególne zainteresowanie wzbudził fakt, że lekarz wciąż odbywał specjalizację.
Wątpliwości dotyczyły jednak nie tylko wysokości zarobków. Pojawiły się również informacje o dyżurach, które miały pokrywać się czasowo z jego aktywnością publiczną – między innymi udziałem w posiedzeniach Senatu czy występami medialnymi.
Pierwsze wyniki audytu przedstawił prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. Jak poinformował, dotychczasowe ustalenia wskazują na nieprawidłowości wymagające wyciągnięcia konsekwencji personalnych. Umowy z Dawidem Kacprzykiem zostały rozwiązane, a kierownictwo szpitala przygotowuje zawiadomienie do prokuratury dotyczące podejrzenia oszustwa.
Jednocześnie prezydent stolicy zapowiedział zmiany w zarządzie spółki zarządzającej placówką. Szczegółowy raport ma zostać opublikowany po zakończeniu wszystkich czynności kontrolnych.
Choć uwagę opinii publicznej przyciągnęła osoba lekarza, coraz częściej pojawiają się pytania o odpowiedzialność osób nadzorujących funkcjonowanie placówki. Krytycy zwracają uwagę, że tak duża liczba godzin pracy oraz związane z nią rozliczenia musiały przechodzić przez kolejne szczeble zarządzania.
Według informacji przekazywanych przez polityków zajmujących się sprawą, już w najbliższym czasie rada nadzorcza Szpitala Południowego może podjąć decyzje dotyczące zmian kadrowych w kierownictwie.
W przestrzeni publicznej pojawiają się sugestie, że stanowisko może stracić dyrektor odpowiedzialna za sprawy medyczne. To właśnie ona miała posiadać wiedzę na temat wymiaru czasu pracy lekarza oraz akceptować przedstawiane przez niego rozliczenia.
Dla władz miasta problem staje się więc szerszy niż pojedynczy przypadek. Coraz częściej mówi się o możliwych zaniedbaniach w systemie kontroli i nadzoru nad funkcjonowaniem szpitala.
Jednym z najbardziej zaskakujących elementów całej sprawy pozostaje liczba godzin przepracowanych przez Dawida Kacprzyka. Według ujawnionych danych w 2025 roku miał on świadczyć pracę przez ponad 3976 godzin.
W praktyce oznaczałoby to średnio około 11 godzin dziennie przez cały rok – bez względu na weekendy, święta czy dni wolne. Takie wyliczenia wywołały falę komentarzy i poddały pod wątpliwość skuteczność mechanizmów kontrolnych obowiązujących w publicznej ochronie zdrowia.
Zdaniem części ekspertów i polityków sprawa pokazuje problem wykraczający poza jeden szpital. Chodzi o sposób ewidencjonowania czasu pracy lekarzy, rozliczania dyżurów oraz nadzoru nad kontraktami zawieranymi przez placówki medyczne.
Krytycy wskazują, że jeśli system dopuszcza sytuację, w której jedna osoba może wykazywać tak ogromną liczbę przepracowanych godzin, to pytania powinny dotyczyć nie tylko samego lekarza, ale również wszystkich instytucji odpowiedzialnych za kontrolę takich rozliczeń.
Toczące się postępowanie prokuratorskie oraz końcowe wyniki audytu mają pokazać, czy mieliśmy do czynienia wyłącznie z nieprawidłowościami administracyjnymi, czy też z działaniami mogącymi rodzić odpowiedzialność karną. Niezależnie od ostatecznych ustaleń sprawa już teraz stała się jednym z najgłośniejszych kryzysów w warszawskiej ochronie zdrowia.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze