Reklama

Warszawska gwara w kultowym komiksie

21 stycznia ukazało się wznowienie kultowego albumu „Kajko i Kokosz – Wielki Turniej”, ale w odsłonie, jakiej jeszcze w historii tej serii nie było. Po raz pierwszy komiks został bowiem przełożony na gwarę warszawską. Ta wyjątkowa edycja stanowi hołd zarówno dla mistrza polskiego komiksu, Janusz Christa, jak i dla bogatej, miejskiej tradycji słowa stolicy.

Jak podkreślają przedstawiciele Egmont, wydawcy albumu, nowa wersja – zatytułowana „Rogata Heca” – pozostaje wierna fabularnemu pierwowzorowi. Zmieniony został język, ale duch opowieści, jej humor i tempo narracji pozostały bez zmian.

Zbliża się wielki turniej, kasztelan Mirmił zmaga się z coraz silniejszym bólem głowy, mieszkańcy Mirmiłowa hałasują, a wrogowie knują kolejne intrygi. Sytuację komplikuje także Święto Barana – każdy kasztelan musi wystawić własnego zawodnika, tymczasem w Mirmiłowie nie ma ani jednego barana. Kajko i Kokosz ruszają więc na wyprawę, nie wiedząc, że Zbójcerze – a po warszawsku Grandziarze – mają dokładnie ten sam plan. W tej wersji „Wielki Turniej” zamienia się w pełną zamieszania „Rogatą Hecę”.

Reklama

Za przekład komiksu na gwarę warszawską odpowiadają Janusz Dziano i Sylwia Węgłowska. Jak przyznaje Dziano, zadanie nie należało do łatwych.
– Samo wejście w klimat i znalezienie sposobu, by równolegle wprowadzić gwarę w miejsce dialogów stworzonych przez Janusza Christę, było sporym wyzwaniem. Gwara warszawska jest językiem niezwykle kwiecistym. Myślę jednak, że suma summarum się udało – mówi tłumacz.

Współautorzy przekładu szczególną wagę przykładali do zachowania charakterystycznego humoru serii. Równie istotny był balans pomiędzy autentycznością gwary a jej przystępnością dla współczesnego czytelnika.

Reklama

Jak zdradza Dziano, gorące dyskusje toczyły się już na etapie tłumaczenia samego tytułu.
– „Wielki turniej” trudno byłoby sensownie oddać w gwarze warszawskiej. Z kolei „heca” oznacza coś sympatycznego, miłego, a przymiotnik „rogata” wynika bezpośrednio z treści tego zeszytu – wyjaśnia.

Gwara warszawska we współczesnej mowie

Gwara warszawska jako powszechnie używana odmiana języka ukształtowała się w drugiej połowie XVIII wieku, a dojrzałą formę osiągnęła w XIX stuleciu. Jej powstanie było efektem wymieszania mowy migrantów z mazowieckich wsi z zapożyczeniami z języków rosyjskiego, niemieckiego, a przede wszystkim jidysz i hebrajskiego. Po II wojnie światowej zaczęła stopniowo zanikać, choć jeszcze w latach 60. była słyszalna na warszawskich ulicach.

Reklama

Pytany o to, co z dawnej gwary przetrwało do dziś, Janusz Dziano odpowiada bez wahania:
– Jest tego mnóstwo. Jest jednak jeden element, na który mało kto zwraca uwagę. To tzw. kontaminacja, czyli łączenie form: bezpośredniej z pośrednią. Zwroty typu „no widzisz pan”, „idź pan”, „zrób pan”, „a może byś pan” – to gwara w najczystszej postaci.

W codziennym języku nadal obecne są także charakterystyczne „-aki”, będące naleciałością gwary mazowieckiej: warzywniak, prosiak, kurczak czy schaboszczak, a także zdrobnienia w rodzaju stoliczek, obrusik czy wódeczka.

Reklama

„Kajko i Kokosz” – klasyka polskiego komiksu

Seria Kajko i Kokosz opowiada o dwóch wojach: dzielnym i rozsądnym Kajku oraz żarłocznym i samolubnym Kokoszu. Bohaterowie bronią Mirmiłowa przed zakusami niecnych Zbójcerzy pod wodzą Hegemona i przeżywają liczne, pełne humoru przygody. Komiks powstawał w latach 70. i 80. XX wieku i był jedną z wizytówek legendarnego pisma „Świat Młodych”. Jego twórca, Janusz Christa, do dziś uznawany jest za jednego z ojców polskiego komiksu.

 

 

Źródło: tvn24.pl

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 22/01/2026 10:33
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo WaWa.info




Reklama
Najnowsze wiadomości