Przewodnicząca Komisja Europejska, Ursula von der Leyen, ogłosiła, że Bruksela rozpocznie tymczasowe stosowanie umowy handlowej między Unią Europejską a państwami Mercosuru. To ruch, który może wyraźnie przetasować relacje gospodarcze po obu stronach Atlantyku — i jednocześnie zaostrzyć polityczne spory wewnątrz samej Unii.
– Zgodnie z unijnymi traktatami umowa może zostać w pełni zawarta dopiero po wyrażeniu zgody przez Parlament Europejski – zaznaczyła szefowa KE. Do tego momentu część handlowa porozumienia zacznie jednak działać w trybie przejściowym.
Decyzja Komisji nie zapadła w próżni. Warunkiem było wcześniejsze zatwierdzenie porozumienia przez przynajmniej jedno państwo bloku Mercosur. W czwartek jako pierwszy umowę przyjął parlament Urugwaju, a niedługo później podobny krok wykonała Argentyna. To otworzyło Brukseli drogę do uruchomienia procedury tymczasowego stosowania.
Mercosur – zrzeszający Argentynę, Brazylię, Urugwaj i Paragwaj – to dla Europy partner nie tylko symboliczny. W praktyce chodzi o dostęp do rynku liczącego około 720 milionów konsumentów.
– Umowa tworzy rynek 720 milionów ludzi, otwiera niezliczone możliwości i pozwoli zaoszczędzić miliardy dolarów na cłach. Daje naszym małym i średnim przedsiębiorstwom dostęp do rynków i umożliwia rozwój, o jakim wcześniej mogły tylko marzyć – przekonywała von der Leyen.
To język wielkich liczb i jeszcze większych ambicji.
Tymczasowe stosowanie oznacza, że w życie wejdą te elementy umowy, które mieszczą się w wyłącznych kompetencjach Komisji – przede wszystkim dotyczące handlu. W praktyce mowa o szybkim znoszeniu ceł i barier taryfowych.
Podpisane 17 stycznia porozumienie przewiduje preferencje celne m.in. dla eksporterów wołowiny, drobiu, nabiału, cukru i etanolu z Argentyny, Brazylii, Urugwaju i Paragwaju. W drugą stronę – rynki państw Mercosuru szerzej otworzą się na europejski przemysł, od sektora motoryzacyjnego po maszyny i wyroby chemiczne.
Na później – do czasu pełnej ratyfikacji – pozostaną kwestie bardziej wrażliwe politycznie, jak ochrona inwestycji.
Rzecznik Komisji, Olof Gill, zapowiedział, że umowa zacznie być stosowana dwa miesiące po formalnej wymianie notyfikacji między stronami.

Choć w Brukseli mówi się o „jednej z najważniejszych umów handlowych pierwszej połowy XXI wieku”, sprawa wcale nie jest zamknięta. Parlament Europejski skierował skargę dotyczącą porozumienia do Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej, co oznacza, że głosowanie nad pełną ratyfikacją przesunie się co najmniej o kilka miesięcy.
Na początku stycznia większość państw członkowskich dała zielone światło podpisaniu umowy. Przeciw były m.in. Polska, Francja, Austria, Irlandia i Węgry. Argumenty krytyków koncentrują się wokół obaw rolników, standardów środowiskowych i konkurencyjności europejskiej produkcji rolnej wobec tańszego importu z Ameryki Południowej.
Masowe protesty rolników w wielu krajach UE pokazały, że temat nie jest jedynie techniczną korektą taryf celnych. Dla wielu to pytanie o model europejskiego rolnictwa i o to, czy globalna otwartość nie odbędzie się kosztem lokalnych producentów.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze