Polscy producenci ozdób świątecznych mają za sobą wyjątkowo udany rok. Według danych zebranych dla „Rzeczpospolitej” przez firmę Akcenta, Polska wskoczyła na drugą pozycję wśród europejskich eksporterów bombek choinkowych, przeganiając w tym zestawieniu Niemcy. Jednocześnie krajowi wytwórcy muszą mierzyć się z rosnącą falą tanich dekoracji z Chin, które odpowiadają już za około 80 procent produktów trafiających na polskie półki.
Choć globalna konkurencja się zaostrza, polskie firmy radzą sobie na światowym rynku całkiem dobrze – plasujemy się na piątym miejscu w światowym rankingu eksporterów. Jednocześnie rynek dynamicznie się zmienia. Jak zauważa „Rz”, producenci z całego świata muszą konkurować z coraz tańszymi produktami sprowadzanymi z Azji. Tendencja ta jest wyjątkowo widoczna w Polsce, gdzie import ozdób rośnie szybciej, niż kiedykolwiek.
Wartość światowej sprzedaży dekoracji bożonarodzeniowych zwiększyła się w ubiegłym roku o 4 proc., osiągając poziom 6,6 mld euro. W Polsce dynamika była znacznie wyższa – nasz eksport urósł aż o 17 proc. W tle tego sukcesu dominują jednak Chiny, które nadal kontrolują aż 83 proc. globalnego rynku, wysyłając za granicę ozdoby o wartości 5,5 mld euro.
Na europejskim podwórku Polska umocniła swoją pozycję. Większym eksporterem jest jedynie Holandia, sprzedająca bombki za ok. 235 mln euro. Niemcy, jeszcze niedawno będące tuż za nami, spadły na dalszą pozycję, zamykając rok wynikiem 70,1 mln euro.
Polskie ozdoby najchętniej kupują Niemcy, ale wysoko na liście odbiorców znajdują się również Stany Zjednoczone i Francja. Nasze produkty trafiają także do krajów bliższych geograficznie – m.in. Czech, Austrii oraz na Słowację.
red./PAP
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze