Reklama

Rozejm w ogniu: Rafah znów płonie, Izrael i Hamas oskarżają się nawzajem

Izraelska armia poinformowała, że w niedzielę rano jej żołnierze zostali zaatakowani w rejonie miasta Rafah na południu Strefy Gazy przez „terrorystów”. W odpowiedzi wojsko otworzyło ogień. Według władz izraelskich za incydent odpowiada Hamas, który jednak zaprzecza, by brał w nim udział. To najpoważniejsze starcia od czasu wprowadzenia rozejmu ponad tydzień temu.

Rzecznik izraelskiej armii przekazał, że doszło do co najmniej trzech ataków na żołnierzy znajdujących się po izraelskiej stronie linii rozgraniczenia. W wyniku ostrzału zginęło dwóch izraelskich żołnierzy. Izrael uznał zdarzenie za złamanie zawieszenia broni.

Armia poinformowała, że w odpowiedzi przeprowadzono naloty i ostrzał artyleryjski, w wyniku których zniszczono kilka tuneli i budynków wykorzystywanych przez „terrorystów”. Po południu izraelskie wojsko ogłosiło kolejną falę nalotów na cele Hamasu na południu Strefy Gazy.

Reklama

Według palestyńskich mediów izraelskie lotnictwo zaatakowało także środkową i północną część Strefy Gazy. Stacja Al-Dżazira poinformowała o co najmniej siedmiu ofiarach śmiertelnych i wielu rannych.

Brygady Al-Kasama, zbrojne skrzydło Hamasu, oświadczyły, że nie mają nic wspólnego z incydentami w Rafah. Twierdzą, że utraciły kontakt z tamtejszymi bojownikami i podkreślają, że nadal przestrzegają rozejmu. Wysoki rangą przedstawiciel Hamasu, Izzat al-Riszek, oskarżył Izrael o łamanie porozumienia i szukanie pretekstu do kontynuacji okupacji.

Reklama

Izraelskie media podały, że rząd wstrzymał dostawy pomocy humanitarnej do Strefy Gazy — jeden z elementów porozumienia o zawieszeniu broni. Portal Axios poinformował, że Izrael wcześniej powiadomił USA o planowanym ataku w odpowiedzi na ostrzał. Według źródeł amerykańskich Waszyngton wezwał Tel Awiw do „proporcjonalnej, lecz powściągliwej” reakcji.

Rozejm obowiązuje od 10 października. Izraelskie siły wycofały się wówczas na tzw. żółtą linię, zachowując kontrolę nad około połową terytorium Strefy Gazy. Pomimo tego palestyńskie źródła codziennie informują o śmiertelnych atakach. Według danych ministerstwa zdrowia w Gazie do niedzieli zginęło 35 Palestyńczyków, natomiast izraelska armia twierdzi, że ofiary zbliżały się do jej pozycji i stanowiły zagrożenie.

Reklama

Część izraelskich mediów łączy niedzielne starcia z trwającymi wewnętrznymi walkami między Hamasem a innymi grupami zbrojnymi w Strefie Gazy. Hamas przyznał, że od czasu zawarcia rozejmu zabił kilkudziesięciu członków „gangów” i „izraelskich kolaborantów”.

W ramach pierwszej fazy rozejmu, wynegocjowanego pod auspicjami prezydenta USA Donalda Trumpa, dokonano wymiany 20 izraelskich zakładników na blisko 2000 palestyńskich więźniów. Wciąż nierozwiązana pozostaje kwestia przekazania ciał zabitych zakładników — Hamas zwrócił dotąd szczątki 12 z 28 porwanych, tłumacząc opóźnienia trudnościami technicznymi.

Reklama

W niedzielę Hamas zadeklarował gotowość do przekazania kolejnego ciała, ostrzegając jednak, że nowe izraelskie naloty mogą utrudnić ten proces.

W izraelskiej polityce pojawiły się głosy wzywające rząd do zdecydowanej reakcji wobec Hamasu. Niektórzy politycy apelują nawet o wznowienie działań wojennych.

 

 

red./PAP

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo WaWa.info




Reklama
Najnowsze wiadomości