Polscy siatkarze nie zwalniają tempa w Lidze Narodów. W Chicago odnieśli już drugie zwycięstwo, a tym razem ich wyższość musiała uznać reprezentacja Brazylii. Biało-Czerwoni wygrali 3:0, przedłużając imponującą serię do siedmiu kolejnych triumfów. Ten wynik oznacza również, że drużyna Nikoli Grbicia może być już spokojna o udział w turnieju finałowym.
Szczególnie dobre spotkanie rozegrali Tomasz Fornal i Kamil Semeniuk. Pierwszy dawał zespołowi mnóstwo energii, dokładając ważne punkty również zagrywką, drugi znakomicie odnalazł się w wyjściowym składzie i zakończył mecz z dorobkiem 13 punktów. Brazylijczycy mieli swoje momenty, zwłaszcza w dwóch pierwszych setach, ale kiedy przychodziło do decydujących akcji, więcej spokoju zachowywali Polacy.
Atmosfera w Chicago także sprzyjała reprezentacji Grbicia. Na trybunach zdecydowanie przeważali polscy kibice, którzy jeszcze przed pierwszą piłką dali zawodnikom wyraźnie odczuć, że tego wieczoru mogą liczyć na wyjątkowo głośne wsparcie.
Po przekonującym zwycięstwie nad Bułgarią Biało-Czerwonych czekało znacznie poważniejsze wyzwanie. Brazylijczycy przystępowali do spotkania pod dużą presją. Znajdowali się poza miejscami gwarantującymi awans do turnieju finałowego, dlatego każdy kolejny punkt miał dla nich ogromne znaczenie.
Nikola Grbić zdecydował się na zmiany w podstawowym składzie. Szansę otrzymali Jakub Nowak oraz Kamil Semeniuk, dla którego był to pierwszy występ w wyjściowej szóstce podczas tegorocznych rozgrywek.
Początek należał jednak do Brazylijczyków. Po problemach Polaków w przyjęciu Canarinhos odskoczyli na 10:7, zmuszając Grbicia do reakcji. Biało-Czerwoni szybko zabrali się za odrabianie strat. Pomogła zagrywka Bartłomieja Lemańskiego, a później coraz większą rolę zaczął odgrywać Tomasz Fornal.
Gdy na zagrywce pojawił się dodatkowo witany głośnymi owacjami Wilfredo Leon, Polacy doprowadzili do remisu 18:18. Od tego momentu rozpoczęła się walka punkt za punkt, w której reprezentanci Polski ponownie pokazali, jak dobrze czują się w nerwowych końcówkach.
Błąd Darlana Souzy pozwolił Biało-Czerwonym zbudować niewielką przewagę, a ostatnie słowo należało do Fornala. Po świetnej obronie Jakuba Popiwczaka polski przyjmujący wykorzystał kontratak i zakończył pierwszego seta wynikiem 25:22.
Drugą partię lepiej rozpoczęli Polacy. Semeniuk szybko przypomniał o swoich możliwościach asem serwisowym, a kolejne udane bloki Fornala i Marcina Komendy pozwoliły powiększyć przewagę. Bardzo dobrze funkcjonowała również polska defensywa, w której Popiwczak wielokrotnie ratował zespół w trudnych sytuacjach.
Przez większą część seta Biało-Czerwoni utrzymywali bezpieczny dystans dwóch lub trzech punktów. Grbić zdecydował się także na zmianę na środku siatki, posyłając do gry Szymona Jakubiszaka w miejsce Jakuba Nowaka.
Brazylijczycy nie zamierzali jednak odpuszczać. Dzięki dwóm punktowym blokom doprowadzili do remisu 20:20 i końcówka ponownie zamieniła się w próbę nerwów. W jednym z kluczowych momentów wiele dała czujność polskiego selekcjonera. Grbić poprosił o challenge, który wykazał, że piłka po polskim ataku dotknęła bloku rywali. Decyzja sędziów została zmieniona.
Ostatecznie większą presję poczuli Brazylijczycy. W najważniejszych akcjach pogubili się podczas kontrataków, a Polacy skrzętnie wykorzystali ich błędy. Po niezwykle zaciętej końcówce zwyciężyli 28:26 i znaleźli się o jednego seta od zamknięcia meczu.
Trzecia partia szybko pokazała, że reprezentacja Polski nie zamierza przedłużać spotkania. Fornal od początku mocno naciskał rywali zagrywką i zdobył w ten sposób dwa punkty. Gdy Biało-Czerwoni prowadzili już 8:4, Bernardo Rezende musiał ratować sytuację przerwą na żądanie.
Niewiele to jednak zmieniło. Brazylijczycy nie potrafili odnaleźć rytmu, który pozwoliłby im realnie zagrozić rozpędzonej polskiej drużynie. Po błędzie Ricardo Lucarellego przewaga zespołu Grbicia wzrosła do pięciu punktów, a kontrola nad wydarzeniami na boisku stawała się coraz wyraźniejsza.
Jedną z najważniejszych postaci tej części meczu był Semeniuk. Przyjmujący imponował skutecznością w ataku i potwierdził, że mimo późniejszego dołączenia do reprezentacji jest gotowy odgrywać w niej istotną rolę. Całe spotkanie zakończył z 13 punktami.
Polacy nie pozwolili już rywalom wrócić do gry. Trzeciego seta wygrali zdecydowanie 25:19, a cały mecz zamknęli w trzech partiach.
Dla Biało-Czerwonych było to siódme zwycięstwo z rzędu i jednocześnie wynik, który zapewnił im miejsce w turnieju finałowym Ligi Narodów w Chinach. Sytuacja Brazylijczyków wygląda natomiast zupełnie inaczej – ich szanse na dalszą walkę o medale stały się minimalne.
Polska drużyna nie ma jednak wiele czasu na świętowanie. Już w sobotę o godz. 23 czasu polskiego, zaledwie około 20 godzin po rozpoczęciu spotkania z Brazylią, zespół Nikoli Grbicia czeka kolejny poważny sprawdzian. Tym razem po drugiej stronie siatki stanie reprezentacja Francji.
Brazylia: Darlan, Pinta, Adriano, Kreling, Flavio, Lucarelli – Maique (libero) oraz Pureza (libero), Honorato, Arthur, Bryan, Barreto, Matheus G.
Polska: Bołądź, Nowak, Fornal, Komenda, Lemański, Semeniuk – Popiwczak (libero) oraz Leon, Jakubiszak.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze