Reklama

Afera w Piasecznie. Była dyrektor ujawnia, co miał wiedzieć burmistrz

Sprawa możliwego uprzywilejowania lokalnych polityków w miejskiej przychodni w Piasecznie nabiera nowego wymiaru. Po doniesieniach o nieformalnym sposobie umawiania części radnych na wizyty lekarskie głos zabrała była dyrektor Miejskiego Centrum Medycznego SPZOZ Gabriela Stradomska. Jej relacja stawia pod znakiem zapytania wcześniejsze deklaracje burmistrza Daniela Putkiewicza, który zapewniał, że nie otrzymywał zgłoszeń dotyczących takich praktyk.

Według ustaleń Wirtualnej Polski w latach 2024–2025 w publicznej przychodni, obok standardowego systemu rejestracji dostępnego dla pacjentów, miał funkcjonować nieformalny kanał kontaktu pozwalający na szybsze uzyskanie terminu wizyty. Korzystać z niego mieli niektórzy przedstawiciele lokalnej Koalicji Obywatelskiej.

Z relacji pracownika placówki, na którą powoływał się portal, wynikało, że politycy mieli kontaktować się bezpośrednio z osobami zarządzającymi przychodnią. W ten sposób mieli zabiegać nie tylko o wcześniejsze terminy konsultacji, ale również o recepty czy skierowania. Według sygnalisty pracownicy mogli odczuwać presję i obawiać się odmowy osobom mającym wpływy w lokalnym samorządzie.

Reklama

Była dyrektor: burmistrz został poinformowany

Najważniejszy nowy wątek w sprawie dotyczy tego, kiedy o sytuacji dowiedziały się władze Piaseczna. Gabriela Stradomska, była dyrektor Miejskiego Centrum Medycznego, powiedziała Wirtualnej Polsce, że temat nieformalnego umawiania radnych został przedstawiony burmistrzowi już na przełomie 2024 i 2025 roku.

Według jej relacji podczas spotkania obecni byli również zastępczyni burmistrza Hanna Kułakowska-Michalak oraz przedstawiciele kierownictwa placówki. Stradomska twierdzi, że wprost przekazano wówczas informację o radnych wykorzystujących bezpośrednie kontakty z dyrekcją lub sekretariatem do umawiania wizyt lekarskich.

Reklama

Była dyrektor przyznała jednocześnie, że po spotkaniu nie powstało żadne oficjalne pismo dokumentujące rozmowę. Jak tłumaczyła, kwestie związane z bieżącym funkcjonowaniem przychodni były regularnie omawiane podczas roboczych spotkań z przedstawicielami samorządu i taka forma komunikacji miała być wówczas standardem.

Jej zdaniem przekazana informacja powinna jednak doprowadzić do ograniczenia podobnych praktyk.

Dwie wersje wydarzeń. Pytanie o wiedzę burmistrza

Relacja Gabrieli Stradomskiej jest istotna przede wszystkim dlatego, że różni się od wcześniejszego stanowiska burmistrza Piaseczna Daniela Putkiewicza. Samorządowiec przekonywał wcześniej, że nie otrzymał zgłoszeń dotyczących korzystania przez radnych z nieformalnej ścieżki umawiania wizyt.

Reklama

Teraz pojawiają się więc dwie odmienne wersje wydarzeń. Z jednej strony burmistrz utrzymuje, że takich sygnałów do niego nie kierowano. Z drugiej była szefowa miejskiej przychodni twierdzi, że problem został omówiony bezpośrednio podczas spotkania z udziałem władz miasta.

Dodatkowy polityczny kontekst sprawy stanowi fakt, że Putkiewicz kieruje lokalnymi strukturami Koalicji Obywatelskiej w Piasecznie. Jak informowała Wirtualna Polska, część radnych pojawiających się w publikacjach dotyczących sprawy pełniła również funkcje w organach związanych z nadzorem nad działalnością miejskiej placówki, w tym w jej radzie społecznej.

Reklama

Na tym etapie nie wiadomo jednak, jaka była rzeczywista skala ewentualnego omijania standardowej rejestracji ani ilu pacjentów mogło zostać umówionych w ten sposób. Sama Stradomska zastrzega, że nie chce rozstrzygać, które konkretne świadczenia mogły zostać udzielone z pominięciem zasad obowiązujących pozostałych pacjentów.

NFZ wszedł do przychodni. Opozycja żąda konsekwencji

Wyjaśnieniem sytuacji zajmuje się obecnie Narodowy Fundusz Zdrowia. W Miejskim Centrum Medycznym w Piasecznie rozpoczęła się doraźna kontrola obejmująca dostęp do świadczeń podstawowej opieki zdrowotnej w latach 2024–2025. To właśnie jej ustalenia mogą odpowiedzieć na pytanie, czy w placówce rzeczywiście dochodziło do systemowego uprzywilejowania wybranych osób.

Reklama

Sprawa funkcjonowania przychodni nie pojawiła się jednak dopiero wraz z najnowszymi publikacjami medialnymi. Według danych Mazowieckiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ w latach 2024–2026 do Funduszu wpłynęło dziesięć skarg związanych z działalnością placówki. Dotyczyły m.in. trudności z rejestracją, dostępnością terminów, organizacją wizyt domowych oraz transportem medycznym.

Doniesienia wywołały również polityczne napięcie w piaseczyńskim samorządzie. Opozycyjni radni domagają się pełnego wyjaśnienia, czy osoby pełniące funkcje publiczne rzeczywiście otrzymywały dostęp do świadczeń na zasadach niedostępnych dla zwykłych pacjentów. Pojawiają się również wezwania do wyciągnięcia konsekwencji wobec samorządowców, jeśli zarzuty zostaną potwierdzone.

Reklama

Kluczowe pozostaje jednak pytanie o wiedzę władz miasta. Jeżeli relacja byłej dyrektor znajduje potwierdzenie, oznaczałoby to, że problem miał być sygnalizowany burmistrzowi znacznie wcześniej, niż wynikało z jego publicznych wypowiedzi. Jeśli natomiast stanowisko Daniela Putkiewicza jest zgodne z rzeczywistym przebiegiem wydarzeń, konieczne będzie wyjaśnienie, dlaczego była szefowa miejskiej placówki przedstawia dziś zupełnie inną wersję.

Ostateczne odpowiedzi może przynieść dopiero kontrola NFZ. Do tego czasu sprawa pozostaje nie tylko problemem dotyczącym funkcjonowania publicznej ochrony zdrowia, ale również testem przejrzystości dla lokalnych władz Piaseczna.

Źródło: niezależna.pl Aktualizacja: 17/07/2026 15:28
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo WaWa.info




Reklama