Reklama

Człowiek w żałobie, a obok gotowa umowa. Co działo się na Banacha?

Bliscy zmarłych pacjentów, którzy przychodzili do prosektorium szpitala przy ul. Banacha w Warszawie, mieli być namawiani do skorzystania z usług prywatnego zakładu pogrzebowego. Tak wynika z relacji przytoczonych w materiale Onetu.

Jedną z takich historii opowiedział mężczyzna, który przyszedł zidentyfikować ciało swojego ojca. Jak relacjonował, osoba okazująca ciało miała powiedzieć rodzinie, że może zorganizować cały pogrzeb. Z materiału wynika, że podobnych świadectw jest więcej.

Rodziny opowiadają, co słyszały w prosektorium

Jedna z osób z najbliższej rodziny zmarłego twierdzi, że pracownica prosektorium miała zachęcać ją do skorzystania z usług powiązanego z nią zakładu pogrzebowego. Argumentem miały być koszty przechowywania ciała w chłodni — według tej relacji wybór proponowanego zakładu miał oznaczać brak takiej opłaty.

Reklama

W materiale pojawia się również relacja rodziny, która zwróciła uwagę na pieczątkę prywatnego zakładu pogrzebowego znajdującą się — jak twierdzi — na oficjalnym dokumencie UCK WUM. Rodzina nie kryła zdziwienia taką sytuacją.

Według informacji przedstawionych przez Onet w sprawie pojawia się Dom Pogrzebowy Nadzieja. Autorzy materiału wskazują również na specjalną procedurę wprowadzoną przez uniwersytecki szpital dotyczącą postępowania z rodzinami zmarłych. Szczegóły jej funkcjonowania opisano w pełnym materiale.

Reklama

Była pracownica i przedstawiciel branży zabierają głos

Swoimi doświadczeniami podzieliła się także była pracownica szpitala przy Banacha. Jak relacjonuje, miała otrzymać telefon z pretensjami od osoby pracującej przy chłodni, ponieważ nie kierowała tam rodzin zmarłych pacjentów.

Kolejna relacja pochodzi od wieloletniego pracownika branży pogrzebowej. Według jego słów przy prosektorium funkcjonowało biuro zakładu pogrzebowego, w którym miały znajdować się przygotowane formularze umów. Twierdzi on również, że pracownik miał nakłaniać osoby pogrążone w żałobie do podpisania umowy jeszcze na terenie szpitala.

Reklama

Są to relacje rozmówców przytoczone w materiale i to właśnie pełne dziennikarskie ustalenia pozwalają poznać szerszy kontekst całej sprawy.

„Powinien zainteresować się prokurator”

Krytycznie o sytuacji wypowiada się również cytowany właściciel domu pogrzebowego. Jego zdaniem tym, co dzieje się w szpitalu na Banacha, powinny zainteresować się organy ścigania. Rozmówca podnosi także kwestię prowadzenia szpitalnej chłodni przez prywatny zakład pogrzebowy i twierdzi, że związane z tym praktyki mogą budzić poważne wątpliwości prawne.

To jednak jedynie część informacji i relacji przedstawionych w tej sprawie. Pełny obraz wydarzeń, szczegóły dotyczące procedur oraz pozostałe ustalenia dziennikarskiego śledztwa znajdują się w całym artykule opublikowanym w Onecie.

Źródło: wiadomosci.onet.pl
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo WaWa.info




Reklama