Do dramatycznych wydarzeń doszło 16 grudnia w rejonie ulicy Przejazd w Sulejówku pod Warszawą. Wieczorem wybuchł tam rozległy pożar, który objął kilka sąsiadujących ze sobą domów jednorodzinnych. Ogień rozprzestrzeniał się bardzo szybko, a sytuacja przez długi czas była dynamiczna i trudna do opanowania.
Zgłoszenie o pożarze wpłynęło do służb ratunkowych tuż po zapadnięciu zmroku. Płomienie pojawiły się w jednym z budynków i – ze względu na zwartą zabudowę oraz sprzyjające warunki – błyskawicznie przeniosły się na kolejne posesje. Na miejsce natychmiast skierowano kilkanaście zastępów straży pożarnej, zarówno z Państwowej Straży Pożarnej, jak i okolicznych jednostek Ochotniczej Straży Pożarnej. W działaniach uczestniczyła również policja oraz zespoły ratownictwa medycznego.
Akcja gaśnicza była skomplikowana i wymagała użycia ciężkiego sprzętu. Strażacy przez wiele godzin walczyli z żywiołem, koncentrując się nie tylko na ugaszeniu ognia, ale również na zabezpieczeniu sąsiednich budynków, by nie dopuścić do dalszego rozprzestrzenienia się pożaru. Priorytetem było także sprawdzenie, czy w zagrożonych domach nie przebywały osoby potrzebujące natychmiastowej pomocy.
Na szczęście, według przekazanych po zakończeniu akcji informacji, nikt nie odniósł obrażeń, choć straty materialne są znaczne i wciąż trwa ich szacowanie. Dla wielu mieszkańców była to noc pełna strachu i niepewności.
W trakcie działań ratowniczych ulica Przejazd oraz przyległe drogi zostały całkowicie zamknięte dla ruchu. Policja wyznaczyła strefę bezpieczeństwa i pilnowała, aby osoby postronne nie zbliżały się do miejsca zdarzenia. Mieszkańcy oraz kierowcy byli proszeni o omijanie tego rejonu i stosowanie się do poleceń służb, aby nie utrudniać pracy ratownikom.
Na chwilę obecną przyczyna pożaru nie jest znana. Okoliczności zdarzenia będą wyjaśniane w ramach dalszych czynności prowadzonych przez odpowiednie służby.
Źródło: superexpress.pl
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze