Reklama

Od euforii do niedowierzania

Wieczór w Białymstoku miał smak wielkiego meczu. Liderująca w tabeli Jagiellonia Białystok podejmowała rozpędzoną Legia Warszawa, a stawką było coś więcej niż tylko trzy punkty PKO Ekstraklasa. Było tempo, były emocje i cztery gole. Ostatecznie skończyło się na 2:2 – wyniku, który w teorii nikogo nie krzywdzi, a w praktyce zostawia niedosyt po obu stronach

Mecz, który wymknął się spod kontroli

Pierwsza połowa należała do gospodarzy. Jagiellonia grała z rozmachem i pewnością siebie zespołu, który wie, o co walczy. Gol na 1:0 – jak podkreślał później trener – był „fantastyczny”. Drugi padł po zespołowej akcji, będącej esencją stylu białostoczan: intensywność, odwaga, konkret. Przy 2:0 wydawało się, że Legia została zepchnięta do narożnika.

A jednak nie.

Jeszcze przed przerwą goście złapali kontakt. Bramka „do szatni” okazała się momentem zwrotnym – nie tylko w sensie czysto sportowym, ale mentalnym. Po zmianie stron mecz się otworzył, a napięcie rosło z każdą minutą. Ostatecznie o wyniku zdecydowały dwa trafienia samobójcze. Paradoksalnie, to właśnie one sprawiły, że spotkanie, które miało bohaterów, zapamiętane zostanie przez przypadek i chaos.

Reklama

Papszun: solidność bez nagrody

Po końcowym gwizdku w głosie trenera Legii nie było triumfu. Była raczej złość i niedowierzanie.
— Zagraliśmy solidny mecz. Jesteśmy rozczarowani wynikiem — przyznał Marek Papszun.

I rzeczywiście, statystyki mogły dawać mu argumenty. Pięć klarownych sytuacji po stronie gości, dwie po stronie gospodarzy. To nie był występ drużyny, która przyjechała tylko przetrwać.

— Wiem, że to brzmi dziwnie — mówił szkoleniowiec. — Zespół walczący o utrzymanie przyjeżdża do lidera, który jest na fali, a jednak czuje niedosyt po remisie. Ale tak wyglądało to spotkanie.

Reklama

W jego słowach pobrzmiewała zmiana mentalności. Jeszcze niedawno Legia w takiej sytuacji mogłaby się rozsypać. Przy 0:2 w Białymstoku? Scenariusz z kategorii „nie do odrobienia”. Tym razem drużyna wróciła do gry, a w końcówce mogła nawet przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę.
— Najważniejszy był charakter — podkreślił Papszun. — Wcześniej Legia mogłaby się nie podnieść. Dziś to zrobiła.

To zdanie mówi o wiele więcej niż analiza pięciu czy dwóch okazji.

Siemieniec: kontrola stracona w najmniej odpowiednim momencie

Po drugiej stronie barykady również nie było euforii. Adrian Siemieniec nie ukrywał, że jego zespół miał ten mecz pod kontrolą.
— Pierwsza połowa była niezwykle dobra w naszym wykonaniu — ocenił. — Wydawało mi się, że ustawiliśmy sobie spotkanie.

Reklama

Jagiellonia miała też w tle europejski kontekst i zbliżający się rewanż z ACF Fiorentina. Początek meczu z Legią miał nadać ton całemu tygodniowi. I przez 45 minut wszystko szło zgodnie z planem.

Kluczowy okazał się jednak moment tuż przed przerwą.
— Gol do szatni utrudnił nam zarządzanie wynikiem w drugiej połowie. Dał Legii tlen i nadzieję — przyznał trener.

Po zmianie stron gospodarze stracili płynność. Legia coraz śmielej atakowała, groźna była szczególnie przy dośrodkowaniach i stałych fragmentach gry. Jagiellonia nie zdołała „dowieźć” prowadzenia, choć przez długi czas wydawało się, że ma wszystko pod kontrolą.

Reklama

Remis, który coś mówi

Ten mecz nie zmienił radykalnie układu tabeli, ale sporo powiedział o obu drużynach. Jagiellonia pokazała jakość i ofensywną dojrzałość, ale też to, że nawet lider nie jest odporny na moment zawahania. Legia udowodniła, że potrafi wrócić z dalekiej podróży i nie zadowala się rolą statysty.

2:2 w Białymstoku to remis, który formalnie dopisuje po punkcie każdej ze stron. W rzeczywistości zostawia poczucie straty — dwóch punktów dla gospodarzy i może nawet trzech dla gości. A to najlepszy dowód na to, że był to mecz z gatunku tych prawdziwych: takich, po których nikt nie schodzi z murawy w pełni usatysfakcjonowany.

Źródło: sportowefakty.wp.pl
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo WaWa.info




Reklama
Najnowsze wiadomości