Reklama

Legia już tylko jeden krok od mistrzostwa!

18/06/2026 11:25

Piąty finałowy mecz o mistrzostwo Polski koszykarzy dwa tysiące kibiców na warszawskim Bemowie rozgrzał do czerwoności. Przez trzy kwarty ton grze nadawał Zastal, ale w ostatniej kwarcie Legia przechyliła szalę zwycięstwa na swoją stronę.

* Legia Warszawa - Zastal Zielona Góra 84:80 (17:26, 23:22, 22:19, 22:13)
* Punkty dla Legii: Brewton 21, Graves 13, Hunter 12, Thompson 11, Kolenda 10, Ponsar 8, Pluta 7, Wilczek 2
* Punkty dla Zastalu: Szumert 21, Maughmer 14, Cartier 12, Wilson 10, Sulima 7, Lewis 6, Garrison 6, Mazurczak 4


Po zdecydowanej wyjazdowej wygranej Legii w trzecim meczu wydawało się, że Warszawianie pójdą za ciosem. Nic z tego, bo środowy mecz długo nie układał się po ich myśli. Co prawda objęli prowadzenie 4:0 i 5:3, ale potem było już tylko coraz gorzej. Podopieczni trenera Heiko Rannuli - delikatnie mówiąc - tym razem nie grzeszyli skutecznością, natomiast Zastal pod koszem się nie mylił, a jak było trzeba, to celną trójką też potrafił się popisać. 
W efekcie pierwszą kwartę Legia przegrała dziewięcioma punktami (17:26).
Po krótkiej przerwie oba zespoły wróciły na boisko, jednak Andrzej Pluta wciąż był jedynie cieniem samego siebie (w całym meczu oddał tylko jeden celny rzut z gry!), a że jego koledzy z zespołu też nie błyszczeli, więc przewaga Zastalu wzrosła do 13 oczek.
Warszawianie w końcu się trochę ogarnęli i zaczęli odrabiać straty po rzutach Shane Huntera i Carla Ponsara. A po trójce Michała Kolendy strata Legii zmalała do czterech punktów (32:36). Ale łatwo przyszło, łatwo poszło, więc Zastal znów odskoczył na bezpieczną odległość. Ostatecznie na przerwę obie ekipy zeszły przy stanie 40:48.
W trzeciej kwarcie Warszawianie odrobili kolejne trzy oczka (62:67), więc z animuszem przystąpili do ostatniej kwarty. Pierwsze minuty Legia zagrała koncertowo, wygrywając je 8:0, dzięki czemu z nawiązką odrobiła straty. Teraz to w Zastalu zrobiło się nerwowo, tym bardziej że gospodarze systematycznie powiększali przewagę (81:71 w 57. minucie). 
Ale nie takie straty w koszykówce już odrabiano - doskonale wie o tym Legia, która w Lidze Mistrzów potrafiła roztrwonić każdą przewagę. No i kilkanaście sekund przed końcem po trójce Cartiera Warszawianie wygrywali tylko 82:80.
W tej sytuacji goście za wszelką cenę chcieli jak najszybciej przerwać faulem akcję Legii, licząc chociaż na jedno pudło, bo to dałoby im jeszcze szansę na doprowadzenie do remisu. Nic z tego, bo Jayvon Graves wykonał dwa celne rzuty osobiste, dzięki którym Legia wygrała 84:80.
W finale Warszawianie prowadzą więc z Zastalem 3-2. Szósty mecz w piątek w Zielonej Górze. Jeśli wygrają gospodarze, siódme decydujące spotkanie odbędzie się w Warszawie, jeśli natomiast zwyciężyli Legia, wtedy już w piątek będzie świętować obronę mistrzowskiego tytułu. 
ARTUR DRYHYNYCZ

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo WaWa.info




Reklama
Najnowsze wiadomości