Lód we włoskiej arenie olimpijskiej widział już wiele wielkich momentów, ale poniedziałkowy wieczór podczas rywalizacji par sportowych na XXV Zimowych Igrzyskach Olimpijskich był prawdziwym spektaklem emocji. Polacy zachwycili publiczność swoim najlepszym występem sezonu, jednak to Japończycy skradli show i zapisali się złotymi literami w historii łyżwiarstwa figurowego.
Igrzyska we Włoszech wystartowały 6 lutego, a w olimpijskiej reprezentacji Polski znalazło się 60 sportowców. Dla łyżwiarzy figurowych początek nie był łatwy — w rywalizacji drużynowej „Biało-Czerwoni” zakończyli zmagania na dziesiątej, ostatniej pozycji.
Kilka dni później przyszła jednak szansa na rehabilitację. Na lód wrócili Julia Szczecinina i Michał Woźniak, którzy już w programie krótkim pokazali, że są w znakomitej formie. Ich występ do utworu „Moderation” zespołu Florence and the Machine spotkał się z uznaniem sędziów i publiczności, a nota 65,23 pkt oznaczała nowy rekord sezonu pary. Wynik dał im 15. miejsce i awans do programu dowolnego.
Finałowa część rywalizacji rozpoczęła się 16 lutego wieczorem. Jako pierwsi zaprezentowali się Francuzi Camille i Pavel Kovalev, którzy postawili wysoko poprzeczkę wynikiem 178.43 pkt łącznie.
Wkrótce potem na lodzie pojawili się Polacy. Program do utworu „I Love You” Woodkida był połączeniem precyzji, emocji i sportowej odwagi. Szczecinina i Woźniak pojechali bez większych błędów, uniknęli potrąceń punktowych i dzięki temu objęli prowadzenie z wynikiem 185.86 pkt — kolejnym rekordem sezonu.
Po zejściu z lodu nie kryli wzruszenia. Uśmiechy mówiły więcej niż słowa — był to występ, który spełnił ich olimpijskie marzenia i udowodnił, że w najważniejszych momentach potrafią zaprezentować najlepszą wersję siebie.
Atmosfera na trybunach gęstniała z każdą minutą. Kibice wiedzieli, że przed nimi jeszcze przejazdy faworytów — i nie zawiedli się.
Riku Miura i Ryuichi Kihara z Japonii zaprezentowali program do muzyki z filmu „Gladiator”, który niemal ocierał się o ideał. Dynamiczne podnoszenia, płynność przejść i absolutna kontrola nad każdym elementem sprawiły, że sędziowie pokazali rekordową notę 158.13 pkt za program dowolny — nowy rekord świata, poprawiony o ponad pół punktu.
W tamtej chwili stało się jasne, że rywale będą musieli przekroczyć własne granice, by myśleć o złocie.
Nie zabrakło również zwrotów akcji. Kanadyjczycy Lia Pereira i Trennt Michaud, wymieniani w gronie medalowych kandydatów, popełnili kilka kosztownych błędów. Najpierw problemy techniczne zaliczyła Pereira, później pomylił się jej partner, a kolejne niedociągnięcia przekreśliły marzenia o podium. Para spadła w klasyfikacji, a walka o medale nabrała nowego charakteru.
Ostatecznie złoto trafiło do japońskiego duetu Miura/Kihara, który zakończył rywalizację z wynikiem 231.24 pkt. Srebro wywalczyli Anastasiia Metelkina i Luka Berulava z Gruzji, a brąz przypadł niemieckiej parze Minerva Fabienne Hase i Nikita Volodin.
Polacy zakończyli zmagania na 13. miejscu — wyżej niż po programie krótkim i z najlepszym rezultatem sezonu. Choć bez medalu, ich występ był jednym z najjaśniejszych punktów polskiego łyżwiarstwa podczas tych igrzysk.
Poniedziałkowy finał udowodnił, dlaczego łyżwiarstwo figurowe potrafi przyciągać miliony widzów. Z jednej strony emocjonalny, niemal perfekcyjny przejazd Polaków, z drugiej — historyczny pokaz Japonii, który przeszedł do kronik sportu.
To była noc rekordów, wzruszeń i wielkich historii — dokładnie taka, jakiej oczekuje się od igrzysk olimpijskich.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze