Reklama

Lewandowski przechytrzył wszystkich na lotnisku

Robert Lewandowski wylądował w Chicago jako nowy piłkarz Chicago Fire. Na lotnisku O’Hare czekali na niego kibice, dziennikarze oraz klubowa ekipa medialna. Napastnik nie pojawił się jednak przed zgromadzonymi i opuścił terminal niezauważony.

Kibice czekali na nową gwiazdę Chicago Fire

Początkowo na lotnisku nie zapowiadało się na liczne powitanie. Dziennikarzy było sześciokrotnie więcej niż kibiców, a jedynym oczekującym fanem był początkowo Krzysiek, sympatyk Chicago Fire od urodzenia. Przywiązanie do klubu zaszczepił w nim dziadek. Mężczyzna, który interesuje się również muzyką, zapowiedział, że zagrałby Lewandowskiemu piosenkę „Miód malina”. 

Z czasem w hali przylotów pojawiali się kolejni sympatycy piłkarza. Wśród nich był Amerykanin z kilkuletnim synem ubranym w koszulkę FC Barcelona, mieszkańcy Chicago z trykotami Lewandowskiego, para trzymająca polską i amerykańską flagę oraz pracownicy lotniska, którzy wykorzystali przerwę, aby zobaczyć napastnika. Jeden z kibiców podkreślał, że oglądał Polaka w Barcelonie i trudno mu uwierzyć, że teraz będzie występował w jego mieście. 

Reklama

Do oczekujących omyłkowo zaliczono także młodego mężczyznę z bukietem kwiatów. Okazało się jednak, że nie przyszedł powitać piłkarza, lecz żonę wracającą rejsem z Warszawy. Przy grupie zatrzymywali się również przypadkowi podróżni, w tym rodzina z Indii oraz mieszkaniec Chicago, który postanowił zaczekać, gdy dowiedział się, że na lotnisku ma pojawić się jeden z najbardziej utytułowanych napastników ostatnich lat. 

Zamieszanie przy wyjściach

Pewności, którym wyjściem Lewandowski opuści strefę przylotów, nie mieli ani kibice, ani dziennikarze. Gdy na miejscu pojawili się przedstawiciele ekipy medialnej Chicago Fire, zgromadzeni skierowali aparaty i kamery w stronę wskazanych drzwi. Na jednym z filarów umieszczono flagę klubu.

Reklama

Za każdym razem, gdy z terminalu wychodziła inna osoba, wśród oczekujących pojawiało się rozczarowanie. Informacje dotyczące właściwego wyjścia zmieniały się, dlatego dziennikarze i kibice przemieszczali się po hali. Jedno miejsce wskazywała pracownica portu lotniczego, a inne przedstawiciele klubu. 

Po niemal godzinie od lądowania nadal nie było wiadomo, gdzie znajduje się polski napastnik. W końcu oczekującym przekazano, że Lewandowski zdążył już opuścić lotnisko. Nie zauważyli tego ani kibice, ani dziennikarze. Z pustymi rękami halę przylotów opuściła również ekipa medialna Chicago Fire. 

Reklama

Klub opublikował zdjęcia po dwóch godzinach

Przedstawicielom Chicago Fire udało się spotkać z nowym zawodnikiem dopiero później. Pierwsze zdjęcia Lewandowskiego po przyjeździe do miasta pojawiły się w mediach społecznościowych klubu ponad dwie godziny po wylądowaniu jego samolotu. Na razie nie podano, czy ominięcie hali przylotów było wcześniej zaplanowane i w jaki sposób piłkarz opuścił lotnisko. 

Lewandowski został oficjalnie zawodnikiem Chicago Fire pod koniec czerwca. Podpisał umowę obowiązującą do końca sezonu 2027/2028 i otrzymał status Designated Player, przyznawany w MLS kluczowym zawodnikom, których wynagrodzenie może przekraczać standardowy limit płacowy. Polski napastnik przeniósł się do Stanów Zjednoczonych po czterech sezonach spędzonych w FC Barcelona.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo WaWa.info




Reklama
Najnowsze wiadomości