Reklama

Wimbledon stanie się świadkiem czegoś absolutnie wyjątkowego

Na taki finał Wimbledon czekał od początku swojej historii. W sobotę na korcie centralnym All England Club o najbardziej prestiżowy tytuł w światowym tenisie powalczą dwie reprezentantki Czech – Karolina Muchova i Linda Noskova. To pierwsza sytuacja w dziejach londyńskiego turnieju, gdy finał singla kobiet stworzą dwie Czeszki.

Dla obu będzie to również wyjątkowy moment z innego powodu. Ani Muchova, ani Noskova nie zdobyły jeszcze wielkoszlemowego tytułu, a londyński finał będzie ich pierwszą okazją, by sięgnąć po najcenniejsze trofeum w karierze.

Muchova w najlepszym momencie kariery

Choć ranking i doświadczenie przemawiają za Karoliną Muchovą, jej pozycja faworytki wynika przede wszystkim z formy prezentowanej w ostatnich miesiącach. 29-letnia tenisistka z Ołomuńca ma za sobą sezon, który wielu ekspertów określa jako najlepszy w jej dotychczasowej karierze.

Reklama

Jeszcze dwa lata temu walczyła z problemami zdrowotnymi, dziś zbiera owoce powrotu na najwyższy poziom. W lutym triumfowała w prestiżowym turnieju WTA 1000 w Dausze, a tuż przed Wimbledonem po raz pierwszy wygrała zawody na trawie, zwyciężając w Bad Homburg. Wszystko wskazuje na to, że właśnie teraz osiągnęła sportową dojrzałość.

Jej styl gry od dawna zachwyca tenisowe środowisko. Muchova słynie z kreatywności, świetnego czucia piłki i umiejętności zmieniania tempa wymian. Zdaniem finalistki Wimbledonu z 2013 roku, Sabine Lisicki, właśnie takie cechy czynią ją zawodniczką stworzoną do gry na trawie.

Reklama

– Ma niesamowite czucie piłki i dzięki temu jest stworzona do gry na trawie – podkreśliła Niemka.

Podobnego zdania jest była liderka światowego rankingu Caroline Wozniacki.

– Uwielbiam patrzeć, jak gra – przyznała Dunka.

W drodze do finału Muchova pokazała nie tylko efektowny, ale również niezwykle skuteczny tenis. Po raz pierwszy w karierze podczas jednego turnieju pokonała trzy mistrzynie wielkoszlemowe – Barborę Krejcikovą, Naomi Osakę i Coco Gauff. Zwłaszcza półfinał z Amerykanką dostarczył ogromnych emocji. Czeszka wygrała po trzech setach i dramatycznym super tie-breaku 2:6, 6:1, 7:6 (12-10).

Reklama

W końcówce spotkania zaniepokoiła jednak swój sztab, gdy podczas przerwy masowała okolice brzucha. Jak później wyjaśniła, nie chodziło o uraz.

– Złapałam kolkę. Nie mogłam złapać oddechu i próbowałam trochę masować, żeby złagodzić ból – powiedziała po meczu.

Słów uznania nie szczędziła jej również Coco Gauff.

– Biorąc pod uwagę jej talent, zasługuje na większy sukces – oceniła Amerykanka.

Noskova wyrasta na specjalistkę od trawy

Jeśli jednak ktoś uważa, że finał ma wyraźną faworytkę, może się mocno zdziwić. Linda Noskova rozgrywa najlepszy sezon w karierze i właśnie na trawie prezentuje tenis, który imponuje regularnością.

Reklama

21-letnia zawodniczka przed Wimbledonem triumfowała w Berlinie, zdobywając pierwszy w karierze tytuł na tej nawierzchni. Statystyki pokazują jednak, że jej znakomita dyspozycja nie jest przypadkiem. W ciągu dwóch ostatnich sezonów wygrała już 19 spotkań na trawie – więcej niż jakakolwiek inna tenisistka w kobiecym tourze.

Po drodze do londyńskiego finału wyeliminowała między innymi mistrzynię Australian Open z 2025 roku Madison Keys oraz będącą w świetnej dyspozycji Martę Kostjuk.

Sama przyznaje jednak, że sukces nie był czymś, czego oczekiwała jeszcze kilka tygodni temu. Sezon na kortach ziemnych zakończył się dla niej wyjątkowo rozczarowująco – odpadła już w pierwszej rundzie French Open i, jak sama mówiła, była psychicznie wyczerpana.

Reklama

– Nigdy nie da się zaplanować sukcesu – powiedziała po awansie do finału.

Jeśli w sobotę zwycięży, zostanie najmłodszą mistrzynią Wimbledonu od czasu Petry Kvitovej, która triumfowała w Londynie w 2011 roku.

Czeski tenis pisze kolejną historię

Sobotni finał ma znaczenie znacznie większe niż walka o jeden tytuł. To wydarzenie bez precedensu dla czeskiego tenisa. W historii Wielkiego Szlema nie doszło jeszcze do finału z udziałem dwóch reprezentantek Czech.

Owszem, zdarzały się mecze o tytuł z udziałem zawodniczek urodzonych na terenie dawnej Czechosłowacji, jednak Martina Navratilova występowała już wtedy pod amerykańską flagą, mierząc się z Haną Mandlikovą czy Heleną Sukovą.

Reklama

Muchova i Noskova znają się doskonale. W ubiegłym roku wspólnie reprezentowały Czechy w turnieju deblowym podczas igrzysk olimpijskich w Paryżu, kończąc rywalizację tuż za podium. Przed półfinałami odbyły również wspólny trening na korcie centralnym – miejscu, na którym żadna z nich wcześniej nie miała okazji występować.

Ich jedyny dotychczasowy pojedynek zakończył się zwycięstwem Muchovej. W trzeciej rundzie ubiegłorocznego US Open wygrała 6:7 (5-7), 6:4, 6:2.

Bez względu na wynik sobotniego spotkania jedno jest już pewne – mistrzynią Wimbledonu zostanie Czeszka. Oznacza to, że zawodniczki z tego kraju sięgną po tytuł po raz trzeci w ciągu ostatnich czterech edycji londyńskiego turnieju, po triumfach Markety Vondrousovej w 2023 roku i Barbory Krejcikovej przed rokiem.

Reklama

– To już prawie tradycja – uśmiechnęła się Noskova.

W sobotę ta tradycja może zostać tylko umocniona, a czeski tenis dopisze do swojej bogatej historii kolejny rozdział – tym razem zapisany na najbardziej prestiżowym korcie świata.

Źródło: PAP
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo WaWa.info




Reklama
Najnowsze wiadomości