Polityczna burza wokół giełdy kryptowalut Zondacrypto nabiera tempa. Coraz więcej pytań dotyczy nie tylko samej kondycji firmy, ale również jej powiązań – biznesowych i politycznych. W tym kontekście szef klubu PSL-TD, Krzysztof Paszyk, nie ma wątpliwości: sprawa zasługuje na najpoważniejsze narzędzia kontroli państwa, w tym sejmową komisję śledczą.
W rozmowie w Studiu PAP Paszyk mówił o „niezwykle poważnej i niebezpiecznej historii”, w której – jego zdaniem – splatają się interesy świata finansów, polityki oraz kapitału o niejasnym pochodzeniu. Wskazał przy tym na informacje ujawnione przez premiera Donald Tusk, które rzucają nowe światło na działalność Zondacrypto.
Według polityka ludowców liczba zbiegów okoliczności oraz niejasnych relacji jest na tyle duża, że nie sposób ich zignorować. – To sytuacja, która wykracza poza standardowy spór polityczny. Tu chodzi o bezpieczeństwo obywateli i przejrzystość życia publicznego – podkreślił.
Paszyk przekonuje, że właśnie w takich przypadkach powołuje się komisje śledcze – jako narzędzie pozwalające uporządkować fakty i oddzielić spekulacje od rzeczywistości. Na razie jednak jego klub nie podjął formalnej decyzji o złożeniu wniosku.
Jak zaznaczył, temat może pojawić się podczas najbliższego posiedzenia klubu PSL-TD. Sam proces powołania komisji określił jako „test woli politycznej”. Dopiero w drugiej kolejności – jego zdaniem – należy zastanawiać się nad jej składem czy przewodniczącym. – Bez odpowiednich kompetencji na czele taka komisja traci sens – dodał.
Sprawa Zondacrypto wpisuje się w szerszy problem – brak kompleksowych regulacji rynku kryptowalut w Polsce. Paszyk nie kryje, że obecna sytuacja przypomina wcześniejsze kryzysy finansowe, które uderzyły w tysiące obywateli.
Polityk przywołał doświadczenia związane ze SKOK-ami czy Getin Bankiem jako przykłady kosztownych zaniedbań systemowych. Jego zdaniem państwo powinno działać prewencyjnie, a nie dopiero po wystąpieniu strat.
Tymczasem proces legislacyjny utknął w martwym punkcie. Prezydent Karol Nawrocki dwukrotnie zawetował ustawę o rynku kryptoaktywów, argumentując, że jej przepisy są zbyt restrykcyjne. Z kolei rząd przekonuje, że brak regulacji tworzy niebezpieczne luki.
Premier Tusk podczas sejmowej debaty mówił wprost o dramacie dziesiątek tysięcy osób, które mogły ucierpieć w wyniku działań związanych z Zondacrypto. Zwracał uwagę także na możliwe powiązania finansowe spółki, powołując się na ustalenia służb.
Z kolei prezydent Nawrocki odrzuca te zarzuty, wskazując odpowiedzialność rządu i podkreślając, że nie żałuje decyzji o wecie.
Równolegle w Ministerstwie Finansów, kierowanym przez Andrzej Domański, trwają prace nad nowymi rozwiązaniami legislacyjnymi, które miałyby uporządkować rynek kryptowalut i zwiększyć ochronę inwestorów.
Tymczasem sytuacja wokół samej giełdy pozostaje napięta. Doniesienia medialne wskazują na poważne problemy z płynnością oraz drastyczny spadek rezerw bitcoinów. Użytkownicy zgłaszają trudności z wypłatą środków, choć zarząd spółki zdecydowanie zaprzecza tym informacjom.
Sprawą zajmuje się już prokuratura w Katowicach, która bada wątek możliwego oszustwa. Według śledczych straty klientów mogą sięgać co najmniej 350 milionów złotych.
W tej sytuacji pytanie nie brzmi już, czy sprawa jest poważna, ale czy politycy zdecydują się na jej pełne, transparentne wyjaśnienie. Komisja śledcza – jeśli powstanie – może okazać się jednym z najważniejszych sprawdzianów dla obecnej klasy politycznej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze