Czwartkowy poranek dla tysięcy maturzystów upłynie pod znakiem jednego z najważniejszych egzaminów dodatkowych – języka angielskiego na poziomie rozszerzonym. To właśnie ten przedmiot od lat pozostaje najczęściej wybieranym przez absolwentów szkół średnich, a dla wielu uczniów stanowi przepustkę na wymarzone kierunki studiów. Po południu do egzaminów przystąpią także pasjonaci historii muzyki – jednego z najbardziej niszowych, ale i wymagających przedmiotów maturalnych.
Egzamin z języka angielskiego na poziomie rozszerzonym rozpocznie się o godz. 9.00. Według danych Centralnej Komisji Egzaminacyjnej chęć jego zdawania zadeklarowało ponad 252 tys. tegorocznych absolwentów liceów, techników i szkół branżowych II stopnia. Dodatkowo ponad 12 tys. osób zmierzy się z jeszcze trudniejszą wersją dwujęzyczną.
Statystyki pokazują jasno: angielski pozostaje bezkonkurencyjny. W tym roku wybrało go ponad 73 proc. wszystkich maturzystów. Dla wielu uczniów wysoki wynik z tego egzaminu ma ogromne znaczenie podczas rekrutacji na studia – szczególnie na kierunki związane z biznesem, prawem, medycyną czy nowoczesnymi technologiami.
Egzamin rozszerzony potrwa 150 minut, natomiast wersja dwujęzyczna – pół godziny dłużej. Jeszcze tego samego dnia Centralna Komisja Egzaminacyjna ma opublikować arkusze egzaminacyjne, co tradycyjnie wywoła lawinę komentarzy w internecie i pierwsze analizy poziomu trudności zadań.
Znacznie mniej osób wybiera historię muzyki, ale ci, którzy decydują się na ten egzamin, zwykle mają już sprecyzowane plany związane z edukacją artystyczną. W tym roku deklarację przystąpienia do egzaminu złożyło zaledwie 431 absolwentów.
Egzamin rozpocznie się o godz. 14.00 i potrwa trzy godziny. To jeden z tych przedmiotów, które wymagają nie tylko pamięci do dat i nazwisk kompozytorów, ale także umiejętności analizy utworów, znajomości epok muzycznych oraz szerokiego kontekstu kulturowego.
Dla kandydatów na akademie muzyczne czy kierunki związane z teorią muzyki wynik z tego egzaminu często ma kluczowe znaczenie. Choć liczba zdających jest niewielka, poziom przygotowania w tej grupie zwykle bywa bardzo wysoki.
Współczesna matura coraz częściej przypomina dobrze zaplanowaną strategię rekrutacyjną. Oprócz obowiązkowych egzaminów z języka polskiego, matematyki i języka obcego na poziomie podstawowym uczniowie muszą przystąpić także do co najmniej jednego egzaminu rozszerzonego. Wielu decyduje się jednak na więcej przedmiotów, by zwiększyć swoje szanse podczas naboru na uczelnie.
Z danych CKE wynika, że ponad 32 proc. tegorocznych maturzystów zdaje dwa przedmioty dodatkowe, a niemal 28 proc. – trzy. Są też rekordziści podchodzący do czterech, pięciu, a nawet sześciu rozszerzeń.
Największą popularnością – obok języka angielskiego – cieszą się matematyka oraz geografia. Wyniki egzaminów rozszerzonych nie mają progu zaliczeniowego, ale ich znaczenie jest ogromne, ponieważ to właśnie one decydują później o miejscu na listach rankingowych kandydatów na studia.
Aby zdać maturę, uczniowie muszą zdobyć minimum 30 proc. punktów z egzaminów obowiązkowych. W przypadku rozszerzeń liczy się przede wszystkim jak najwyższy wynik – często to właśnie pojedyncze punkty przesądzają o dostaniu się na wymarzony kierunek.

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze