Zima jeszcze nie powiedziała ostatniego słowa, ale to nie śnieg jest dziś największym problemem. To woda – ta, która gwałtownie spływa z pól, lasów i miejskich ulic, podnosząc poziom rzek. Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej wydał ostrzeżenia hydrologiczne dla 14 województw. Wolne od alertów pozostają jedynie Wielkopolska i Ziemia Lubuska. Reszta kraju – w tym Mazowsze – musi uważnie patrzeć na rzeki.
Dla części województwa mazowieckiego obowiązuje ostrzeżenie hydrologiczne II stopnia. To już konkretne ostrzeżenie przed przekroczeniem stanów ostrzegawczych, a miejscami nawet alarmowych.
Szczególna uwaga kierowana jest na północ regionu. W Szreńsku na rzece Mławce prognozowany jest wzrost poziomu wody powyżej stanu ostrzegawczego, z możliwością przekroczenia stanu alarmowego. W praktyce oznacza to ryzyko podtopień na terenach położonych najniżej – w pobliżu koryta rzeki, na łąkach i w sąsiedztwie zabudowań gospodarczych.
Równolegle dla Mazowsza wydano także ostrzeżenie hydrologiczne I stopnia – obejmujące gwałtowne wzrosty stanów wody w związku ze spływem wód opadowo-roztopowych. Synoptycy przewidują, że poziom wody w wielu miejscach może osiągać strefę wody wysokiej, a lokalnie przekraczać stany ostrzegawcze.
Do tego dochodzą ostrzeżenia meteorologiczne I stopnia przed roztopami. W praktyce – dodatnie temperatury i opady deszczu przyspieszają topnienie pokrywy śnieżnej. A to oznacza jedno: więcej wody w krótszym czasie.
Choć Mazowsze pozostaje pod czujnym okiem hydrologów, najpoważniejsza sytuacja rozwija się na południu Polski. Ostrzeżenia hydrologiczne II stopnia obowiązują w części województw dolnośląskiego, opolskiego i śląskiego.

W rejonie Sudetów prognozowany jest intensywny spływ wód opadowo-roztopowych. W dopływach środkowej Odry możliwe są dalsze wahania i wzrosty stanów wody do strefy wysokiej, z lokalnymi przekroczeniami stanów ostrzegawczych. W zlewniach Nysy Kłodzkiej oraz górnej Nysy Łużyckiej sytuacja może być jeszcze poważniejsza – tam hydrolodzy nie wykluczają osiągnięcia stanów alarmowych.

To właśnie tam kumulacja roztopów i ukształtowanie terenu sprawiają, że woda reaguje na zmiany temperatury niemal natychmiast.
Ostrzeżenia hydrologiczne I stopnia obejmują szeroki pas kraju: od Pomorza i Warmii, przez Kujawy i Mazowsze, po wschodnią i południową Polskę – w tym województwa podlaskie, łódzkie, lubelskie, świętokrzyskie, małopolskie, śląskie i podkarpackie.
Scenariusz jest podobny: wzrosty stanów wody w związku ze spływem wód roztopowych, miejscami do poziomów wysokich, lokalnie z przekroczeniem stanów ostrzegawczych.
Równolegle wydano ostrzeżenia meteorologiczne przed roztopami dla części północnej i centralnej Polski, w tym dla Mazowsza. W Małopolsce obowiązuje nawet II stopień zagrożenia w tym zakresie.

W języku komunikatów IMGW brzmi to sucho, ale w praktyce różnica jest znacząca.
I stopień oznacza warunki sprzyjające wystąpieniu niebezpiecznych zjawisk, które mogą powodować straty materialne i stanowić zagrożenie dla zdrowia oraz życia.
II stopień to już zapowiedź zjawisk o większej skali – mogących powodować duże straty i realne zagrożenie bezpieczeństwa.

Dla mieszkańców Mazowsza oznacza to przede wszystkim konieczność śledzenia komunikatów i zachowania ostrożności, zwłaszcza w rejonach położonych w pobliżu rzek i mniejszych cieków wodnych. Woda po roztopach potrafi zaskoczyć – nie spektakularną falą, ale systematycznym, niepozornym podnoszeniem się poziomu, które w ciągu kilkunastu godzin zmienia sytuację diametralnie.
Wygląda na to, że hydrologiczna wiosna zaczęła się szybciej, niż wielu się spodziewało.

Na zdjęciach: strażacy przepompowujący wodę z roztopów na drodze lokalnej w Otominie k. Gdańska

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze