Dziś króluje tu przede wszystkim natura. Pacynka płynie własnym rytmem, jej koryto miejscami swobodnie meandruje, a otaczająca rzekę dolina pozostaje ostoją dzikiej przyrody. W przyszłości krajobraz tego miejsca może jednak wyglądać zupełnie inaczej. Władze Radomia chcą wykorzystać ten teren do stworzenia ogromnego zbiornika retencyjno-rekreacyjnego. Pomysł ma jednak zarówno swoich zwolenników, jak i zdecydowanych przeciwników.
Planowana inwestycja nabrała realniejszych kształtów po administracyjnej zmianie granic Radomia. Jak tłumaczył sekretarz miasta Rafał Górski, przeprowadzone zmiany otworzyły możliwość powrotu do koncepcji budowy zbiornika na Pacynce.
– W konsekwencji administracyjnej zmiany granic miasta, o których mówiliśmy w zeszłym roku i które udało nam się skutecznie przeprowadzić, jest szansa na stworzenie zbiornika na rzece Pacynce – mówił.
Jeżeli inwestycja dojdzie do skutku, trudno będzie mówić o niewielkim, lokalnym akwenie. Wstępne założenia mówią o zbiorniku zajmującym około stu hektarów. To skala, która zdecydowanie wyróżnia projekt na tle istniejących w regionie miejsc rekreacyjnych.
Planowany zalew byłby około ośmiu razy większy od radomskiego zbiornika na Borkach. Także pobliski zalew w Siczkach prezentowałby się przy nim stosunkowo skromnie – jego powierzchnia jest ponad trzykrotnie mniejsza od tej zakładanej dla akwenu na Pacynce.
Dla miasta tak duży zbiornik mógłby pełnić kilka funkcji jednocześnie. Z jednej strony miałby znaczenie retencyjne, z drugiej mógłby stać się nowym miejscem wypoczynku dla mieszkańców Radomia i okolic. Problem w tym, że realizacja tej wizji oznaczałaby głęboką ingerencję w teren, który obecnie zachował w dużej mierze swój naturalny charakter.
I właśnie w tym miejscu zaczyna się najpoważniejszy spór wokół inwestycji.
Plany miasta spotkały się ze zdecydowanym sprzeciwem środowisk ekologicznych. Ich przedstawiciele zwracają uwagę, że dolina Pacynki nie jest zwykłym, niezagospodarowanym terenem, który można bez większych konsekwencji przeznaczyć pod inwestycję.
Obszar ten objęty jest ochroną w ramach europejskiej sieci Natura 2000. Przyrodnicy podkreślają jego znaczenie przede wszystkim jako siedliska i ostoi wielu gatunków ptaków.
– Jest to obszar ptasi, ostoja kozienicka, który chroni wszystkie gatunki ptaków, które tam się znajdują – tłumaczył Piotr Cis-Wolterowicz ze stowarzyszenia „ZaDrzew ZaKrzew”.
Obawy ekologów dotyczą nie tylko samego powstania lustra wody. Budowa tak dużego zbiornika oznaczałaby przecież trwałą zmianę istniejącego krajobrazu, stosunków wodnych oraz warunków, w których funkcjonują lokalne ekosystemy. Dlatego zapowiedź inwestycji już na wczesnym etapie wywołuje pytania o to, czy jej potencjalne korzyści mogą iść w parze z ochroną przyrody.
Radomski magistrat nie rezygnuje jednak z pomysłu. Przedstawiciele miasta zwracają uwagę, że koncepcja utworzenia zbiornika w tym miejscu wcale nie narodziła się w ostatnich miesiącach.
– Tam opracowania dotyczące budowy ewentualnego zbiornika wodnego to już są lata 60., 70. Więc to nie jest tak, że coś zostało wymyślone teraz – podkreślał Rafał Górski.
Choć wizja ogromnego zalewu może działać na wyobraźnię, na tym etapie nie oznacza jeszcze, że inwestycja na pewno powstanie. Przed projektem długa droga, podczas której konieczne będzie zmierzenie się zarówno z kwestiami środowiskowymi, jak i opiniami mieszkańców.
Głównym inwestorem przedsięwzięcia ma być Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie. Mimo prób nie udało nam się uzyskać stanowiska przedstawicieli instytucji w sprawie planowanego zbiornika.
Władze Radomia deklarują natomiast, że ewentualna realizacja inwestycji powinna zostać poprzedzona rzetelnymi konsultacjami społecznymi. Oczekują również szczegółowego przeanalizowania wpływu przedsięwzięcia na środowisko i uwzględnienia wszystkich ograniczeń wynikających z przyrodniczej wartości doliny Pacynki.
Przed mieszkańcami i urzędnikami może więc rozpocząć się dyskusja, w której łatwych odpowiedzi raczej nie będzie. Z jednej strony jest wizja ogromnego zbiornika, który mógłby zwiększyć możliwości retencyjne regionu i stworzyć nowe miejsce rekreacji. Z drugiej – dolina rzeki, która już dziś ma swoją wartość właśnie dlatego, że wciąż pozostaje w dużej mierze dzika.
To, która z tych wizji ostatecznie zwycięży, pozostaje na razie kwestią otwartą.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze