Reklama

Zostaniemy bez opieki. Nikt nie chce o tym mówić, ale to już się dzieje

Polska stoi dziś w obliczu cichego kryzysu, który z roku na rok przyspiesza. Opieka długoterminowa, obejmująca osoby niesamodzielne, przewlekle chore czy wymagające rehabilitacji, działa na granicy swoich możliwości. Zderzenie dynamicznego starzenia się społeczeństwa, chronicznego braku kadr i wyjątkowo niskich nakładów finansowych prowadzi do jednego, niewygodnego wniosku: bez gruntownej przebudowy system zacznie się sypać.

Polska w ogonie OECD

Porównania międzynarodowe nie pozostawiają złudzeń. W zestawieniu 29 państw OECD należymy do grupy krajów o najniższych wydatkach publicznych na opiekę długoterminową – tej samej, co Hiszpania, Grecja czy Słowacja. To modele, w których ciężar opieki pozostaje przede wszystkim w rękach rodzin, a nie instytucji.

Państwo zapewnia jedynie fragment oferty, a jej jakość bywa nierówna. Brakuje także czegoś fundamentalnego – jednej, spójnej ustawy, która zebrałaby rozproszone dziś rozwiązania w całość.

System rozpięty między zdrowiem a pomocą społeczną

Dzisiejsza konstrukcja wywodzi się z dwóch odrębnych światów: ochrony zdrowia i pomocy społecznej. To rodzi chaos kompetencyjny, utrudnia przepływ informacji i sprawia, że osoba zależna od opieki często krąży między instytucjami bez jasnej ścieżki wsparcia.

Reklama

W efekcie:

  • brakuje płynnego przechodzenia pacjenta między szpitalem, opieką pielęgniarską a wsparciem środowiskowym,

  • powstają „przestoje opiekuńcze” – okresy, w których nikt nie czuje się odpowiedzialny za człowieka zdolnego żyć samodzielnie jedynie w ograniczonym zakresie.

Kadrowa zapaść: Polska ma jeden z najniższych wskaźników w Europie

Najbardziej alarmująca jest jednak statystyka dotycząca kadr. Na 100 osób 65+ przypada w Polsce zaledwie 0,23 pracownika opieki, podczas gdy średnia OECD to prawie 5. Formalne usługi otrzymuje tylko co piąta potrzebująca osoba.

Reszta musi liczyć na rodzinę albo… na nikogo.

Reklama

Finansowanie: 1 proc. PKB na cały system

Publiczne nakłady na opiekę długoterminową wynoszą około 1 proc. PKB – przy prawie dwukrotnie wyższej średniej OECD. Co więcej, tylko 27 proc. wszystkich kosztów pokrywa sektor publiczny. Reszta to ciężar domowych budżetów.

To dlatego opłata za pobyt w domu pomocy społecznej potrafi sięgać 5–9 tys. zł miesięcznie – kwoty przekraczającej możliwości większości emerytów i ich rodzin.

Pomoc w praktyce: zbyt skromna i zbyt nierówna

Usługi środowiskowe, które zgodnie z europejskimi trendami powinny stanowić fundament opieki, są rozwinięte skrajnie nierównomiernie. W 2023 roku korzystały z nich 123 tysiące osób, podczas gdy realne zapotrzebowanie szacuje się nawet na milion.

Reklama

Gminom – zwłaszcza wiejskim – brakuje nie tylko pieniędzy, ale i samych opiekunów. Często to kobiety z rodziny w praktyce pełnią funkcję menedżerek opieki: organizują, koordynują, wypełniają luki między instytucjami oraz usługami komercyjnymi.

Senioralny bon, choć może odciążyć część rodzin, nie rozwiązuje podstawowego problemu: niezintegrowanego systemu i braku odpowiedzialności jednej instytucji za całość opieki nad osobą niesamodzielną.

Czas na zmianę logiki systemu

Eksperci coraz częściej mówią, że Polska musi przejść swoisty „przewrót kopernikański” w myśleniu o starości. Zamiast łatać stary model, trzeba go odwrócić:

Reklama
  1. najpierw usługi lokalne, dostępne i mobilne,

  2. potem wsparcie środowiskowe,

  3. dopiero na końcu – opieka instytucjonalna dla najbardziej wymagających.

Niezbędne jest także dostosowanie mieszkań i przestrzeni publicznej, aby ludzie z ograniczoną mobilnością mogli funkcjonować samodzielnie możliwie długo.

A jeśli nic nie zrobimy?

Media co pewien czas donoszą o dramatycznych przypadkach osób starszych pozostawionych bez żadnej pomocy – część z nich jest odkrywana dopiero po miesiącach czy latach. Te historie szokują dziś. W przyszłości mogą stać się smutną, powszechną codziennością.

Reklama

Nowa ustawa? Być może, ale problem pozostaje

Rząd zapowiada przyjęcie jeszcze w tym roku projektu ustawy o opiece długoterminowej. Ma ona usprawnić współpracę między zdrowiem a pomocą społeczną. Jednak według wielu ekspertów proponowane zmiany nie dotykają sedna problemu – czyli faktu, że oba systemy nadal będą działać obok siebie, a nie jako jeden organizm.

Jeśli koordynator ma funkcjonować jedynie w strukturach pomocy społecznej, jego wpływ na działania ochrony zdrowia będzie z definicji ograniczony.

 

 

Źródło: money.pl

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 13/11/2025 12:40
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo WaWa.info




Reklama
Najnowsze wiadomości