Reklama

Zbudowali potęgę… i zostali bez zamówień. Dramat „Łucznika”

Jeszcze niedawno wszystko wskazywało na to, że Fabryka Broni „Łucznik” w Radomiu wchodzi w swój najlepszy okres od lat. Rozbudowa zakładu, nowe technologie, zwiększone zatrudnienie – to miał być fundament pod długofalowy rozwój i odpowiedź na rosnące potrzeby polskiej armii. Dziś jednak wśród pracowników coraz częściej pojawia się pytanie: co dalej?

Inwestycje były. Zamówień – wciąż za mało

Radomski „Łucznik” w ostatnich latach przeszedł prawdziwą transformację. Nowa hala produkcyjna, zautomatyzowane linie i rozbudowany zespół specjalistów miały przygotować firmę na zwiększoną produkcję uzbrojenia dla wojska. Wszystko zgodnie z kierunkiem, jaki wyznaczała polityka obronna państwa.

Problem polega na tym, że rozwój zdolności nie został uzupełniony odpowiednią liczbą kontraktów.

Dziś fabryka dysponuje potencjałem, który pozwalałby znacząco zwiększyć produkcję – zarówno karabinków MSBS Grot, jak i pistoletów VIS 100. Jednak obecne zamówienia, choć zapewniają funkcjonowanie na kilka lat, nie wystarczają, by w pełni wykorzystać moce zakładu.

Reklama

Jak przyznaje prezes spółki Seweryn Figurski, sytuacja nie należy do łatwych – inwestycje zostały zrealizowane, wcześniejsze kontrakty są na finiszu, a nowych wciąż brakuje.

Niepokój rośnie wśród załogi

Najbardziej odczuwają to pracownicy. To oni widzą, że możliwości produkcyjne fabryki nie idą dziś w parze z realnym obłożeniem pracy.

W rozmowach z mediami przedstawiciele załogi nie kryją obaw. Podkreślają, że rozwój zakładu był planowany z myślą o konkretnych potrzebach wojska – i właśnie tych zamówień dziś najbardziej brakuje.

Reklama

– Nie potrzebujemy deklaracji ani wsparcia „na papierze”. Potrzebujemy realnych kontraktów – mówią związkowcy.

Kluczowym problemem staje się utrzymanie ciągłości produkcji. Bez niej trudno mówić o stabilności zatrudnienia, a jeszcze trudniej o zatrzymaniu wykwalifikowanych pracowników, którzy są fundamentem całego przedsięwzięcia.

Rząd potwierdza problem, ale konkretów brak

Sytuacja fabryki stała się na tyle poważna, że trafiła do Sejmu. Interpelację w tej sprawie złożył poseł Andrzej Kosztowniak, który – jak zaznaczył – otrzymuje niepokojące sygnały z regionu.

Reklama

W odpowiedzi rządu nie ma prób łagodzenia przekazu. Wprost wskazano, że obecne zamówienia nie zapewniają pełnego wykorzystania zdolności produkcyjnych – i to w perspektywie kilku najbliższych lat.

Jednocześnie podkreślono, że Polska Grupa Zbrojeniowa wspiera działania spółki w poszukiwaniu nowych kontraktów, a w przyszłości możliwa jest także współpraca z innymi służbami państwowymi.

Na tym jednak konkrety się kończą.

Nie padły daty, nie wskazano nowych umów, nie przedstawiono planu, który dawałby pracownikom realne poczucie bezpieczeństwa. Oficjalnie nie mówi się też o zwolnieniach – ale jasno zaznaczono, że decyzje kadrowe będą zależeć od sytuacji operacyjnej.

Reklama

A ta, przynajmniej na dziś, pozostaje niepewna.

Źródło: niezalezna.pl
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo WaWa.info




Reklama
Najnowsze wiadomości