Reklama

Warszawska sieć siłowni znika bez śladu. Klienci zostali na lodzie

Z dnia na dzień znikają kolejne placówki sieci Orangetheory Fitness w Warszawie. Klienci, którzy opłacili roczne karnety warte nawet kilka tysięcy złotych, nie mogą skorzystać z wykupionych usług. Atmosfera niepewności rośnie, a przedstawiciele sieci milczą.

Zamykają jeden po drugim

Wiadomość o zamknięciu siłowni przy ul. Przyczółkowej w Wilanowie zaskoczyła klubowiczów. Otrzymali komunikat zaledwie dwa dni przed zamknięciem lokalu. "To dla nas niezwykle trudna sytuacja" – czytamy w lakonicznym oświadczeniu, które tłumaczy decyzję problemami z przedłużeniem umowy najmu. Wcześniej zniknęły już kluby w Fabryce Norblina i w centrum handlowym Klif. Dziś jedynym działającym punktem pozostaje lokal na Mokotowie przy ul. Rzymowskiego.

Próby uzyskania jakichkolwiek informacji kończą się fiaskiem. Odpowiedzi na e-maile brak. Telefonu kontaktowego nie podano. Jedynie recepcjonistka z Mokotowa potwierdziła, że lokal działa, ale nie miała żadnych dodatkowych informacji.

Reklama

Nerwy, domysły i gorzkie komentarze

Zdezorientowani klienci dzielą się swoimi obawami na grupach dyskusyjnych. W komentarzach padają pytania, czy to bankructwo i co z pieniędzmi. Jedna z klientek pyta wprost: "Możecie powiedzieć, co tu się dzieje? Trenerzy odchodzą, Mokotów zaraz też padnie? Dajcie znać, na czym stoimy!". Odpowiedź była równie zdawkowa co oficjalne komunikaty – Mokotów działa, a wszelkie zmiany będą ogłaszane.

Inni użytkownicy nie kryją rozczarowania i frustracji. "Wszyscy zdajemy sobie sprawę, że to już koniec OTF w Polsce" – pisze jedna z osób. Kolejna dodaje, że jeszcze niedawno dzwoniono do niej z propozycją przedłużenia umowy, co dziś wydaje się wyjątkowo nieuczciwe.

Reklama

Niewygodne pytania i brak odpowiedzi

Wielu z klientów zauważa, że decyzje o zakończeniu działalności nie zapadają z dnia na dzień. "19 maja jeszcze się reklamowali, a teraz mówią, że nie przedłużyli umowy? Taka decyzja nie zapada w pięć dni" – zauważa klientka, która nadal ma aktywny abonament.

Na Mokotowie niemal cała kadra odeszła, a nowe osoby prowadzą zajęcia w trybie awaryjnym. W Klifie i Norblinie klienci nadal walczą o zwrot pieniędzy.

Co na to rynek? Pojawiają się podejrzenia

Eksperci rynku nieruchomości komercyjnych nie kryją zdziwienia. "Nie znika się ot tak z dnia na dzień. Umowy są podpisywane z wyprzedzeniem, często zanim powstanie lokal. Prawdopodobnie pojawiły się zaległości z czynszem" – mówi jeden z naszych rozmówców. Ktoś inny sugeruje, że to klasyczna sytuacja kryzysu finansowego, kiedy najemca nie widzi szansy na utrzymanie płynności i zostaje usunięty z lokalu.

Reklama

Zdarzenie nosi znamiona niewyjaśnionego problemu lub celowego działania. Nawet Fabryka Norblina odmówiła szczegółowych informacji, powołując się na klauzule poufności.

Co zawiodło? Klienci zostali z niczym

Wszystko wskazuje na to, że za siecią Orangetheory Fitness w Polsce stoi firma TUF FITNESS sp. z o.o. sp.k. W czasie pandemii korzystała z pomocy publicznej, dziś jednak nie odpowiada na żadne próby kontaktu.

Co ciekawe, jeszcze do niedawna salony sieci cieszyły się bardzo dobrymi ocenami w internecie. Zadowoleni klienci chwalili profesjonalną kadrę i przyjazną atmosferę. Teraz jednak zostali bez odpowiedzi, bez treningów i – jak się obawiają – bez pieniędzy.

Reklama

Będziemy śledzić rozwój sprawy i informować o wszelkich nowych ustaleniach.

 

 

Źródło: warszawa.naszemiasto.pl

 

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo WaWa.info




Reklama
Najnowsze wiadomości