Reklama

To, co ujawniają lekarze, może wstrząsnąć całym systemem

Afera wokół Szpitala Południowego w Warszawie nie tylko nie wygasa, ale z każdym kolejnym dniem nabiera nowego wymiaru. Do Naczelnej Izby Lekarskiej zgłasza się coraz więcej medyków, którzy chcą opowiedzieć o tym, co – ich zdaniem – przez długi czas działo się w placówce. Jak ujawnił prezes NIL Łukasz Jankowski, lekarze mówią o atmosferze strachu, ignorowaniu zgłaszanych problemów i mechanizmach, które skutecznie zniechęcały do ujawniania nieprawidłowości.

Jednocześnie szef samorządu lekarskiego zwraca uwagę na brak reakcji ze strony rządu. Mimo dwóch oficjalnych próśb o spotkanie z premierem Donaldem Tuskiem, środowisko lekarskie do tej pory nie doczekało się odpowiedzi.

Lekarze przełamują milczenie. „Bali się o pracę”

Punktem zwrotnym w sprawie był głośny wywiad byłego ordynatora Szpitala Południowego, dr. Emila Jędrzejewskiego. Lekarz publicznie opowiedział o niepokojących sytuacjach, które – jak twierdzi – miały miejsce na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym. W jego relacji pojawiło się nazwisko Dawida Kacprzyka, młodego lekarza bez specjalizacji oraz działacza Koalicji Obywatelskiej. W przestrzeni publicznej padły poważne zarzuty dotyczące funkcjonowania SOR-u, którym kierował. Sprawa ma zostać szczegółowo zbadana, również pod kątem przypadków śmierci pacjentów.

Reklama

Jeszcze przed planowanym przesłuchaniem lekarza-sygnalisty premier Donald Tusk napisał w serwisie X, że jego wiarygodność „wydaje się być wątpliwa”. W podobnym tonie wypowiadali się później także politycy Koalicji Obywatelskiej, podważając wiarygodność dr. Jędrzejewskiego.

Inaczej sytuację ocenia jednak Naczelna Izba Lekarska. Podczas środowej konferencji prasowej Łukasz Jankowski przyznał, że po nagłośnieniu sprawy do samorządu zaczęli zgłaszać się kolejni lekarze związani ze Szpitalem Południowym.

Reklama

– Dzisiaj po rozmowach z lekarzami słyszymy, że obawiali się o pracę. Widzieli przykład osoby, która sprzeciwiła się systemowi i została zwolniona, dlatego nie chcieli podzielić jej losu. Mimo to apelujemy do wszystkich lekarzy – jeśli bezpieczeństwo pacjentów jest zagrożone, macie obowiązek to zgłaszać. To nie tylko obowiązek zawodowy, ale również moralny – podkreślił prezes NIL.

Jak zaznaczył, obecna sytuacja powinna stać się impulsem do zmian systemowych, które w przyszłości uniemożliwią powstawanie podobnych patologii.

Reklama

Nie mówią o zgonach, ale wskazują na poważne zaniedbania

Prezes Naczelnej Izby Lekarskiej był również pytany o ewentualne konsekwencje dla Dawida Kacprzyka. Przypomniał, że postępowanie dopiero się rozpoczyna, jednak katalog możliwych sankcji jest szeroki.

– Możliwe są upomnienie, nagana, kara pieniężna, zakaz pełnienia funkcji kierowniczych, zawieszenie prawa wykonywania zawodu, a nawet jego odebranie. Dzisiaj przede wszystkim chcemy jednak dokładnie wyjaśnić wszystkie okoliczności tej sprawy – powiedział w rozmowie z RMF FM.

Jankowski ujawnił również, że zgłaszający się lekarze deklarują gotowość do składania zeznań przed rzecznikiem odpowiedzialności zawodowej.

Reklama

Jak podkreślił, przekazywane przez nich informacje nie dotyczą bezpośrednio przypadków śmierci pacjentów, ponieważ ten wątek – zaznacza – powinien zostać wyjaśniony przez prokuraturę. Świadkowie opisują natomiast szereg innych niepokojących zjawisk: niewystarczający nadzór nad pracą personelu, wykonywanie procedur przekraczających kompetencje części lekarzy, zaniedbania organizacyjne oraz brak skutecznej reakcji mimo zgłaszanych zastrzeżeń.

Zdaniem prezesa NIL wszystkie osoby posiadające wiedzę o tych wydarzeniach powinny współpracować z organami ścigania.

Reklama

– Będziemy zachęcać lekarzy, którzy zgłaszają się do nas, aby przekazywali swoje informacje również prokuraturze. Tylko pełne wyjaśnienie sprawy pozwoli odpowiedzieć na wszystkie pytania – zaznaczył.

Apel do premiera pozostaje bez odpowiedzi

Łukasz Jankowski zwraca uwagę, że z relacji napływających do samorządu wyłania się obraz środowiska, w którym przez długi czas dominował strach przed konsekwencjami zgłaszania nieprawidłowości.

Według niego lekarze opisują mechanizm „zamiatania problemów pod dywan”, obawy przed utratą pracy oraz przekonanie, że osoby odpowiedzialne za funkcjonowanie oddziału cieszyły się silnym politycznym wsparciem. Jak dodał, dochodziło również do sytuacji, w których koordynator SOR-u faktycznie pełnił rolę ordynatora i samodzielnie podejmował kluczowe decyzje dotyczące funkcjonowania oddziału.

Reklama

Prezes NIL uważa, że tego typu praktyki świadczą o braku podstawowych zabezpieczeń organizacyjnych, które powinny chronić zarówno pacjentów, jak i personel medyczny.

Szef samorządu lekarskiego poinformował również, że od dłuższego czasu bezskutecznie zabiega o rozmowę z premierem Donaldem Tuskiem. Jak przekazał, do kancelarii szefa rządu dwukrotnie trafiły oficjalne prośby o spotkanie, jednak żadna z nich nie doczekała się odpowiedzi.

– Chciałbym przekonać pana premiera, że w tej sprawie lekarze i politycy powinni mówić jednym głosem. Przygotowaliśmy pakiet propozycji zmian, które dotyczą nie tylko systemu ochrony zdrowia, ale również naszego środowiska. Liczymy na merytoryczną rozmowę, jednak do tej pory nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi – podsumował Łukasz Jankowski.

Źródło: niezależna.pl
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo WaWa.info




Reklama