Pięćset płonących rac rozświetliło wieczorne niebo nad Radomiem. To właśnie w taki sposób mieszkańcy miasta oddali hołd robotnikom, którzy dokładnie 50 lat temu wystąpili przeciwko komunistycznej władzy. Symboliczny marsz, zorganizowany oddolnie, stał się jednym z najbardziej poruszających akcentów tegorocznych obchodów rocznicy Radomskiego Czerwca.
W piątek Radom po raz kolejny przypomniał o wydarzeniach z 25 czerwca 1976 roku – jednym z najważniejszych momentów społecznego oporu wobec władz PRL. Oficjalne uroczystości zgromadziły przedstawicieli państwa, samorządu oraz instytucji pamięci. W obchodach uczestniczył prezydent Karol Nawrocki, a Instytut Pamięci Narodowej reprezentował zastępca prezesa, dr hab. Karol Polejowski.
Obchody rozpoczęły się od mszy polowej odprawionej przy pomniku Ludzi Skrzywdzonych w 1976 roku. W trakcie uroczystości przypomniano historię robotników, którzy pół wieku temu zaprotestowali przeciwko decyzjom komunistycznych władz, płacąc za swój sprzeciw wysoką cenę. Wielu z nich zostało pobitych, skazanych na wieloletnie więzienie lub pozbawionych pracy.
Wieczorem centrum Radomia ponownie stało się miejscem pamięci. Ulicami miasta przeszedł marsz, podczas którego uczestnicy odpalili ponad 500 czerwonych rac. Nagrania opublikowane w mediach społecznościowych pokazują tłum ludzi maszerujących w świetle płomieni i dymu. Organizatorzy podkreślali, że to symbol wdzięczności wobec tych, którzy w czerwcu 1976 roku odważyli się upomnieć o godność i sprawiedliwość.
25 czerwca 1976 roku w całej Polsce wybuchła fala strajków wywołanych zapowiedzią drastycznych podwyżek cen żywności. Protesty miały spontaniczny charakter i błyskawicznie objęły kolejne zakłady pracy. Łącznie do demonstracji przystąpiło około 60 tysięcy osób w 97 przedsiębiorstwach znajdujących się na terenie 24 województw.
Najbardziej dramatyczny przebieg wydarzenia miały w Radomiu, ale również w Ursusie i Płocku. W samym Radomiu na ulice wyszło nawet 25 tysięcy mieszkańców. Demonstranci domagali się wycofania podwyżek, jednak po bezskutecznym oczekiwaniu na reakcję władz tłum wtargnął do siedziby Komitetu Wojewódzkiego PZPR. Budynek został podpalony, a w mieście doszło także do aktów dewastacji i plądrowania sklepów.
Do stłumienia protestu skierowano liczne oddziały Milicji Obywatelskiej z Warszawy, Łodzi, Kielc i Lublina oraz podchorążych Wyższej Szkoły Oficerskiej MO w Szczytnie. Funkcjonariusze używali pałek, armatek wodnych i gazów łzawiących. W trakcie zamieszek zginęli Jan Łabęcki i Tadeusz Ząbecki, którzy znaleźli się pod rozpędzoną przyczepą załadowaną betonowymi płytami.
Po zakończeniu protestów rozpoczęła się fala represji. Zatrzymani trafiali do komend Milicji Obywatelskiej i aresztów, gdzie byli bici i zmuszani do przechodzenia przez tzw. "ścieżki zdrowia" – brutalną formę znęcania się, która do dziś pozostaje jednym z najbardziej ponurych symboli Radomskiego Czerwca.
Komunistyczne władze organizowały również pokazowe procesy. Według danych Instytutu Pamięci Narodowej przed sądem w Radomiu stanęło 25 osób. Ośmiu oskarżonych usłyszało wyroki od ośmiu do dziesięciu lat więzienia, jedenastu skazano na kary od pięciu do sześciu lat, a pozostali otrzymali wyroki od dwóch do czterech lat pozbawienia wolności. Wielu uczestników protestów straciło pracę i otrzymało tzw. wilczy bilet, który praktycznie uniemożliwiał znalezienie nowego zatrudnienia.
Represje nie złamały jednak solidarności. Jeszcze we wrześniu 1976 roku powstał Komitet Obrony Robotników – pierwsza jawnie działająca organizacja opozycyjna w państwie komunistycznym. Jej działalność koncentrowała się na pomocy represjonowanym oraz walce o uwolnienie skazanych robotników. To właśnie wydarzenia Czerwca '76 stały się jednym z fundamentów późniejszej drogi prowadzącej do narodzin "Solidarności" i przemian, które na zawsze zmieniły historię Polski.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze