Reklama

Thriller na Kole!

To był jeden z tych meczów, które kibice Ekstraklasy koszykarzy zapamiętają na długo. Dziki Warszawa przegrały zaledwie jednym punktem z Śląsk Wrocław 81:82, a losy spotkania rozstrzygnęły się w absolutnie dramatycznych okolicznościach – rzutem za trzy punkty równo z końcową syreną.

Mecz pełen zwrotów akcji

Spotkanie od początku miało wysoką temperaturę. Goście z Wrocławia rozpoczęli bardzo mocno, wygrywając pierwszą kwartę 31:22 i narzucając szybkie tempo gry. Dziki nie zamierzały jednak oddać parkietu bez walki. Druga odsłona należała do gospodarzy (27:20), którzy dzięki agresywnej obronie i skuteczności liderów zespołu zeszli na przerwę z minimalną stratą.

Po zmianie stron warszawianie poszli za ciosem. Trzecia kwarta (19:14) pozwoliła im objąć prowadzenie i rozpalić trybuny do czerwoności. Przed ostatnimi dziesięcioma minutami wszystko było otwarte, a kibice czuli, że są świadkami czegoś wyjątkowego.

Reklama

Bohater i antybohater ostatnich sekund

Czwarta kwarta to koszykarskie szachy, w których każdy błąd mógł kosztować zwycięstwo. Na osiem sekund przed końcem los uśmiechnął się do Dzików – przy stanie remisowym Bennett Vander Plas stanął na linii rzutów wolnych. Niestety dla gospodarzy, oba rzuty nie znalazły drogi do kosza.

Śląsk dostał ostatnią szansę – i wykorzystał ją w najlepszy możliwy sposób. Kadre Gray, lider wrocławian, wziął na siebie odpowiedzialność i trafił zza łuku równo z syreną kończącą mecz. Cisza w hali była wymowna – po chwili ustąpiła miejsca brawom dla obu zespołów.

Reklama

Liczby, które mówią wiele

W barwach Dzików najskuteczniejszy był Landrius Horton (21 punktów), a solidne wsparcie dali Grzegorz Kamiński (14) i Rivaldo Soares (12). Po stronie Śląska klasą samą dla siebie był Gray (23 punkty), a cenne minuty i trafienia dołożyli Jakub Urbaniak i Noah Kirkwood (po 13).

Dla Śląska było to piąte zwycięstwo z rzędu, które pozwala mu utrzymać się w roli współlidera tabeli. Dziki, mimo porażki, mogą jednak chodzić z podniesioną głową – pokazali charakter, serce do walki i udowodnili, że na własnym parkiecie potrafią postawić się każdemu.

Reklama

Ten mecz był reklamą polskiej koszykówki. I choć wynik boli, kibice Dzików długo jeszcze będą wspominać ten wieczór – bo czasem nawet przegrana potrafi smakować jak obietnica lepszego jutra.

 

 

red./PAP

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 19/01/2026 10:30
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo WaWa.info




Reklama
Najnowsze wiadomości