Po miesiącach twardej retoryki w Europie pojawiają się sygnały zmiany. Francja, Niemcy i Włochy coraz głośniej mówią o potrzebie rozmów z Rosją w sprawie wojny w Ukrainie. Na Kremlu nie kryją zadowolenia – Moskwa uznaje te głosy za przełom.
Szefowa włoskiego rządu Giorgia Meloni stwierdziła, że Europa nie może ograniczać się do rozmów tylko z jedną stroną konfliktu. Jej zdaniem dialog z Rosją jest konieczny, jeśli Unia chce realnie wpłynąć na zakończenie wojny.
— Jeśli Europa będzie rozmawiać tylko z jedną stroną pola bitwy, jej rola pozostanie marginalna — zaznaczyła.
Na reakcję Moskwy nie trzeba było długo czekać. Rzecznik Kremlin Dmitrij Pieskow określił wypowiedzi europejskich liderów jako „pozytywną ewolucję”.
— To w pełni odpowiada naszej wizji. Aby mówić o stabilności w Europie, trzeba rozmawiać z Rosją — podkreślił, dając jasno do zrozumienia, że Moskwa odbiera te sygnały jako pęknięcie dotychczasowego frontu Zachodu.
Inaczej sprawę widzi Wielka Brytania. Szefowa brytyjskiej dyplomacji Yvette Cooper ostrzegła, że rozmowy bez realnych dowodów dobrej woli ze strony Kremla mogą być błędem. Jej zdaniem presja – gospodarcza i militarna – powinna być dalej wzmacniana.
Kreml odpowiedział ostro, nazywając stanowisko Londynu „destrukcyjnym”.
Dodatkowe emocje wywołały doniesienia Bloomberg, według których jeszcze w tym miesiącu w Moskwie może dojść do spotkania amerykańskich wysłanników – Steve Witkoff i Jared Kushner – z Władimir Putin. Tematem miałby być projekt planu pokojowego. Zarówno Biały Dom, jak i Kreml milczą.
Europa coraz wyraźniej się dzieli, a Rosja uważnie obserwuje każdy sygnał słabości. Kreml już dziś mówi o sukcesie – pytanie, czy Zachód jest gotów zapłacić cenę za powrót do stołu rozmów.
Źródło: waidomosci.gazeta.pl
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze