Po raz pierwszy od dwóch dekad pojawiła się prawdziwa nadzieja dla pacjentów z jednym z najbardziej śmiertelnych nowotworów mózgu. Naukowcy zatwierdzili lek, który realnie poprawia rokowania chorych na glejaka. – To przełom, na który czekaliśmy od lat – mówi prof. Sergiusz Nawrocki, onkolog i radioterapeuta z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie.
Nowy lek, worasydenib, działa w sposób zupełnie inny niż dotychczasowe terapie. Celuje bezpośrednio w komórki nowotworowe z określoną mutacją genów IDH1/2, hamując ich wzrost bez uszkadzania zdrowych tkanek. – To w pewnym sensie inteligentny lek – trafia dokładnie w piętę achillesową komórek rakowych, a jednocześnie nie szkodzi pacjentowi – wyjaśnia prof. Nawrocki.
Dotychczas możliwości leczenia glejaka były bardzo ograniczone. Po operacji pacjenci musieli przechodzić radioterapię lub chemioterapię – często toksyczną i wyniszczającą. Teraz, dzięki worasydenibowi, wielu z nich może uniknąć agresywnego leczenia, prowadzić normalne życie i kontynuować pracę zawodową.
– To ogromna zmiana. Chorzy mogą żyć bez bólu, skutków ubocznych i strachu, że każdy dzień to krok bliżej nawrotu choroby – mówi specjalista.
Badania kliniczne wykazały, że nowy lek ponad dwukrotnie wydłuża czas do progresji choroby. Aż 70 procent pacjentów reaguje na terapię pozytywnie. Co więcej, worasydenib jest dobrze tolerowany i nie powoduje poważnych skutków ubocznych. – Pacjenci czują się dobrze, mogą funkcjonować, pracować, żyć jak dawniej. To dla nich bezcenne – dodaje prof. Nawrocki.
Choć obecnie lek jest zatwierdzony tylko dla pacjentów z mniej zaawansowanymi, rozlanymi guzami drugiego stopnia, trwają już badania nad jego zastosowaniem także w bardziej agresywnych postaciach glejaka. Naukowcy próbują łączyć go z radiochemioterapią, licząc, że w przyszłości stanie się częścią standardowego leczenia również dla ciężej chorych.
– Po raz pierwszy od 20 lat możemy powiedzieć, że glejak nie jest już całkowicie bezlitosnym wyrokiem – podsumowuje prof. Nawrocki. – To dopiero początek, ale ten lek otwiera nowy rozdział w onkologii.
red./PAP
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze