Reklama

„Głodny człowiek nawet śmieci będzie jadł”. Ks. Szczepanik o głodzie miłości

Jezus wraz z uczniami przechodzi w szabat wśród pól. Apostołowie są głodni, dlatego zaczynają zrywać kłosy i jeść ziarno. To wystarcza, by wzbudzić oburzenie faryzeuszy. W ich oczach doszło do złamania zasad szabatu. Chrystus odpowiada jednak słowami, które prowadzą znacznie głębiej niż spór o jeden religijny przepis: „Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary”.

W swoim kolejnym rozważaniu ks. Arkadiusz Szczepanik zatrzymuje się nad pytaniem o sens Bożych przykazań. Czy wystarczy skrupulatnie przestrzegać zasad? Co się dzieje, kiedy człowiek zaczyna widzieć przepisy, ale przestaje widzieć drugiego człowieka? I czy można być przekonanym o własnej pobożności, a jednocześnie zgubić to, co w wierze najważniejsze?

Patrzyli, ale szukali przede wszystkim winy

Ks. Szczepanik zwraca uwagę na sposób, w jaki faryzeusze obserwowali Jezusa i Jego uczniów.

Patrzą złym okiem, patrzą, żeby zobaczyć zło i dostrzegają, że w szabat Jego uczniowie łamią przepisy szabatu - mówi kapłan.

Reklama

Uczniowie byli głodni. Faryzeusze dostrzegli jednak przede wszystkim naruszenie przepisu. Jak zauważa ks. Szczepanik, w ten sposób zagubili głębszy sens szabatu.

Dzień święty miał przecież prowadzić człowieka do Boga, być czasem radości i uwielbienia Stwórcy, a jednocześnie przygotowywać do wieczności. Tymczasem prawo, które miało służyć człowiekowi, zostało potraktowane jak cel sam w sobie.

Jezus przypomina więc historię Dawida i jego towarzyszy, którzy w chwili głodu otrzymali chleby przeznaczone wyłącznie dla kapłanów. W tamtej sytuacji ważniejszy okazał się człowiek znajdujący się w potrzebie.

Reklama

Kapłan spojrzał nie przez pryzmat takich praw, przepisów, tylko przez pryzmat miłosierdzia, bo oni byli w potrzebie, bo byli głodni - podkreśla ks. Szczepanik.

I dodaje:

Życie człowieka jest ważniejsze niż przestrzeganie szabatu, bo szabat ma służyć życiu, pomnażaniu życia, żeby to życie było szczęśliwe, piękne.

Dzień święty ma również uświęcać drugiego człowieka

Ks. Arkadiusz Szczepanik przywołuje żydowską tradycję przeżywania szabatu i zwraca uwagę na coś, o czym we współczesnych rodzinach być może zbyt łatwo się zapomina - na znaczenie dobrego słowa wypowiedzianego przez rodziców do własnego dziecka.

Reklama

Kapłan mówi o ojcu, który powinien powiedzieć córce, że pięknie wygląda, że jest kochana i wspaniała. Syn powinien natomiast usłyszeć od ojca słowa uznania dla swojej siły, odwagi i męstwa.

Dlaczego jest to tak ważne?

Dobrze jest, jak młoda dziewczyna pierwszy raz usłyszy, że jest piękna, od swojego ojca i usłyszy, że jest kochana, że jest cudowna, wspaniała. Dobrze jest, jeśli młody chłopak pierwszy raz usłyszy o swojej sile, o swoim męstwie, o swojej odwadze od ojca, że jest dumny z takiego syna - mówi ks. Szczepanik.

Reklama

Jeśli dziecko nie otrzyma w domu miłości, akceptacji i poczucia własnej wartości, może zacząć szukać ich gdzie indziej. I nie zawsze spotka ludzi, którzy będą mieli wobec niego dobre zamiary.

Kapłan posługuje się tutaj mocnym obrazem:

Głodny człowiek, jak ktoś powiedział, nawet śmieci będzie jadł. Ze śmietnika się naje. Więc żeby zabezpieczyć dzieci, rodzice mają je błogosławić. Szczególnie błogosławieństwo ojca jest bardzo ważne.

To jeden z najbardziej poruszających wątków całego rozważania. Dzień poświęcony Bogu nie powinien bowiem ograniczać się jedynie do spełnienia religijnego obowiązku.

Reklama

Dzień święty jest po to, żeby uświęcić drugiego człowieka. Sami, żebyśmy byli święci, to znaczy napełnieni Duchem Świętym - tłumaczy kapłan.

„Tu jest coś większego niż świątynia”

Dla katolika centralnym punktem dnia świętego pozostaje Eucharystia. Ks. Szczepanik przypomina o potrzebie uczestnictwa we Mszy Świętej i przyjmowania Chrystusa w chlebie eucharystycznym.

Jednocześnie zatrzymuje się nad niezwykle mocnymi słowami samego Jezusa: „Tu jest coś większego niż świątynia” oraz „Syn Człowieczy jest Panem szabatu”.

Zdaniem kapłana Chrystus objawia w ten sposób swoją boską godność.

Reklama

Tylko Bóg jest ważniejszy od świątyni. (...) Tylko Bóg jest Panem szabatu, ponieważ to Bóg go ustanawia - zauważa.

Jezus nie jest więc jedynie nauczycielem, który proponuje inną interpretację religijnych przepisów. Stawia siebie ponad szabatem i świątynią, wskazując - jak podkreśla ks. Szczepanik - na własne Bóstwo.

Bóg pozostaje jednak Bogiem ukrytym: w Eucharystii, ale również w człowieku, którego spotykamy. Dlatego autentyczna religijność nie może zatrzymać się na przepisach, jeśli jednocześnie nie dostrzega osoby stojącej obok.

Reklama

Przykazania jak gałązka nad głęboką wodą

W dalszej części rozważania ks. Arkadiusz Szczepanik powraca do słów Ewangelii: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię”.

Kapłan przywołuje obraz niewielkiego ptaka, który podczas długiego lotu nad morzem ma zabierać ze sobą gałązkę. Choć początkowo jest ona dodatkowym ciężarem, w odpowiednim momencie pozwala mu odpocząć na powierzchni wody i później ruszyć dalej.

W rozważaniu gałązka staje się obrazem Bożych przykazań.

Dla nas Boże przykazania są jak taka gałązka. Gałązka, która pozwala nam się unosić na tej wodzie, wodzie naszego życia, żebyśmy nie utonęli, nie utonęli w naszych kłopotach, troskach, żebyśmy mieli rzeczywiście ten Boży pokój w sobie - mówi ks. Szczepanik.

Reklama

To odwraca sposób patrzenia na przykazania. Nie mają być ciężarem, którym Bóg dodatkowo obarcza człowieka. Mają chronić go przed tym, co może go zniszczyć.

Jak zaznacza kapłan, człowiek, czyniąc zło, w rzeczywistości działa również przeciwko samemu sobie. Dobro odpowiada bowiem temu, do czego człowiek został stworzony.

Czy wystarczy zapytać: „Czy to był grzech?”

Ważna myśl pojawia się także pod koniec rozważania. Ks. Szczepanik przestrzega przed sprowadzaniem życia duchowego wyłącznie do sprawdzania, czy formalnie doszło do przekroczenia konkretnego przykazania.

Reklama

Przykazania pozostają ważne i należy ich przestrzegać. Chrystus pokazuje jednak, że nie można oddzielić ich od miłosierdzia i miłości.

Ważne jest, żeby je wypełniać, ale wypełniać nie tylko w stosunku do litery, ale przede wszystkim w stosunku do samego Boga. Żeby nie czynić tego dla przykazań, na takiej zasadzie: czy był tu grzech, czy nie było tu grzechu, ale na zasadzie: czy Chrystus jest zadowolony? Czy Chrystus może takim moim życiem się pochwalić? Czy Chrystusowi takie moje postępowanie podoba się, czy też się nie podoba?

Reklama

W tym pytaniu zawiera się właściwie istota całego rozważania. Chrześcijaństwo nie jest jedynie zbiorem nakazów i zakazów, a wiara nie może sprowadzać się do formalnego odhaczania obowiązków.

Ostatecznym punktem odniesienia - jak przypomina ks. Arkadiusz Szczepanik - pozostaje sam Chrystus.

„Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary” nie oznacza więc odrzucenia przykazań. Jest wezwaniem, by odkryć ich prawdziwy sens. Prawo ma prowadzić do Boga i chronić człowieka, a nie sprawiać, że w imię jego przestrzegania przestaniemy dostrzegać głód, samotność czy potrzebę drugiego człowieka.

Bo można - jak faryzeusze z Ewangelii - bardzo uważnie patrzeć na cudze życie i widzieć przede wszystkim przewinienia. Można jednak spojrzeć tak, jak spojrzał Chrystus: zobaczyć najpierw człowieka.

Źródło: Kanał na Youtube - ks. Arkadiusz Szczepanik Aktualizacja: 22/07/2026 01:14
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo WaWa.info




Reklama
Najnowsze wiadomości